Skocz do zawartości

A- A A+
A A A A
Zdjęcie

Odszkodowanie dla ofiary


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
17 odpowiedzi w tym temacie

#1 Aribeth

Aribeth

    Podpowiadacz

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPip
  • 152 postów

Napisano 18 wrzesień 2018 - 06:31

Przeczytałam dziś artykuł o sporym odszkodowaniu dla ofiary księdza:
https://fakty.interi...-gw,nId,2632291
Jak sądzicie, wyrok się utrzyma, czy zostanie obalony w wyższej instancji? Jeżeli chodzi o moje zdanie, to uważam to orzeczenie za bardzo dobre. Nic nie otwiera oczu na nieszczęście innych jak własne nieszczęście, a drenaż sakiewki kościół potraktuje z pewnością jako nieszczęście. To daje nadzieję że w końcu może coś zrobią z pedofilami w swoich szeregach, zamiast przenosić ich tylko z parafii do parafii.
  • 2

#2 marder

marder

    evil admin

  • Administrator
  • 3040 postów
  • Skąd:/home/marder

Napisano 19 wrzesień 2018 - 08:23

Jedna jaskółka nie czyni wiosny. Uważam że ten wyrok niestety nie zostanie wykonany, nie teraz gdy sojusz kościoła z władzą jest tak silny. Jednak gdy nastąpi zmiana ugrupowania u władzy (a prędzej czy później nastąpi - nikomu jeszcze nie udało się utrzymać władzy na wieczność) wtedy możemy się spodziewać większej ilości takich spraw i wyroków.


  • 0

Nierozwiązywalność jest zawsze stanem przejściowym. 


#3 kuba

kuba

    Narrator

  • Super Moderator
  • 1631 postów

Napisano 19 wrzesień 2018 - 17:51

Jedna jaskółka nie czyni wiosny.

 

Ale jest tą kroplą drążącą skałę bądź kamyczkiem, który zaczyna spadać z góry. Tego problemu niestety coraz częściej nie da się zamieść pod dywan - obojętnie jaka jest władza. Wbrew pozorom ten wyrok będzie takim papierkiem lakmusowym dla ekipy rządzącej - czy jednak zero tolerancji dla jakiejkolwiek pedofilii czy otaczanie parasolem ochronnym instytucji kościelnych.

Jestem ciekaw czy wyrok się ostanie, bo fakt sprawa jest precedensowa. Najbardziej podobało mi się uzasadnienie wyroku, w którym sędzina rozłożyła na czynniki pierwsze hierarchię, decyzyjność i przepisy prawne. Sąd wyższej instancji nie powinien mieć problemu z klepnięciem wyroku - może mieć obiekcje co do wysokości odszkodowania. Jeśli wyrok uprawomocni się, co przy obecnym upolitycznieniu sądów jest otwartą sprawą, jest to tylko kwestia czasu, kiedy ruszą lawinowo pozwy - ludzie nie będą czekać w nieskończoność. Zazdrosnych o kasę będzie całe mnóstwo - będzie to swoistym otworzeniem puszki Pandory - dla kasy mogą, ale nie muszą, pojawić się fałszywe oskarżenia o molestowanie...  

Owszem suma może szokować, ale postawię tezę, że tylko przez kieszeń ludzi idzie wychować jeśli chodzi o egzekwowanie prawa. Trzy razy człowiek powinien się zastanowić czy to będzie mu się opłacało zanim popełni jakieś głupstwo.

Nie ma u nas tradycji jak w sądownictwie amerykańskim, że zasądzane kwoty odszkodowawczo-zadośćuczynieniowe są astronomiczne. Kwestie zadośćuczynienia są tak trudną materią i indywidualną, że trudno jest to wyliczyć, a jeszcze w Sądzie obronić... Swoją drogą jestem ciekaw jakim wyrokiem zakończy się sprawa odszkodowawcza p. Komendy.


  • 0

#4 Boginka

Boginka

    Sufler

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPipPip
  • 308 postów
  • Skąd:Warszawa

Napisano 19 wrzesień 2018 - 20:37

Sytuacja jest skomplikowana i za mało wiem, żeby mieć jasne zdanie...

 

Po pierwsze Kościół Rzymskokatolicki nie jest jedną instytucją, a całą federacją instytucji z których każda ma własny budżet, własne władze (nie licząc samego papieża) i jest od siebie wzajemnie niezależna. W tym wypadku wyrok dotyczy konkretnego Zgromadzenia i to je obciąży, jeśli się utrzyma. Nikt inny oprócz tego Zgromadzenia nie będzie odpowiedzialny. Ten wyrok nie sięga więc do „sakiewki kościoła”, bo czegoś takiego (jednego wspólnego budżetu) nie ma.

 

Nie znam kondycji finansowej tego Zgromadzenia i nie wiem, co ono robi – jeśli np. ma jakieś projekty społecznie użyteczne, które będzie musiało zamknąć lub ograniczyć, żeby opłacić odszkodowanie, jeśli wyrok się utrzyma, to ostatecznie koszt odszkodowania może spaść na osoby otrzymujące pomoc, być może w zupełnie innym miejscu, od zupełnie innych ludzi, tyle że z tego samego Zgromadzenia. Bo przecież odszkodowanie zapłaci Zgromadzenie, a nie ten ksiądz. To oczywiście nie powód, żeby go nie zasądzać, ale nie cieszyłabym się z tego.

 

Jeśli odszkodowanie po prostu uderzy Zgromadzenie po kieszeni, to innym pytaniem jest na ile Zgromadzenie mogło wyłapać to zachowanie i je ukrócić, a tego nie zrobiło. Jeśli przełożeni są winni zaniedbaniom, to dobrze, że zapłacą. Natomiast gorzej jeśli tego księdza nie dało się złapać wcześniej. Wtedy odszkodowanie jest przydatne samej ofierze, natomiast nie ma tak naprawdę funkcji prewencyjnej.

 

Techniczny problem z pedofilami oraz efebofilami (w kościele i poza kościołem) jest taki, że w znacznej mierze są jak nawykowi pijani kierowcy albo gwałciciele – wiedzą co robią i nie obchodzą ich konsekwencje, a nie da się ich wyłapać przed popełnieniem przestępstwa (bo dopóki nic się nie stało, nic nie można im zarzucić). Wiadomo też, że ludzie o takich skłonnościach wyszukują pozycje, które dają im dostęp do dzieci – jedni w szpitalach, inni np. jako wychowawcy kolonijni, w rodzinach zastępczych, a jeszcze inni jako księża.

 

Nie ma możliwości całkowitego zablokowania dostępu dorosłych do dzieci (a tylko to rozwiązałoby problem). Paradoksalnie, jeśli kościół wyląduje na celowniku to może być tak, że ludzie o ustalonych skłonnościach tego typu nie będą się pakowali w sutanny, bo to będzie zbyt niebezpieczne i łatwiej będzie pedofilowi np. jako pediatrze w szpitalu. To w sumie pozytywny wynik dla Kościoła, natomiast nie zmieniłby zasadniczo sytuacji dzieci (ta sama statystycznie liczba ludzi będzie na nie polować, tyle że z innych pozycji zaufania społecznego).

 

Fundamentalny problem z pedofilią/efebofilią jest taki, że prewencja opiera się głównie na tym, że sam pedofil/efebofil dobrowolnie się przyzna przed popełnieniem jakiegokolwiek świństwa oraz dobrowolnie od dzieci i młodzieży odizoluje. Jeśli tego nie zrobi, nie ma dobrego wyniku. W przypadku części pedofili mówi się o rozwinięciu tej skłonności z wcześniejszych zachowań seksualnych (np. eskalowania ostrej pornografii ku coraz mocniejszym "doznaniom"), ale tu też prewencja istnieje tylko dobrowolnie - człowiek się musi sam przyznać, że ma problem i że chce się go pozbyć.


  • 1

boginka (rzecz. mit.) – duch opiekuńczy lub wiedźma; jakże to ludzkie. :)


#5 Aribeth

Aribeth

    Podpowiadacz

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPip
  • 152 postów

Napisano 23 wrzesień 2018 - 09:18

Podobno Sekielski pracuje nad filmem dokumentalnym o pedofilii w polskim kościele rzymskokatolickim. Film ma być dostępny w internecie, bo żadna ze stacji telewizyjnych nie odważyła się na emisję.
  • 1

#6 kuba

kuba

    Narrator

  • Super Moderator
  • 1631 postów

Napisano 23 wrzesień 2018 - 12:05

Rzeczywiście, materia jest dość skomplikowana i pytań jest więcej niż odpowiedzi. Ale wyrok jest wyrokiem i jeśli księża nie zrozumieją powagi problemu, w końcu przestaną zamiatać problem pod dywan i zaczną ponosić odpowiedzialność za tuszowanie pedofilii i przestaną się bronić rękoma i nogami przed płaceniem odszkodowań, to będzie coraz więcej osób odwracało się od Kościoła. Kłopot w tym, że oficjalnych, dokładnych statystyk przestępstw seksualnych dokonywanych przez funkcjonariuszy związków wyznaniowych brak ze względu na fakt, że te środowiska nie podlegają kontroli publicznej, a te statystyki które się pokazuje, mówią o 2-3% księży mających ten problem. Nieoficjalnie szacuje się na poziomie 5% i więcej, więc skala problemu jest spora o czym też świadczy niechęć mediów do otwierania tej puszki Pandory.

 

Wbrew pozorom, Kościół nie jest instytucją biedną - gros kasy zbiera z tacy, ale też nie małe wsparcie dostaje z budżetu, ale poza tym, duchowni prowadzą różnego rodzaju biznesy. Działalność Komisji Majątkowej także hojnie wzbogaciła zasoby kościelne... Poza Skarbem Państwa nie ma drugiego takiego podmiotu, który pochwaliłby się posiadaniem tylu (szacowane na 160 tys. ha) gruntów rolnych. Jedno jest pewne, skoro zaistniał akt pedofilny sprawcę i osoby tuszujące przestępstwo, bądź niedopełniające obowiązków polegających na weryfikacji osoby ze skłonnościami do pracy z dziećmi powinna spotkać za to kara, a ofierze należy się za to zadośćuczynienie. Amen. A tuszowanie pedofilii było... https://oko.press/ja...liza-oko-press/

Kościół to nie tylko księża, ale też i wierni. Powinno skończyć się z mitem kryształowych ludzi na stanowiskach szczególnie wśród osób dorosłych - rodziców, że osoba sprawująca zawód zaufania publicznego nie może być osobą stosującą przemoc, być uzależnionym, mającym zaburzenia seksualne. Zauważ, że wszędzie tam, gdzie są podstawy do postawienia zarzutów prokuratorskich, natychmiast w danej miejscowości wierni dzielą się na dwa obozy - ten mniejszy, który spotkał się, że tak to nazwę, z przedziwnymi praktykami księdza oraz znacznie większą i odporną na wszelakie argumenty, tych którzy wierzą w nieskazitelną postawę księdza i którzy rzuciliby się do gardeł tym co mają inne zdanie... Jeśli jest jakikolwiek cień podejrzeń ksiądz powinien być z urzędu odsuwany od jakiejkolwiek posługi. A tak się niestety nie dzieje.
 

Techniczny problem z pedofilami oraz efebofilami (w kościele i poza kościołem) jest taki, że w znacznej mierze są jak nawykowi pijani kierowcy albo gwałciciele – wiedzą co robią i nie obchodzą ich konsekwencje, a nie da się ich wyłapać przed popełnieniem przestępstwa (bo dopóki nic się nie stało, nic nie można im zarzucić). Wiadomo też, że ludzie o takich skłonnościach wyszukują pozycje, które dają im dostęp do dzieci – jedni w szpitalach, inni np. jako wychowawcy kolonijni, w rodzinach zastępczych, a jeszcze inni jako księża.

 

Jednym ze sposobów rozwiązania tego problemu jest edukacja seksualna dzieci. Pamiętam burzę jaka rozpętała się przy próbie wprowadzania edukacji seksualnej do szkół. Dziecko powinno wiedzieć czym jest "zły dotyk" i na tyle mieć zaufanie do rodziców, szkoły, organizacji pozarządowych prowadzących telefoniczne linie zaufania by nie bało się zgłaszać takich nieprawidłowości choćby dotyczyło to spraw rodzinnych, a jednocześnie być nieufne i asertywne w stosunku do obcych na ulicy, podwórku, a także zawodów zaufania publicznego - typu nauczyciel, lekarz, ksiądz. W sobotnich "Faktach" pojawił się reportaż z policyjnej prowokacji jaką przeprowadzono w jednym z katowickich parków - mężczyzna z zabawkowym dronem próbował wyprowadzić dzieci z placu zabaw, na którym zresztą byli rodzice. Facetowi udało się odciągnąć dzieci przy biernej postawie rodziców... O ile nie można mieć pretensji kiedy dziecko jest samo, tak nie rozumiem postępowania rodziców...

 

Fundamentalny problem z pedofilią/efebofilią jest taki, że prewencja opiera się głównie na tym, że sam pedofil/efebofil dobrowolnie się przyzna przed popełnieniem jakiegokolwiek świństwa oraz dobrowolnie od dzieci i młodzieży odizoluje. Jeśli tego nie zrobi, nie ma dobrego wyniku.

 

Mało kto zdecyduje się na coś takiego sam z siebie. Chyba, że wprowadzi się odpowiednie psychotesty przed pracą z dziećmi by wyeliminować takie patologie. Choć to także nie daje żadnej gwarancji sukcesu.


  • 1

#7 Boginka

Boginka

    Sufler

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPipPip
  • 308 postów
  • Skąd:Warszawa

Napisano 23 wrzesień 2018 - 17:05

te statystyki które się pokazuje, mówią o 2-3% księży mających ten problem. Nieoficjalnie szacuje się na poziomie 5% i więcej [...]

 

Wśród ogółu mężczyzn widziałam statystki z najwyższymi szacunkami 3%-5% (z adnotacją, że miażdżącej większości takich czynów dopuszczają się mężczyźni) pochodzące z USA (źródło – tak na szybko, popularnonaukowe). W Polsce takich nie mamy (mamy tylko statystki skazań, a to jednak inna para kaloszy). Oczywiście statystyki takich rzeczy to trochę czarna magia, bo nie da się zrobić ankiety z pytaniem „Czy Pan / Pani jest pedofilem?”, rozesłać po kraju i uzyskać wiarygodnego wyniku.

 

Być może zatem 5% wśród księży nie odbiegałoby specjalnie od wyniku ogólnego dla mężczyzn. To oczywiście nie jest dobra wiadomość. Ale mam poważne wątpliwości, czy akurat w kościele jest „puszka Pandory”, a gdzie indziej nie, czy też sytuacja w kościele jest bardziej nośna z wielu różnych względów, a wyniki byłyby podobne i gdzie indziej, tylko tam wolimy o takich przykrych rzeczach nie myśleć. Jak lekarz albo rodzic zastępczy jest sprawcą, to i tak wszyscy rozmówcy muszą zaakceptować istnienie szpitali, rodzin zastępczych i innych struktur, w  których dorosły ma autorytet nad dzieckiem (czyli implicite: zaakceptować, że pedofilia gdzieś się będzie pewnie zdarzać, możemy ją tylko ograniczać, ale nie wyeliminować). To dosyć nieprzyjemny wniosek. Za to akurat jak się zdarza w związku wyznaniowym, to jest przy okazji dyskusja o miejscu wyznań w społeczeństwie, religii w ogóle - od razu ciekawiej i lepiej się sprzeda.

 

wierni dzielą się na dwa obozy

 

Nie upraszczałabym, że podział przebiega według linii kto się "spotkał z [...] przedziwnymi praktykami księdza", a kto nie, Jak sam zauważyłeś, w formie postulatu, można być sceptycznym także po prostu dlatego, że sutanna to jeszcze nie bilet do nieba (i ksiądz też może być bardzo złym człowiekiem). Nomen omen, nawet będąc przykładnym katolikiem w zgodzie z nauką Kościoła. Nie wymazujmy tego "środkowego" poglądu z dyskusji, jeśli jednocześnie mówisz, że chciałbyś, żeby skończono "z mitem kryształowych ludzi na stanowiskach".

 

Ale, co ważniejsze, ostry podział opinii to proces występujący także u innych ludzi: przestępstwa na tle seksualnym wobec dzieci uważamy za szczególnie okropne – stawiają pod znakiem zapytania podstawy czyjegoś człowieczeństwa – a nikt nie chce tak myśleć o kimś, kogo szanował. Romana Polańskiego rozgrzeszało środowisko filmowców, na temat tego czy Andrzej Samson naprawdę miał i tworzył z pacjentami pornografię dziecięcą były liczne spory – przed procesem był bardzo szanowanym psychologiem. W rodzinach dziecko może się zaś spotkać z deklaracją, że krewny przecież z pewnością nie mógł czegoś takiego zrobić, bo mu rogi z czaszki nie wyrastają, mówi dzień dobry i śmieci wynosi, czyli nie jest „potworem”, a molestować dzieci może tylko „potwór”.

 

Z drugiej strony zaś fakt, że na molestowanie zwykle nie ma twardych dowodów, powoduje nieufność wobec oskarżeń. Bo nawet jeśli 99,99% było prawdziwych, to może akurat teraz mamy do czynienia z tym jednym promilem nieprawdziwych (czego łatwo się uchwycić, jak się oskarżonego lubi, na przykład). Podobnie do spraw o gwałty, sprawy o molestowanie są mocno kontrowersyjne, z wysokim ładunkiem emocjonalnym.

 

Wbrew pozorom, Kościół nie jest instytucją biedną

 

Ja bym się nadal upierała, że mówienie o Kościele Rzymskokatolickim jako o jednej spójnej instytucji jest dużym uproszczeniem. Per analogiam: może być  tak, że poseł na sejm ma wysokie uposażenie, a w gminie Koniokiwiki Dolne budżet się nie domyka. „Państwo” ma pieniądze, parlamentarzysta je też ma, a Koniokwiki akurat nie, bo nie ma bezpośredniego związku między jednym a drugim. Podobnie nie ma bezpośredniego związku między tym, że zgromadzenie X dostało grunty od Komisji Majątkowej, a stanem majątkowym zgromadzenia Y, chociaż i jedno i drugie należy do „kościoła”. Diabeł tkwi w szczegółach - zarówno jeśli chodzi o finanse, jak i np. to kto dokładnie i czemu jest winien przez zaniedbanie.

 

EDIT: I jeszcze tak na koniec - o ile dobrze rozumiem (nie jestem specjalistą w tej dziedzinie), większość przypadków molestowania ma niewiele wspólnego z obcym facetem, który wyprowadza dziecko z placu zabaw. Oczywiście to się zdarza, ale częściej jest tak: http://www.online.sy...ychika-dziecka/


Użytkownik Boginka edytował ten post 23 wrzesień 2018 - 17:51

  • 1

boginka (rzecz. mit.) – duch opiekuńczy lub wiedźma; jakże to ludzkie. :)


#8 marder

marder

    evil admin

  • Administrator
  • 3040 postów
  • Skąd:/home/marder

Napisano 23 wrzesień 2018 - 17:50

Ja bym się nadal upierała, że mówienie o Kościele Rzymskokatolickim jako o jednej spójnej instytucji jest dużym uproszczeniem.

 
To że krk ma zagmatwaną strukturę organizacyjną, nie zmienia w niczym faktu że zarówno każda parafia jak i zgromadzenie, zakon itp. są częściami składowymi tego co zwykło się określać mianem "Kościoła Rzymsko Katolickiego". To różne palce tej samej ręki.
 

Diabeł tkwi w szczegółach - zarówno jeśli chodzi o finanse, jak i np. to kto dokładnie i czemu jest winien przez zaniedbanie.

 

Tu trafiłaś w sedno. Ten pozorny bałagan organizacyjny, jest bardzo wygodny zarówno w sprawach dotyczących odpowiedzialności majątkowej jak i karnej. Na pocieszenie muszę jednak dodać że pociągnięcie winnych przestępstw zarówno finansowych jak i seksualnych zawsze jest możliwe, zależy to tylko od determinacji ludzi u władzy. Wspomnijmy chociażby kulturkampf (w Polsce bardzo źle kojarzony, ponieważ na ziemiach zaboru pruskiego wiązał się z zaostrzeniem polityki germanizacji, tutaj jednak mam tylko na myśli politykę państwa wobec krk).

 

 

 

 

Podobno Sekielski pracuje nad filmem dokumentalnym o pedofilii w polskim kościele rzymskokatolickim. Film ma być dostępny w internecie, bo żadna ze stacji telewizyjnych nie odważyła się na emisję.

 

W internecie, powiadasz? To dopiero zgryz będą mieli aktywiści którzy protestowali pod teatrami przed przedstawieniami "Klątwy". Dokąd nieszczęśni pójdą protestować? Pod siedziby swoich dostawców internetu? Czy może pod siedzibę Google Polska (Google jest właścicielem YT). :hehe:


Użytkownik marder edytował ten post 23 wrzesień 2018 - 18:01

  • 0

Nierozwiązywalność jest zawsze stanem przejściowym. 


#9 Boginka

Boginka

    Sufler

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPipPip
  • 308 postów
  • Skąd:Warszawa

Napisano 25 wrzesień 2018 - 13:17

nie zmienia w niczym faktu że zarówno każda parafia jak i zgromadzenie, zakon itp. są częściami składowymi tego co zwykło się określać mianem "Kościoła Rzymsko Katolickiego".

 

Kiedyś przez kilka lat uczyłam studentów na uniwerku. Załóżmy hipotetycznie, że wśród kadry tego samego wydziału wykryłoby pedofila, który korzystał ze statusu nauczyciela akademickiego, żeby mieć dostęp do dzieci (zaznaczam, że nic takiego nie miało miejsca – to przykład)... Oboje reprezentujemy w jakimś sensie tę samą uczelnię, a ktoś czytając gazetę może powiedzieć, że „te wykształciuchy to zboczeńcy”, ale ja za tego gościa nie odpowiadam tak naprawdę wcale. Gdyby mnie spotkały w takiej sytuacji nieprzyjemności, „bo u was są pedofile”, byłoby to jednocześnie zrozumiałe (bo ludzie są wściekli), ale i niesprawiedliwe, a w skrajnej formie nieproduktywne (wyładowywanie gniewu na mnie nie przyniesie żadnych korzyści prewencyjnych).

 

Z Kościołem jest moim zdaniem podobnie – traktowanie go jak monolitu w niczym w takich sytuacjach nie pomaga. Bo za np. ukrycie pedofila nie odpowiadają jacyś albo wszyscy księża czy jacyś albo wszyscy biskupi, a konkretnie ci, którzy mieli wiedzę i byli decyzyjni.

 

Ten pozorny bałagan organizacyjny, jest bardzo wygodny zarówno w sprawach dotyczących odpowiedzialności majątkowej jak i karnej.

 

Mam na to inny pogląd: brak centralizacji jest normalny – to organiczny stan dużych struktur, a nie bałagan. Jeśli jedna, dwie osoby odpowiadają za wszystko centralnie, to decyzje są albo wiecznie niezałatwione, albo ten na górze tylko przyklepuje decyzje, które zapadają na dole, czyli centralizacja jest pozorna. Historycznie biskupi musieli mieć sporo lokalnej, niezależnej władzy, którą musieli z kolei delegować niżej na proboszczów (a ci częściowo na wikariuszy). Podobnie istniały bardzo sensowne organizacyjnie powody, żeby dać dużą samodzielność zakonom. Skutkiem ubocznym jest rzeczywiście to, że niestety można ukrywać odpowiedzialność, na przykład. Ale nie musi to być żaden ciemny spisek – to po prostu stan naturalny dużej, rozproszonej struktury ludzkiej.
 


  • 1

boginka (rzecz. mit.) – duch opiekuńczy lub wiedźma; jakże to ludzkie. :)


#10 marder

marder

    evil admin

  • Administrator
  • 3040 postów
  • Skąd:/home/marder

Napisano 25 wrzesień 2018 - 16:49

Załóżmy hipotetycznie, że wśród kadry tego samego wydziału wykryłoby pedofila, który korzystał ze statusu nauczyciela akademickiego, żeby mieć dostęp do dzieci (zaznaczam, że nic takiego nie miało miejsca – to przykład)... Oboje reprezentujemy w jakimś sensie tę samą uczelnię, a ktoś czytając gazetę może powiedzieć, że „te wykształciuchy to zboczeńcy”, ale ja za tego gościa nie odpowiadam tak naprawdę wcale.

 

Trzymajmy się tego porównania.

Wyobraźmy sobie że jeden z wykładowców został przyłapany na pedofilii. W tym momencie sprawa zaczyna przypominać sprawę z Tylawy: prokurator (obecny poseł) ukręca łeb sprawie, dziekan wydział w którym pracował ów wykładowca  zaczyna go bronić. Jednocześnie, bez wysiłku można przeczytać o wykorzystywaniu studentów przez wykładowców na zagranicznych uczelniach. Bez większego wysiłku, można też wyszukać informacje o wykładowcach którzy po dokonaniu określonego czynu zostali po prostu przeniesieni na inny wydział.

Wreszcie wielki rektor wszystkich uniwersytetów zapowiada szumnie walkę z pedofilią, trudno wierzyć że podjęto by tak szeroko zakrojoną akcję, gdyby problem był marginalny.

Tylko głupiec mógłby sądzić że każdy "wykształciuch" to pedofil, jednak (teraz czas na moje porównanie): wyobraź sobie że trzymasz w ręku sporą torebkę pełną cukierków. Wiesz że kilka z nich zawiera cyjanek potasu. Zjesz czy wyrzucisz wszystkie?

Sedno problemu nie tkwi w tym że w tym środowisku trafi się pedofil. Prawdziwy problem polega na tym co dzieje się kiedy sprawa wyjdzie na jaw.  Tym co budzi największy sprzeciw jest bezkarność sprawców, oraz poczucie że obecnie są chronieni przez władze. Zauważ że w rejestrze pedofili opublikowanym przez ministarstwo sprawiedliwości (mała litera celowo) nie ma ani jednego "wykładowcy", mimo  prawomocnego wyroku skazującego.

 

Mam na to inny pogląd: brak centralizacji jest normalny – to organiczny stan dużych struktur, a nie bałagan.

 

Po części mogę się z tym zgodzić. Jednak jest jeszcze jeden powód który wg. mnie sprawił że żaden z papieży nie unowocześnił tej niemal feudalnej organizacji. Zauważ proszę, że tego typu chaos, dublujące się struktury, wewnętrzne konflikty i walki frakcyjne bardzo ułatwiają papieżom zarządzanie kościołem i radzenie sobie z opozycją, zgodnie z zasadą "divide et impera".


  • 0

Nierozwiązywalność jest zawsze stanem przejściowym. 


#11 kuba

kuba

    Narrator

  • Super Moderator
  • 1631 postów

Napisano 02 październik 2018 - 18:03

Wyrok został podtrzymany w apelacji - czyli stał się prawomocny. Podali dziś w wiadomościach.


  • 1

#12 marder

marder

    evil admin

  • Administrator
  • 3040 postów
  • Skąd:/home/marder

Napisano 02 październik 2018 - 19:18

Uważam że ten wyrok niestety nie zostanie wykonany, nie teraz gdy sojusz kościoła z władzą jest tak silny.

 

Odszczekuję to co napisałem. Nie wierzyłem że uda się wywalczyć zadośćuczynienie, na szczęście byłem w błędzie. Wyrok jest już prawomocny, mam nadzieję że uda się ściągnąć zasądzoną kwotę.


  • 0

Nierozwiązywalność jest zawsze stanem przejściowym. 


#13 Aribeth

Aribeth

    Podpowiadacz

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPip
  • 152 postów

Napisano 03 październik 2018 - 10:17

Jeszcze trochę zbyt wcześnie na radość. Jeszcze mogą spróbować kasacji w Sądzie Najwyższym i wtedy być może wszyscy zobaczymy po co PiS zrobiło czystkę w SN.
  • 1

#14 kuba

kuba

    Narrator

  • Super Moderator
  • 1631 postów

Napisano 31 marzec 2020 - 21:07

Trochę się naszukałem, by odgrzebać ten wątek, bo dziś odbyła się głośna sprawa kasacyjna od wyroku przyznającego milionowe odszkodowanie za pedofilię księży. Sąd Najwyższy oddalił kasację. Jak stwierdził Artur Nowak - jeden z bohaterów dokumentu braci Sekielskich: "...Sąd Najwyższy potwierdził właśnie to, co na świecie jest jasne od dawna: Kościół nie jest świętą krową wyjętą spod prawa. Ten wyrok wyrzuca do kosza wytyczne episkopatu, według których za pedofilię odpowiada jedynie sprawca, a nie Kościół..."

Więcej: https://poznan.wybor...szy-oddala.html

Kropla drąży skałę... Początek już mamy, teraz czas na dalsze pozwy... Miejmy nadzieję, że ośmieli to innych, że jednak po długiej batalii sądowej można wygrać z Kościołem.


  • 0

#15 marder

marder

    evil admin

  • Administrator
  • 3040 postów
  • Skąd:/home/marder

Napisano 01 kwiecień 2020 - 17:11

To ważny i potrzebny wyrok, jednak jest jeszcze jedna kwestia. Czy zasądzoną kwotę, uda się ściągnąć od pozwanego?

Czas pokaże...


  • 0

Nierozwiązywalność jest zawsze stanem przejściowym. 


#16 kuba

kuba

    Narrator

  • Super Moderator
  • 1631 postów

Napisano 01 kwiecień 2020 - 18:10

To ważny i potrzebny wyrok, jednak jest jeszcze jedna kwestia. Czy zasądzoną kwotę, uda się ściągnąć od pozwanego?


Tak, wypłacili jak przegrali apelację. Nie zgadzając się z argumentacją SA poszli do SN z kasacją, którą przegrali.
W takich spornych wypadkach, kasa zazwyczaj idzie do depozytu. Po ostatecznym wyroku ostatniej instancji kasa idzie do powoda/dki lub wraca do pozwanego.
Co by nie mówić, największe brawa powinna zebrać sędzina z I instancji, bo ona dokonała takiej wykładni prawa, którą podzieliły Sądy kolejnych instancji. W pewnym sensie jest to wyrok precedensowy i pytanie jakie się ciśnie na usta jest takie - jaki wpływ będzie miał ten wyrok na inne sprawy o podobnym charakterze...


  • 0

#17 marder

marder

    evil admin

  • Administrator
  • 3040 postów
  • Skąd:/home/marder

Napisano 01 kwiecień 2020 - 18:38

Wiesz, polskie prawo nie opiera się na precedensach, tak jak w krajach anglosaskich. Mam jednak nadzieję, że ten wyrok był przysłowiowym kamykiem który poruszy lawinę (tak wiem, niepoprawny optymista ze mnie).


  • 0

Nierozwiązywalność jest zawsze stanem przejściowym. 


#18 kuba

kuba

    Narrator

  • Super Moderator
  • 1631 postów

Napisano 01 kwiecień 2020 - 18:50

Wiem o precedensach i dlatego też witam w klubie patrzących przez różowe okulary :) Bo też mam taką nadzieję, że lawina rusza.... Miejmy nadzieję, że jej efekty na szerszą skalę wystąpią jeszcze za naszego życia ;)


  • 0


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych