Skocz do zawartości

A- A A+
A A A A
Zdjęcie

Samodzielność po MPD, jak radzicie sobie w życiu.


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
103 odpowiedzi w tym temacie

#101 ktamara

ktamara

    Milczek

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 30 postów

Napisano 01 kwiecień 2021 - 13:45

Dzięki Boginko;)

 

Linkowany przez Ciebie wątek  czytałam już wcześniej. Właśnie chodziło mi o uzyskanie informacji na ile można to korygować , zmieniać , odwracać rehabilitacją. Jak się już jest "starą".

 

A pomysł z rehabilitantem  (od neurologicznych , dorosłych m.in. z MPD ) już wcieliłam w życie. Terapia bardzo pomaga. Tak jak napisałaś uczę się tam nowych wzorców ruchowych i to jest genialne. Ustaliliśmy jakiś tam plan działania i powoli go realizujemy. Więc jestem pozytywnej myśli.

 

Pytanie bardziej dotyczyło powtarzalności tych kryzysów i sposobów radzenia sobie z nimi.

 

Wiecie , po kontuzji zostałam w sumie zostawiona sama sobie , pomimo wizyt u lekarza - z informacją że tak już będzie bo MPD. A że zdarzyło mi się to pierwszy raz w życiu to nie za bardzo wiedziałam do kogo iść.

Ale temat ogarnęłam rehabilitacją , co wcale proste nie było!

 

Będę żyć ;)

 

Dzięki ;)

 


  • 1

#102 Boginka

Boginka

    Sufler

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPipPip
  • 373 postów
  • Skąd:Warszawa

Napisano 01 kwiecień 2021 - 14:14

Właśnie chodziło mi o uzyskanie informacji na ile można to korygować , zmieniać , odwracać rehabilitacją. Jak się już jest "starą".

 

Kryzysy będą się powtarzać. Odwracalne są na tyle, na ile na ich skutek nie nastąpiły trwałe zmiany w układzie kostno-stawowym. To znaczy, że dla kobiet kłopotem może być np. menopauza – matka natura zaczyna nam wtedy utrudniać regenerację i jest wyższa szansa, że skutki kontuzji będą trwałe. Innymi słowy: kiedyś się naprawdę zestarzejemy. Ale nie np. koło trzydziestki.

 

Dawniej uważano, że mózg osoby dorosłej całkowicie traci „plastyczność” czyli zdolność do trwałego zapisywania pozytywnych zmian  i dlatego np. dorośli z MPD zasadniczo są traktowani jako pacjenci drugiego szeregu w porównaniu do dzieci z MPD. Jest to jednak nie do końca prawda: mózg pozostaje w jakimś stopniu plastyczny, chociaż mniej niż u dzieci. Czyli rehabilitacja dorosłego przynosi efekty, ale mniej spektakularne i bardziej rozłożone w czasie.

 

Problemem dla dorosłych bez negatywnych zmian kostno-stawowych może być opłacalność. W tym sensie np. wątpię, żeby jakikolwiek lekarz namawiał mnie na naukę chodzenia po schodach w tym wieku: bo trzeba by sobie było żyły wypruć, a nie wiadomo czy to coś by dało. Skoro więc funkcjonuję bez tej umiejętności, z wielu oczywistych względów jemu będzie łatwiej powiedzieć, że po prostu trzeba się z sytuacją pogodzić, niż traktować mnie jak np. osiemnastolatkę po wypadku komunikacyjnym, która rehabilitacji powinna mieć "pod sufit" na już.

 

Ale teoretycznie, gdybym miała czas i pieniądze, nie ma powodu żeby nie próbować.


Użytkownik Boginka edytował ten post 01 kwiecień 2021 - 14:16

  • 0

boginka (rzecz. mit.) – duch opiekuńczy lub wiedźma; jakże to ludzkie. :)


#103 Slavco

Slavco

    Podpowiadacz

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPip
  • 222 postów

Napisano 01 kwiecień 2021 - 16:42

To ja mam do Was takie pytanie.... da się wytrenować mózg , tzn odpamiętać mu coś ? może to i głupie bo MPD nie mam od dzisiaj , ale tzw .kryzysy i zwracanie uwagi na nierówności terenu zdarzyły mi się dopiero teraz. Jako dorosłej , jest to dla mnie nowość , zaczęło się w tym roku (ale byłam po urazie więc nie wiązałam tego globalnie z MPD, tylko właśnie z kontuzją).... Póki co nie rujnuje mi to życia , ale irytować irytuje.... Pytanie jest ogólne - czy takie kryzysy mogą się pojawiać i znikać i jakoś tak się żyje....

Nie byłem pytany ale co tam  :D

Ogólnie tego typu kryzysy zdarzają mi się dość często i bardzo szybko mijają po odrobinie ćwiczeń i rozruszaniu mięśni i stawów. Zdarzają się również takie, które potrafią trwać miesiącami bądź latami ale i na nie można znaleźć sposób jeśli się stara znaleźć ich przyczyny. Stąd moja obsesja na studiowaniu medycyny w ostatnich latach :D Ogólnie nie sądzę aby był to wina układu nerwowego, który w takich przypadkach zachowuje się jak najbardziej prawidłowo choć może odrobinie przesadnie dając nam znać że taka czy inna czynność wiąże się z zagrożeniem życia. Mózg się sam oducza wysyłania sygnałów ostrzegawczych po pewnym czasie po tym jak przestają występować lub są zminimalizowane przyczyny powodujące problemy.

Jak to działa? Przykładowo ja przez lata miałem problem z schodzeniem z wysoko ułożonego chodnika ponieważ z powodu obciążeń miałem uszkodzenie i blokady w prawym kolanie. W momencie gdy ustabilizowałem kolano problem zniknął. Takich przykładów pewnie jeszcze się sporo znajdzie ale wszystkie potwierdzają tę regułę.

 

Podsumowując. Tak jak Boginka wspomniała, rehabilitacja jest podstawowym elementem odzyskiwania sprawności ale równie istotne jest zapobieganie poprzez zdrowy tryb życia czyli ograniczenie siedzenia za biurkiem bo właśnie brak ruchu jest zabójcze dla osób z MPD. Pomaga również farmakologia ale musi być ona dodatkiem a nie panaceum.


  • 1

#104 Boginka

Boginka

    Sufler

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPipPip
  • 373 postów
  • Skąd:Warszawa

Napisano 01 kwiecień 2021 - 17:41

Ogólnie nie sądzę aby był to wina układu nerwowego, który w takich przypadkach zachowuje się jak najbardziej prawidłowo choć może odrobinie przesadnie dając nam znać że taka czy inna czynność wiąże się z zagrożeniem życia.

 

To jeszcze tak uzupełniająco:

 

Każdy z MPD jest inny – w moim wypadku, jak wynika mi z rozmów z rehabilitantami, część problemów ma podłoże w brakach tzw. propriocepcji, czyli stałej świadomości położenia własnego ciała. Vide: https://pl.wikipedia...i/Propriocepcja

 

Ćwiczenia wzorców ruchowych pełnią w tej sytuacji funkcję ćwiczeń propriocepcji. Czyli np. pod kierunkiem rehabilitanta mogę się uczyć, jak moje ciało odczuwa stanie na jednej nodze, kiedy traci równowagę w takim położeniu, itd. Jest to w tym sensie ćwiczenie neurologiczne, bo ćwiczę interpretację bodźców w ciele. Im lepiej nauczę się je interpretować, tym lepiej reaguję na bieżąco na wytrącanie z równowagi. (Oczywiście jeśli wykonuję tak nowe ruchy, które aktywują nieużywane zwykle mięśnie, to są to wtedy także ćwiczenia wzmacniające, czyli mają wtedy te dwie funkcje jednocześnie).

 

W moim wypadku istnieje jednak realny problem z zapisywaniem tych danych o propriocepcji trwale w mózgu. Dlatego niepowtarzana czynność powoduje nie tylko stres i wzrost spastyki, ale wręczy poczucie że „nie pamiętam” jak należy wykonać dany ruch. Tak, jakbym zapomniała dawno nieużywanego słowa w obcym języku.

 

Inna część problemów wiąże się ze wzrokiem – ponieważ braki w propriocepcji uzupełniam poprzez dane wzrokowe, zaparowanie okularów, brak dobrego oświetlenia czy np. noszenie maski (która zasłania dolną część pola widzenia i utrudnia dyskretne patrzenie „pod nogi”) wpływa na moje poczucie ciała i poziom równowagi (nie tylko na poziom lęku). Podobnie właśnie np. brak danych wzrokowych o tym, gdzie dokładnie znajduje się krawężnik pod śniegiem. Dla osoby z lepszą propriocepcją to nie problem – po prostu jeśli pierwotnie źle oszacuje odległość, to się poprawi, a ja mam z tym problem.

 

Oczywiście osoby z MPD lżejszym niż moje albo inaczej zlokalizowanym mogą nie mieć takich zaburzeń jak moje. :)


  • 1

boginka (rzecz. mit.) – duch opiekuńczy lub wiedźma; jakże to ludzkie. :)



Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych