Skocz do zawartości

A- A A+
A A A A
Zdjęcie

Kolizja drogowa, jakie są procedury


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
6 odpowiedzi w tym temacie

#1 Budrys45

Budrys45

    Widz

  • Użytkownik
  • Pip
  • 4 postów

Napisano 13 sierpień 2022 - 07:41

Witajcie.

 

Jestem nowy na forum. Na imię mam Wojtek i jestem nowy na forum.

Już na wstępie mam kilka pytanek, związanych z tym, ze miałem kolizję drogową.

 

Miałem dziś kolizję. W skrócie,  dostałem po prostu w tyłek (dość solidnie) gdy stałem na światłach.

Uszkodzona klapa, tylni zderzak, lewa tylna podłużnica, tylni pas, przedni zderzak, przednia

klapa (uderzyłem w  Panią przede mną), ogólnie się tam poprzesuwało wszystko.

Autko nie pali   Nikt nie potrzebował pomocy  lekarskiej. Moje autko oberwało najmocniej.  Ja, Pani i

sprawca trzeźwi jak niemowlaki.  Autko to Honda jazz z 2005 r., ale to nieistotne raczej.

Ogólnie chyba szkoda całkowita raczej-tak się na teraz nastawiam. Taka była sugestia Policji i Panów, którzy się zebrali wokół.  Jednak ja będe się starał raczej naprawić to autka.  Tak myślę na teraz.

Oczywiście zgłosiłem szkodę do PZU  (polisa sprawcy itd...)

 

Teraz tak:

 

1. Jak długo mogą trwać te formalności wszystkie (wiem, ze długi weekend...), na co powinienem zwrócić uwagę podczas tych procedur?    Na pierwszą część pytania wystarczy mi odpowiedź  orientacyjna.

Sprawca też ma polisę w tej samej ubezpieczalni co ja. Ponoć to wiele ułatwia.

 

2  Jestem osobą z niesprawnością ruchową. Potrzebuje dostosowanego auta-minimum to ręczny gaz i hamulec, oraz AT. Moja honda miała jeszcze specjalną windę do wciągania wózka, tylne lewe drzwi przesuwne.

Mam jeszcze Webasto,    ale to tutaj nieistotne raczej.  Zaznaczyłem, ze chce auto zastępcze.

 

Co wówczas?  Wiem, ze ubezpieczyciel ma generalnie chyba obowiązek zapewnić auto

zastępcze, ale co w takiej sytuacji jak powyżej?   Ja  usłyszałem: "niech oni się martwią".

Wiem, ze mogę sobie szukać autka we własnym zakresie, ale w mojej okolicy raczej nierealnym jest znalezienie wypożyczalni, która dysponuje autem dostosowanym pod potrzeby ON. Jak to jest po stronie ubezpieczyciela w takich sytuacjach?

 

3. Policja odebrała mi dowód rejestracyjny w systemie (normalne). Jeśli będę naprawiał to mam jechać na przegląd.  Jak wygląda wówczas przywracanie dowodu?  Diagnosta w  CEPIK-u?

  

Na pewno jest na forum ktoś, kto przez to przechodził, zna się na tych wszystkich procedurach.

Czy ktoś mógłby udzielić mi jakichś cennyh rad i wskazówek?

 

Nigdy tak nie miałem, dlatego pytam.😟

 


  • 0

#2 on80

on80

    Statysta

  • Użytkownik
  • PipPip
  • 18 postów

Napisano 13 sierpień 2022 - 10:19

Cześć,

 

Tak się składa, że miałem trzy stłuczki ( żadna z mojej winy). Postaram się w miarę możliwości napisać jak to wygląda zgodnie z moją wiedzą.

 

1. Raz procedura trwała długo coś pona pół roku ale to dotyczyło sytuacji gdzie ubezpieczyciele nie mogli ustalić między sobą odpowiedzialność za zdarzenie. Dwa pozostałe przypadki całość zamknęła się chyba w miesiącu ( od oceny rzeczoznawcy do wypłaty odszkodowania ). Ogólnie teraz chyba jest tak, że nie ma znaczenia gdzie był ubezpieczony sprawca ponieważ i tak załatwia wszystko Twój ubezpieczyciel. Teraz musisz czekać na kontakt z rzeczoznawcą w celu ustalenia zakresu szkód. Duże prawdopodobieństwo, że będzie to szkoda całkowita.

 

2. Pojazd posiadał dodatkowe wyposażenie więc zwróć uwagę w jakim zakresie uległo uszkodzeniu to ma wpływ na wycenę rzeczoznawcy. Co do samochodu zastępczego to nie orientuję się ale chyba to zależy od zakresu Twojego ubezpieczenia. Nie wiem czy zapewnią Ci samochód z odpowiednim oprzyrządowaniem i czy nie będziesz takiego samochodu musiał szukać na własną rękę. Jeżeli jest Ci niezbędny to ja bym się dopytał czy i kto ponosi koszt ewentualnego wynajęcia takiego samochodu przez Ciebie ale prywatnie.

 

3. O sposobie naprawy decydujesz dopiero po wycenie rzeczoznawcy. Dostaniesz pismo z wyceną napraw szkód i decyzją o opłacalności naprawy przez ubezpieczyciela. Jeżeli koszt naprawy przekroczy jakiś tam procent wartości pojazdu ( nie pamiętam jaki procent ) to dostaniesz decyzję o szkodzie całkowitej. Ja miałem trzy szkody całkowite więc dostałem pismo z kosztem napraw i kwotą zaproponowaną do wypłaty jako odszkodowanie. Honda Jazz z 2005 roku pewnie samo urwane lusterko będzie oznaczać szkodę całkowitą ;)

Jak to wygląda od strony papierologii: zabrany dowód rejestracyjny, potem otrzymane odszkodowanie następnie naprawa i przegląd u diagnosty ( diagnosta sprawdza tylko uszkodzone elementy ) dostajesz od diagnosty kwitek o pozytywnym badaniu technicznym. Z tym kwitem idziesz do wydziału komunikacji po odbiór dow. rej.

 

PS To są tylko moje prywatne opinie a moja wiedza nie zawsze jest wystarczająca więc przy ewentualnych decyzjach proszę się nimi nie sugerować.


Użytkownik on80 edytował ten post 13 sierpień 2022 - 10:20

  • 2

#3 kuba

kuba

    Narrator

  • Super Moderator
  • 1752 postów

Napisano 13 sierpień 2022 - 10:30

Hejka,

Zawsze jest ten pierwszy raz ;) I oby w takim zdarzeniu nie było Twojej winy... Ja miałem dwie stłuczki, na szczęście nie z mojej winy. Każda stłuczka, wypadek jest inna/inny, ale moje pytanie na początek jest takie - jaki masz pakiet ubezpieczeniowy - samo OC czy coś więcej? Bo potem, to różnie wygląda...

 

Ad 1.

Przy zgłoszeniu stłuczki/wypadku do ubezpieczyciela, są standardowe formularze opisujące szkody w pojeździe. Na podstawie tego dokumentu jest sporządzany pierwszy bardzo orientacyjny kosztorys, który uwzględnia uszkodzenia, które widać, lub których można się domyślać. Jeśli szkoda jest na tyle poważna, że szacunki związane z naprawą przewyższą określony procent wartości samochodu - szkoda będzie kwalifikowana jako całkowita.

Drugi kosztorys, już szczegółowy, jest robiony w momencie kiedy auto jest w warsztacie samochodowym i tam zostaną zdemontowane uszkodzone części i będzie można zajrzeć w niewidoczne (niedostępne) miejsca. Na podstawie tych kosztorysów, jeśli wartość naprawy jest na poziomie 70% wartości auta - szkoda jest kwalifikowana jako szkoda całkowita. 
To postępowanie likwidacyjne szkody (uzyskanie kosztorysu) w szczególnie skomplikowanych przypadkach może trwać do 30 dni roboczych. Przynajmniej w moim przypadku tyle trwało.

Jeśli zostanie orzeczona szkoda całkowita, masz dwa wyjścia - 1. upierać się, że chcesz remontować auto, ale po remoncie nie masz 100% gwarancji, że auto zostanie naprawione zgodnie ze sztuką i nie zawiedzie w warunkach ekstremalnych; zawsze to już będzie auto powypadkowe..., 2. zostawić ten kłopot firmie ubezpieczającej, a Ty masz wypłacane odszkodowanie za auto i szukasz sobie nowego auta.

W przypadku jak masz wykupioną polisę Auto Casco, kwota jakiej możesz się spodziewać, będzie to wartość na ubezpieczeniu pomniejszona o tzw. wkład własny. Na wartość ubezpieczenia wpływa też zamontowany osprzęt dostosowujący, za który ubezpieczyciel powinien też zapłacić. Jest też ta kwestia, czy podczas stłuczki, ten osprzęt uległ awarii...

 

Ad 2.

Generalnie jest to problem firmy ubezpieczeniowej - powinni Ci podstawić auto podobnej klasy z dostosowaniem. Z tego co się orientuję Honda mieści się w segmencie B i takie autko powinni Ci postawić. Firma ma swoją bazę wypożyczalni i z daną wypożyczalnią może wejść w kontakt. Może się tak zdarzyć, że dostosowane auto będzie dostępne na drugim końcu Polski i z segmentu C, ale stamtąd będzie dla Ciebie ściągnięte na czas postępowania likwidacyjnego, ew. remontu. Liczyć się trzeba także z tym, że takiego auta nie znajdziesz i będziesz musiał takie auto wynająć prywatnie - wtedy zobligowany jesteś do przedstawienia faktur za wynajem. Ale tę kwestię trzeba ustalić z ubezpieczycielem. W skrajnym wypadku, będziesz wynajmował sobie taxi ;)

 

Ad 3.

Po remoncie, zwykła stacja diagnostyczna, ze świstkiem od Policji, po badaniach i podbiciu go przez diagnostę, wizyta w Wydziale Komunikacji po odbiór dowodu rejestracyjnego.   


  • 4

#4 Budrys45

Budrys45

    Widz

  • Użytkownik
  • Pip
  • 4 postów

Napisano 13 sierpień 2022 - 11:19

No więc właśnie wydaje mi się (nawet jestem pewien), że ten dodatkowy sprzęt w sumie znacznie podniósłby wartość autka. Nie zostało to jednak uszkodzone podczas wypadku.

 

Nie będę tego teraz dokładnie wyliczał, ale troszkę tego tam mam (Veigel classic, winda do wciągania wózka, elektryczny fotel kierowcy, AT, webasto, el. szyby). Ponoć nawet alufelgi mają znaczenie). Mam chyba nawet faktury na to. To dodatkowe akcesorium raczej nie uległo uszkodzeniu.

 

Gdzieś doszły mnie słuchy jednak, ze przy wycenie ubezpieczyciel nie bierze tego  pod uwagę i traktuje takie autko jakby jeździł nim kierowca pełnosprawny, ale nie wiem

 

ile w tym jest prawdy.

 

W sumie na teraz (przed szkodą), autko tak myślę mogło być warte te 10-12 tys, ale jest jeszcze to dodatkowe wyposażenie.  Nie chce sytuacji, gdy przy szkodzie całkowitej wypłacą mi te 10-15 tys i tyle. Takie autka nawet starsze, są teraz chol...drogie.

 

Ktoś zasugerował mi by domagać się od ubezpieczyciela zwrotu kosztów naprawy u autoryzowanego dilera. Myślicie, ze coś takiego by przeszło?

 

Z tym dowodem, to jest tak, ze kartonik mam. Policjant mi odebrał dowód wirtualnie (w systemie). Co w takiej sytuacji? Będę musiał iść na Policję, czy diagnosta to robi?

 

Nie wiem jak to wygląda.

 

12 lat jazdy. To w sumie moja trzecia stłuczka (dwie poprzednie-dokładnie taka sama sytuacja, zawsze obrywał tył auta, ale wówczas szkody były w sumie minimalne).


  • 0

#5 kuba

kuba

    Narrator

  • Super Moderator
  • 1752 postów

Napisano 13 sierpień 2022 - 11:56

No więc właśnie wydaje mi się (nawet jestem pewien), że ten dodatkowy sprzęt w sumie znacznie podniósłby wartość autka. Nie zostało to jednak uszkodzone podczas wypadku.


Na pewno? Masz opinię rzeczoznawcy?
 

Nie będę tego teraz dokładnie wyliczał, ale troszkę tego tam mam (Veigel classic, winda do wciągania wózka, elektryczny fotel kierowcy, AT, webasto, el. szyby). Ponoć nawet alufelgi mają znaczenie). Mam chyba nawet faktury na to. To dodatkowe akcesorium raczej nie uległo uszkodzeniu.
Gdzieś doszły mnie słuchy jednak, ze przy wycenie ubezpieczyciel nie bierze tego pod uwagę i traktuje takie autko jakby jeździł nim kierowca pełnosprawny, ale nie wiem ile w tym jest prawdy.
Nie wiem jak to wygląda.

 

Ma znaczenie nawet głupia kamera cofania czy radio z nawigacją...
Zawsze możesz się nie zgodzić z kosztorysem remontowym czy wartościowym i od niego odwołać. Tyle, że wydłuży to całą procedurę... Jeśli nie czujesz się na siłach samemu walczyć, być może, że będzie trzeba skorzystać z porady prawnej.
 

W sumie na teraz (przed szkodą), autko tak myślę mogło być warte te 10-12 tys, ale jest jeszcze to dodatkowe wyposażenie.  Nie chce sytuacji, gdy przy szkodzie całkowitej wypłacą mi te 10-15 tys i tyle. Takie autka nawet starsze, są teraz chol...drogie.

 

Niestety, ale tak to wygląda... Podziękuj rządzącym, że mamy taką, a nie inną inflację...
 

Ktoś zasugerował mi by domagać się od ubezpieczyciela zwrotu kosztów naprawy u autoryzowanego dilera. Myślicie, ze coś takiego by przeszło?

 

Myślę, że możesz spróbować. Pytanie tylko kiedy ta naprawa zostanie wykonana, bo wbrew pozorom też czeka się w kolejce na naprawę.

 

Z tym dowodem, to jest tak, ze kartonik mam. Policjant mi odebrał dowód wirtualnie (w systemie). Co w takiej sytuacji? Będę musiał iść na Policję, czy diagnosta to robi?
Nie wiem jak to wygląda.

 

Odwieszenie robi Wydział Komunikacji.


  • 0

#6 Budrys45

Budrys45

    Widz

  • Użytkownik
  • Pip
  • 4 postów

Napisano 24 sierpień 2022 - 09:04

No i wyszła szkoda całkowita... :( Kase już mam na koncie. Koszty naprawy wyszły takie, które przewyższają wartość auta przed rozbiciem...W sumie było do przewidzenia.

 

Nie zgadzam się z wyceną tego dostosowania..., ale to już mniejsza o to... Będę walczył być może o ponowną wycenę oprzyrządowania, ale tak czy inaczej, szału nie będzie z kwotą odszkodowania.  Chyba pozostaje rozglądnąć się za nowym autkiem .

 

Zwracam się do Was teraz o poradę w sprawie zakupu autka (tak w sumie to nawet nie wiem na teraz co bym chciał... :()  Sprawa jest świeża i nie przemyśliwałem jeszcze dogłębnie tego tematu.  Inna sprawa, ze teraz nic ciekawego nie widzę w ogłoszeniach.

 

1. Rozbite auto to Honda Jazz i przemyśliwałem, by polować na siakieś autko podobnych rozmiarów. Max 5 letnie w automacie (ale tam mieściłby się tylko wózek ręczny).  Jestem   niskiego wzrostu (145-150 cm) i po prostu mam wrażenie, ze lepiej bym, się czuł jako kierowca w małym, niż w dużym  aucie.

 

 Ale pojawiła się też koncepcja by brać coś takiego, co pozwoli mi załadować do środka wózek elektryczny (wiecie...coś w typie powiedzmy Forda S max, albo C max, Citroen Berlingo-marki  tylko przykładowe). Nie wiem co tam jeszcze mogę wymienić, ale wiecie o co chodzi.

 

Tylko tu przeszkodą jest mój wzrost właśnie (auto można przystosować, ale cm sobie nie dodam).  

Co myślicie: niskorosła osoba jako kierowca (tułów normalny, krótkie nogi) w aucie typu np Kia Carnival, czy wymienione powyżej (widoczność, wrażenie wielkości, odległość twarzy od szyby  itp....). Macie jakieś wskazówki, czy dobre rady?

Iść bardziej w pierwszą, czy drugą koncepcje?    Wolałbym chyba jednak drugą, ale się po prostu boję czegoś większego.  W Hondzie nie było żadnego problemu, no ale to Jazz był...

 

2.    Co myślicie o zakupie normalnego autka i przerzuceniu tam oprzyrządowania z tej rozbitej Hondy? Nieuszkodzone, ale jednak stare Veigel Classic i mała winda do  wciągania wózka), ponoć technicznie się da, ale czy ma to sens?

Coś mi się obiło o uszy, ze można się starać o dofinansowanie do nowego osprzętu dla ON.


Użytkownik Budrys45 edytował ten post 24 sierpień 2022 - 09:20

  • 0

#7 kuba

kuba

    Narrator

  • Super Moderator
  • 1752 postów

Napisano 24 sierpień 2022 - 22:38

Kłopot polega na tym, że sam musisz wiedzieć czego chcesz. Bo bez tego kupowanie jest takie trochę jak kupowanie kota w worku. Nawiasem mówiąc, zawsze najciekawsze oferty są w momencie kiedy nie szukasz auta - jak potrzebujesz, oferty zapadają się pod ziemię... Zdefiniuj sobie potrzeby, oczekiwania, budżet, przygotuj parę marek i tych mniejszych jak i tych większych i drogą eliminacji, niestety, musisz każde auto obejrzeć, usiąść za kółkiem i spróbować jak się w nim czujesz. Im szybciej to zrobisz - tym lepiej; auta raczej nie będą taniały... Na początku zawsze jest trudno i trzeba nauczyć się nowego wozu - ogarnąć wymiary, sposób prowadzenia, itp. O ile w mniejszym aucie osobie niskorosłej teoretycznie jest  łatwiej, myślę, że w normalnym aucie też da się na tyle ustawić fotel i kierownicę, by nie było z tym większego problemu. Można próbować poszukać/popytać po forach jakie są rozpiętości ustawień i już na tym etapie odrzucać auta. Zresztą, jak chcesz montować Veigela, do pedałów nie musisz sięgać. Jest tylko inny problem, żeby wymiarami Veigel pasował z Hondy Jazz w Fordzie C-maxie, bo to się robi indywidualnie pod konkretne auto. Jest takie powiedzenie, że biednego nie stać na tanie rozwiązania, bo potem to się mści. Jeśli jest możliwość wyrwania kasy na nowe dostosowanie, ja bym się nie oglądał...         


  • 0


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych