Moje zainteresowanie Japonią zaczęło się stosunkowo wcześnie i – jak u wielu osób – pierwszym krokiem było zetknięcie się z anime. To właśnie ta forma sztuki sprawiła, że po raz pierwszy zacząłem zwracać uwagę na Japonię. Pierwszymi tytułami, które pamiętam, były Neon Genesis Evangelion, Dragon Ball i przede wszystkim Akira, która pokazała mi, że anime może być czymś więcej niż rozrywką. Później przyszły kolejne produkcje, takie jak Rurouni Kenshin, które otworzyły przede mną także świat dawnej Japonii i tradycji samurajów.
Z czasem moja fascynacja przeniosła się dalej – do religii, tradycji i codzienności. Szczególnie interesuje mnie shinto i sposób, w jaki przenika się ono z buddyzmem. Zafascynowała mnie też architektura Japonii, ogrody, dbałość o estetykę otoczenia, a także charakterystyczne rozwiązania komunikacyjne w miastach. Do tego dochodzi porządek i czystość przestrzeni publicznej, które robią ogromne wrażenie. Oglądając nagrania ze spacerów po Japonii, mogłem to poczuć, mimo że jeszcze nie miałem okazji odwiedzić tego kraju.
Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że Japonia ma też ciemne strony. Dostrzegam trudne kwestie społeczne – wyobcowanie osób niepełnosprawnych, dyskryminację kobiet czy przemoc w rodzinie. Ważne jest dla mnie, by patrzeć na Japonię całościowo, bez idealizowania. Tak samo widać ogromną presję związaną z pracą i edukacją – coś, co napędza gospodarkę, ale jednocześnie odbija się na psychice ludzi. Mimo to Japończyków podziwiam za pracowitość, zdyscyplinowanie i umiejętność godzenia nowoczesności z tradycją.
Na pewno chciałbym kiedyś zobaczyć Japonię na własne oczy. Najbardziej marzą mi się miejsca takie jak Kioto, Nara, Hiroszima, Osaka czy Okinawa. Interesuje mnie też Fukuoka i okolice, w których pracował Bronisław Piłsudski. Chciałbym doświadczyć zarówno współczesnych, tętniących życiem miast, jak i spokojnych krajobrazów oraz świątyń. Japonia to dla mnie kraj, w którym wyjątkowo dobrze widać, jak można znaleźć „złotą równowagę” między tradycją a nowoczesnością.
Od roku uczę się języka japońskiego – poznałem hiraganę i katakanę, potrafię tworzyć proste zdania i mógłbym się już przedstawić bez zacięcia. To dla mnie dowód, że ta pasja naprawdę zakorzeniła się w moim życiu. Motywuje mnie zarówno chęć lepszego poznania literatury i filmów w oryginale, jak i ciekawość samego języka. W przyszłości chciałbym wrócić do czegoś, czym zajmowałem się wcześniej – tłumaczeń mang i anime.
Japońska kultura jest dla mnie niezwykle różnorodna – od kina Kurosawy, przez animacje Miyazakiego czy Shinkaia, po muzykę i gry Hideo Kojimy. Lubię też poznawać literaturę XIX i XX wieku, a w muzyce chętnie sięgam po nowoczesne interpretacje z wykorzystaniem tradycyjnych instrumentów. Doceniam wszystko: film, literaturę, gry, architekturę, kuchnię. Choć dotąd spróbowałem tylko sushi i mochi, to wiem, że chętnie poznawałbym dalsze smaki, także te mniej znane.
Na początku patrzyłem na Japonię z zachwytem, trochę bezkrytycznie. Z czasem jednak moje spojrzenie dojrzało – dziś staram się widzieć zarówno jasne, jak i ciemne strony. Wydaje mi się, że każdy powinien sam odkrywać własną wizję Japonii – nie chcę nikogo nakierowywać ani idealizować tego kraju, tylko dzielić się swoimi doświadczeniami. Dla mnie Japonia to nie tylko anime czy samuraje, ale też refleksja nad społeczeństwem, tradycją i tożsamością, a także inspiracja do nauki i rozwoju.
To dlatego interesuję się Japonią – bo jest dla mnie źródłem piękna, inspiracji, ale też refleksji i krytycznego spojrzenia.