Skocz do zawartości

A- A A+
A A A A

Problem


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
18 odpowiedzi w tym temacie

#1 Gość_onapo30_*

Gość_onapo30_*
  • Gość

Napisano 21 sierpień 2021 - 12:00

Hej. Parę lat temu skończyłam studia humanistyczne. Jestem zarejestrowana w Urzędzie Pracy od dłuższego czasu, odbyłam krótki staż w urzędzie. Mam chory kręgosłup i reumatyzm. Nie mogę pracować fizycznie, a przeważnie takie są oferty na portalach ogłoszeniowych. Zastanawiam się nad tym, co mogłabym zrobić, żeby podnieść swoje kwalifikacje. Co byście mi polecali? 


  • 0

#2 __ANIOLEK__

__ANIOLEK__

    Orator

  • Super Moderator
  • 5972 postów
  • Skąd:home

Napisano 21 sierpień 2021 - 15:41

Witaj na forum :) Pytanie wyjściowe jest takie: jaką specjalizację skończyłaś na tych studiach humanistycznych? Drugie pytanie to: czym się interesujesz? Przede wszystkim warto podnosić kwalifikacji z myślą o przyszłej pracy, bo dla samego papierka, to nie ma najmniejszego sensu. Więc, ważne jest jak widzisz siebie w przyszłości, za rok, czy dwa lata, lub później.

Tutaj masz przykładowe kursy: https://humanistyczn.../kursy/?lang=pl

 

Ja zastanawiam się nad kursem poprawnego pisania i pisarstwa, bo dużo piszę i myślę, że to nie zmieni się w przyszłości  ;) Pozdrawiam, M.


  • 0

"Stań twarzą zwróconą do słońca, a cień pozostanie za tobą". /Teresa Lipowska/


#3 kuba

kuba

    Narrator

  • Super Moderator
  • 1700 postów

Napisano 21 sierpień 2021 - 16:10

Drugie pytanie to: czym się interesujesz?


To raczej byłoby pytanie nr 3, albo i niżej ;) Bo podstawowe pytanie na rynku pracy jakie zada każdy pracodawca brzmi: Co potrafisz? Bo można mieć wykształcenie humanistyczne, a doskonale się sprawdzać jako np. projektant ogrodów, wnętrz albo księgowa. Można też mieć dyplom szanowanej uczelni i dwie lewe ręce do roboty lub aspiracje z kosmosu nie dając pracodawcy w zamian nic od siebie...
Problem polega na tym, że rynek pracy nas weryfikuje i nie koniecznie pracujemy w wyuczonych zawodach. Prawie każdy doradca personalny nam powie, że kilka razy w swoim zawodowym życiu będziemy zmieniać profesję. I tylko od nas zależy czy się w tym odnajdziemy. Pytanie czy patrzyć pragmatycznie i wybierać zawód, który teoretycznie może nam przynieść dobrą kasę czy robić to co nas najbardziej "kręci" za nieco mniejszą...
Od iluś lat mówi się, że zrobiono krzywdę młodym ludziom ograniczając lub likwidując szkolnictwo zawodowe. Nie każdy nadaje się na studia, a nawet gdyby, to dostanie/znalezienie fajnej pracy w wyuczonym zawodzie jest trudne. Niestety, jest nadprodukcja magistrów... Tu pewna wizja siebie co chcemy robić za rok, dwa, pięć może nam pomóc. Owszem początki zawsze są trudne i zawsze zaczyna się od samego dołu. Studia są pewnego rodzaju trampoliną, która ułatwia przeszkolenie na inny zawód, ponadto, dyplom zawsze można schować w szufladę i kiedy nadarza się ku temu okazja do awansu wyciągnąć. Liczą się przede wszystkim umiejętności czasem pasja, zainteresowania, elastyczność, otwartość na nowości i chęć uczenia się.


  • 1

#4 __ANIOLEK__

__ANIOLEK__

    Orator

  • Super Moderator
  • 5972 postów
  • Skąd:home

Napisano 21 sierpień 2021 - 16:42

Bo podstawowe pytanie na rynku pracy jakie zada każdy pracodawca brzmi: Co potrafisz? 

 

Kuba, ale po studiach i pierwszym, do tego krótkim stażu, co można potrafić? Nie za wiele. Dlaczego? Bo dopiero zaczynasz, to początek długiej drogi, którą jeszcze nie wiadomo, czy rządzący nie wydłużą..., ale nie o tym mowa. O, ile w głowie wszystko poukładane i usystematyzowane pod względem wiedzy teoretycznej, to najwięcej zdobywasz umiejętności, pracując na etat/na zlecenie, ale nie na stażu. Nie oszukujmy się, staże to niekiedy tania siła robocza. Byłam na 5 stażach i najwięcej się nauczyłam i zdobyłam doświadczenia na umowie o pracę. Nie mówię, że staże zawodowe są złe, ale to etat uczy nas najwięcej, bo tutaj odpowiedzialność jest większa i zarobki też, biorąc pod uwagę stażowe wynagrodzenie. Staż zawodowy pokazuje, jaka może być przykładowa praca. Etat to już wyzwanie, bo ilość obowiązków i zadań jest różnorodna w zależności od potrzeb i oczekiwań pracodawcy. I co najważniejsze, na etacie nie ma taryfy ulgowej, a na stażu - różnie z tym bywa...

Ale to są moje odczucia, po paru latach od pierwszego stażu zawodowego z Urzędu Pracy. Wtedy byłam zachwycona wszystkim, co nowe, a dzisiaj jestem bardziej doświadczona i więcej chcę dla samej siebie i od siebie.


  • 0

"Stań twarzą zwróconą do słońca, a cień pozostanie za tobą". /Teresa Lipowska/


#5 kaska_zaborze

kaska_zaborze

    Narrator

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1261 postów
  • Skąd:z wnętrza.

Napisano 22 sierpień 2021 - 11:48

. Mam chory kręgosłup i reumatyzm. Nie mogę pracować fizycznie, 

Na leżąco pracował tylko Świtaj. Masz wyższe wykształcenie i to już dużo (wszystko na ten temat powiedział Kuba), jak masz stopień to też dobrze chociaż łapie Cię wtedy limit zarobkowy. Słyszałam,że najgorzej z pracą mają ludzie po socjologii,ale to pewnie stereotyp...


  • 0
Wciąż ma się mało lat a już się tyle przeżyło.Powoli dogasa blask tych co już nie wrócą dni.
Piotr Bukartyk.

#6 Boginka

Boginka

    Sufler

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPipPip
  • 371 postów
  • Skąd:Warszawa

Napisano 27 sierpień 2021 - 17:41

 Zastanawiam się nad tym, co mogłabym zrobić, żeby podnieść swoje kwalifikacje. Co byście mi polecali? 

 

Tak, jak inni napisali, nie ma się w zasadzie „polecić” w ciemno obcej osobie rozwoju kwalifikacji zawodowych. Moje propozycje kwestii, które warto przemyśleć:

 

1) Jakie masz wykształcenie – o tym już było, ale dokładniej: co z takim wykształceniem robią inni (sprawni) ludzie i co spodziewałaś się robić Ty, jeśli wykształcenie było wybrane świadomie pod względem zawodowym?

 

2) Jakie masz predyspozycje – jeśli jesteś to w stanie ustalić; to w zasadzie coś pomiędzy „czym się interesujesz”, a „w czym jesteś dobra”.

 

Prosty przykład: ja nie mam żadnych predyspozycji do pracy na stawisku np. sprzedażowym, marketingowym i ogólnie perswazyjnym - przekonywanie ludzi do rzeczy, w które sama nie wierzę, męczy mnie straszliwie. Za to bez problemu zajmę się nudną obróbką dokumentów. Wolę inną pracę, ale z doświadczenia wiem, że w razie potrzeby mogę siedzieć nad uzupełnianiem dokładnie i cierpliwie bardzo nudnych tabelek, a efekt końcowy zadowala odbiorców, bo mam w sobie coś z pedantki – jestem gotowa sprawdzić dokumenty np. jeszcze raz przed zdaniem (w czasie oficjalnie wolnym) tylko po to, żeby się upewnić, czy nic mi nie umknęło. Są na świecie inni ludzie, dla których te preferencje układałyby się odwrotnie: woleli by być marketingowcem niż osobą od uzupełniania tabelek.

 

Nie da się powiedzieć, że się edycją dokumentów „interesuję”, bo to nie hobby i nie spędzam tak czasu wolnego. Ale nadaję się do tego bardziej niż do pracy z ludźmi. To istotne o tyle, że w jednej z tych ról będę po prostu zawsze lepsza niż w drugiej, a zatem mam większe szanse na pomyślną pracę zgodną z predyspozycjami. W tym sensie znajomość własnych predyspozycji może być przydatna, niezależnie od tego czy pracuje się w wyuczonym zawodzie czy gdzieś poza nim.

 

3) Jaka jest ogólnie sytuacja na rynku pracy w Twoim regionie, dla wszystkich – nie tylko dla niepełnosprawnych. Czasem trzeba po prostu robić to, co akurat jest do zrobienia albo pogodzić się z brakiem pracy (jeśli kogoś stać na przeżycie bez niej lub nie jest zdolny sprostać zapotrzebowaniu). Jeśli np. firmy w okolicy poszukują księgowych, a nie poszukują projektantów wnętrz, to nic nie pomoże, że ma się talent do projektowania wnętrz. Zatem jeśli lokalny rynek pracy ma jakieś konkretne potrzeby, trzeba ocenić, czy jesteśmy w stanie nabyć te poszukiwane umiejętności, nawet jeśli nie są najbardziej zgodne z pierwotnym wykształceniem lub predyspozycjami. Zatem: jakie ogłoszenia na stanowiska biurowe się pojawiają?

 

4) Zastanowiłabym się nad tym, czy nie podjąć się „w międzyczasie” np. wolontariatu dla jakiejś wiarygodnej organizacji społecznej / dobroczynnej. Nie dlatego, że taki wolontariat jakoś istotnie powiększy Twoje kompetencje, ale że może stanowić czasem wstęp do pracy.

 

Ot, taka praca recepcjonisty – na papierze zdolnych jest do niej wielu ludzi, rekrutujący pracodawca może więc mieć przed sobą kilkadziesiąt CV o podobnej treści. W takich sytuacjach kontakty nieoficjalne typu „wiesz, znam osobę, która to dobrze robi i szuka pracy” są bardzo pomocne. Nawet w moim znacznie bardziej specjalistycznym zawodzie część zleceń była właśnie „ z polecenia” – bo ktoś mnie już znał, wiedział jak pracuję, i polecił mnie dalej bez odbywania klasycznego procesu rekrutacyjnego.

 

Oddzielną zaletą jest to, że jeśli Twoje studia nie miały znaczących elementów zawodowych, w wolontariacie można się wypróbować trochę w różnych dziedzinach – zarówno w „obsłudze klienta”, jak i w „czynnościach administracyjno-biurowych”, a czasami ludzie odkrywają, że mają jakiś dodatkowy talent (np. do montażu materiałów wideo / projektowania grafiki).

 

5) Jeśli sytuacja na rynku pracy w regionie jest zła i nie ma w zasadzie stanowisk zgodnych z Twoimi (przyszłymi) możliwościami, to normalnie ludziom pozostaje się za pracą przeprowadzić. Jeśli Twój stan zdrowia / okoliczności to uniemożliwiają, pozostaje szukanie jakiegoś typu pracy wykonywanej zdalnie, czyli niezależnie od geografii.

 

Ograniczenie się do pracy zdalnej, jeśli się nie ma specjalistycznych kompetencji w jednym z nielicznych zawodów, które zwykle pracują zdanie, jest jednak kłopotliwe – chętnych na taką pracę jest np. wśród niepełnosprawnych znacznie więcej, niż niewykwalifikowanych stanowisk takiej pracy. Dlatego tę opcję wymieniam na końcu.

 

Zakładając, że Twoje studia humanistyczne nie przygotowały Cię do żadnej szczególnej pacy zdalnej, należałoby się wtedy rozejrzeć za tym, jakie nisko kwalifikowane prace zdalne są na rynku i sprawdzić, którą z nich jesteś potencjalnie w stanie wykonywać według oczekiwań (np. jeśli rekrutujący pracodawca wymaga od „operatora wyprowadzania danych” konkretnego tempa bezwzrokowego pisania na klawiaturze, to czy Ty potrafisz to tempo osiągnąć poprzez trening, czy nie.

 

W niektórych takich zawodach wymagane są kompetencje potwierdzane wykształceniem czy certyfikatami, w innych „tylko” nabycie konkretnej umiejętności, niezależnie czy się człowiek tego uczył sam, czy instytucjonalnie.


  • 4

boginka (rzecz. mit.) – duch opiekuńczy lub wiedźma; jakże to ludzkie. :)


#7 Gość_onapo30_*

Gość_onapo30_*
  • Gość

Napisano 30 sierpień 2021 - 11:54

Na leżąco pracował tylko Świtaj. Masz wyższe wykształcenie i to już dużo (wszystko na ten temat powiedział Kuba), jak masz stopień to też dobrze chociaż łapie Cię wtedy limit zarobkowy. Słyszałam,że najgorzej z pracą mają ludzie po socjologii,ale to pewnie stereotyp

Jak mają specjalizację na filologii komunikowanie publiczne i edytorstwo tekstów, to też nienajlepiej.


  • 0

#8 kuba

kuba

    Narrator

  • Super Moderator
  • 1700 postów

Napisano 30 sierpień 2021 - 17:27

Jak mają specjalizację na filologii komunikowanie publiczne i edytorstwo tekstów.

 

Czyli jak rozumiem to jest Twój wyuczony zawód. Mieszkasz - w mieście/na wsi?

Na moje oko nie powinnaś mieć problemu, choć konkurencję masz sporą. To co od razu mi przychodzi do głowy - np. prowadzenie stron firmowych w mediach społecznościowych, np. pójście dalej w dziennikarstwo, współpraca z wydawnictwami, itp.

Edytorstwo tekstów jest pojęciem dość szerokim. Jak to mamy rozumieć - korekta, czy bardziej od projektowania lub składu?


  • 1

#9 Gość_onapo30_*

Gość_onapo30_*
  • Gość

Napisano 30 sierpień 2021 - 18:32

Czyli jak rozumiem to jest Twój wyuczony zawód. Mieszkasz - w mieście/na wsi?
Na moje oko nie powinnaś mieć problemu, choć konkurencję masz sporą. To co od razu mi przychodzi do głowy - np. prowadzenie stron firmowych w mediach społecznościowych, np. pójście dalej w dziennikarstwo, współpraca z wydawnictwami, itp.
Edytorstwo tekstów jest pojęciem dość szerokim. Jak to mamy rozumieć - korekta, czy bardziej od projektowania lub składu?

W mieście, ale nie ma na to zapotrzebowania i nie uczono mnie social media, program z edytorstwa był dość okrojony, zajęć z korekty było więcej, składu, projektowania wcale.


  • 0

#10 kuba

kuba

    Narrator

  • Super Moderator
  • 1700 postów

Napisano 30 sierpień 2021 - 21:04

W mieście, ale nie ma na to zapotrzebowania i nie uczono mnie social media, program z edytorstwa był dość okrojony, zajęć z korekty było więcej, składu, projektowania wcale.

Czy na pewno nie ma zapotrzebowania? Sprawdziłaś? Social media to nie tylko Facebook czy Instagram. Wg mnie, wraz z przeniesieniem coraz większej części życia czy biznesów do netu będzie zapotrzebowanie na takich ludzi. Spróbuj pójść w tym kierunku.


  • 0

#11 Gość_onapo30_*

Gość_onapo30_*
  • Gość

Napisano 31 sierpień 2021 - 08:41

Czy na pewno nie ma zapotrzebowania? Sprawdziłaś? Social media to nie tylko Facebook czy Instagram. Wg mnie, wraz z przeniesieniem coraz większej części życia czy biznesów do netu będzie zapotrzebowanie na takich ludzi. Spróbuj pójść w tym kierunku.

Chodziło mi o edytorstwo, a oficjalnie nikt nie szuka do prowadzenia social mediów, chyba że chodzi Ci o pracę zdalną, ale ot tak nikt nie bierze kogoś bez doświadczenia.


  • 0

#12 kaska_zaborze

kaska_zaborze

    Narrator

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1261 postów
  • Skąd:z wnętrza.

Napisano 31 sierpień 2021 - 09:56

 nikt nie bierze kogoś bez doświadczenia.

 

Jakoś to doświadczenie trzeba zdobyć,a potrzebujesz pieniędzy choć by na dalsze dokształcanie. Prawie każda firma jeśli nie każda ma swoją stronkę i Ty już jesteś tam potrzebna. Nie postawisz jej, ale w pełni będziesz odpowiadać za jej treść.

Kuba, miałam napisać to samo co Ty w poście nr.8.
 


  • 0
Wciąż ma się mało lat a już się tyle przeżyło.Powoli dogasa blask tych co już nie wrócą dni.
Piotr Bukartyk.

#13 kuba

kuba

    Narrator

  • Super Moderator
  • 1700 postów

Napisano 31 sierpień 2021 - 17:24

Wiem, że sytuacja przypomina trochę kwadraturę koła - nie masz doświadczenia, to nie masz zleceń. Nie masz zleceń - nie zdobywasz doświadczenia... Dlatego na początku zawsze płaci się frycowe - coś trzeba zrobić za darmo, za małą stawkę, czasem trzeba dopłacić do interesu. Jeśli nie ma pracy na miejscu - trzeba poszukać jej zdalnie lub w skrajnym wypadku przeprowadzić się - o tym napisała Ci Boginka parę postów wyżej. 

Edytorstwo, w jakim sensie? Bo zawsze mi się wydawało, że robi się korektę dwuetapową - interpunkcyjno-stylistyczną i merytoryczną. Co do pierwszej nie mam uwag, co do drugiej - trzeba być jednak specjalistą w danej dziedzinie, by wychwytywać niuanse narażające na śmieszność autora. Rozumiem, że chcesz robić pierwszą.

A sam skład? Liczy się oprogramowanie czasem nie najtańsze, wiedza jak działa drukarnia, poczucie estetyki, smaku i gustu oraz kreatywność, kreatywność i jeszcze raz kreatywność. Udział we wszelakich konkursach graficznych liczy się w portfolio jako Twoje doświadczenie dodatkowe...

Jak napisałaś na początku - jesteś zarejestrowana w UP. Masz dwie drogi rozwoju - albo brać byka za rogi i skoro nie możesz znaleźć pracy na miejscu, to samej zrobić szyld (własna działalność - kasę możesz wyrwać z UP - dobry biznes plan) ew. pracować na umowy cywilno-prawne i zacząć oglądać się za zleceniami dla freelancerów, albo wyrwać kasę z UP na szkolenie by stać się atrakcyjniejszą na rynku pracy (tylko tu jest haczyk - kasy nie Ci nie dadzą jeśli nie znajdziesz chętnego pracodawcy, który zatrudni Cię po danym kursie...   


  • 0

#14 Gość_onapo30_*

Gość_onapo30_*
  • Gość

Napisano 31 sierpień 2021 - 19:09

Wiem, że sytuacja przypomina trochę kwadraturę koła - nie masz doświadczenia, to nie masz zleceń. Nie masz zleceń - nie zdobywasz doświadczenia... Dlatego na początku zawsze płaci się frycowe - coś trzeba zrobić za darmo, za małą stawkę, czasem trzeba dopłacić do interesu. Jeśli nie ma pracy na miejscu - trzeba poszukać jej zdalnie lub w skrajnym wypadku przeprowadzić się - o tym napisała Ci Boginka parę postów wyżej. 

Edytorstwo, w jakim sensie? Bo zawsze mi się wydawało, że robi się korektę dwuetapową - interpunkcyjno-stylistyczną i merytoryczną. Co do pierwszej nie mam uwag, co do drugiej - trzeba być jednak specjalistą w danej dziedzinie, by wychwytywać niuanse narażające na śmieszność autora. Rozumiem, że chcesz robić pierwszą.

A sam skład? Liczy się oprogramowanie czasem nie najtańsze, wiedza jak działa drukarnia, poczucie estetyki, smaku i gustu oraz kreatywność, kreatywność i jeszcze raz kreatywność. Udział we wszelakich konkursach graficznych liczy się w portfolio jako Twoje doświadczenie dodatkowe...

Jak napisałaś na początku - jesteś zarejestrowana w UP. Masz dwie drogi rozwoju - albo brać byka za rogi i skoro nie możesz znaleźć pracy na miejscu, to samej zrobić szyld (własna działalność - kasę możesz wyrwać z UP - dobry biznes plan) ew. pracować na umowy cywilno-prawne i zacząć oglądać się za zleceniami dla freelancerów, albo wyrwać kasę z UP na szkolenie by stać się atrakcyjniejszą na rynku pracy (tylko tu jest haczyk - kasy nie Ci nie dadzą jeśli nie znajdziesz chętnego pracodawcy, który zatrudni Cię po danym kursie...   

A żeby się przeprowadzić, też trzeba mieć za co. W korekcie jest przesyt. Każdy chce się tym zajmować, nawet ktoś, kto nie kończył filologii, kiedyś też ogłaszał się licealista w ogólnej grupie na Facebooku. Jak pojawiają się oferty, to chcą kogoś z własną działalnością, a żeby takową rozkręcić, trzeba jednak mieć potencjalnych klientów, a ja nie jestem też odpowiednią osobą na własną działalność. A tematu dotyczącego szkoleń czy dofinansowania studiów pod pewnymi warunkami nawet nie chcę komentować.


  • 0

#15 kuba

kuba

    Narrator

  • Super Moderator
  • 1700 postów

Napisano 31 sierpień 2021 - 19:17

To co, nic nie chcesz robić? Bo czas leci, stażu pracy jak na lekarstwo... To działa na Twoją niekorzyść.


  • 1

#16 __ANIOLEK__

__ANIOLEK__

    Orator

  • Super Moderator
  • 5972 postów
  • Skąd:home

Napisano 01 wrzesień 2021 - 12:14

Nicnierobienie, to też problem. Rozumiem jednak Ciebie, że możesz nie chcieć rozpocząć działalności gospodarczej, bo w dzisiejszych czasach wiążę się to ze sporym ryzykiem, że może się nie udać. W tym układzie pozostaje Ci umowa zlecenie lub umowa o dzieło. Od czegoś musisz zacząć, inaczej utkwisz w jednym i tym samym miejscu, a tego pewnie też nie chcesz... Czasami trudno jest zrobić ten pierwszy krok, ale naprawdę warto, bo w końcu chodzi o Ciebie. 


  • 0

"Stań twarzą zwróconą do słońca, a cień pozostanie za tobą". /Teresa Lipowska/


#17 Rufin

Rufin

    Mruk

  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 109 postów

Napisano 02 wrzesień 2021 - 18:19

Jest jeszcze jedna istotna sprawa której nikt nie poruszył . Wiele zależy też od tego, jaki masz stopień niepełnosprawności i jakie symbole przyczyny niepełnosprawności masz na orzeczeniu. Wtedy możesz szukać pracodawcy szukającego właśnie niepełnosprytnego pracownika. Zwracasz się wtedy np do Tasmana czy OBPONu.


  • 1

I'm pickle Rick :devil: :cool:


#18 Boginka

Boginka

    Sufler

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPipPip
  • 371 postów
  • Skąd:Warszawa

Napisano 04 wrzesień 2021 - 21:53

na filologii komunikowanie publiczne i edytorstwo tekstów

 

Są zdecydowanie gorsze warianty... choć to Cię pewnie nie pociesza.

 

nie uczono mnie social media, program z edytorstwa był dość okrojony, zajęć z korekty było więcej, składu, projektowania wcale

 

W tej sytuacji ewentualnie sugerowałabym samodzielne doszkalanie się z tych pod-dziedzin. Twoi potencjalni pracodawcy / klienci nie wiedzą, jaki był program Twoich studiów, więc jeśli wyczuwasz dziury w swoim przygotowaniu zawodowym, możesz spróbować je samodzielnie załatać.

 

Klientowi powinno być ostatecznie zwykle wszystko jedno, czy daną umiejętność specjalistyczną akurat z tej dziedziny nabyłaś na studiach czy poza nimi, tak jak żadnego z moich klientów dotąd nie interesowało skąd znam specjalistyczne słownictwo do swoich tłumaczeń – dawali mi próbki do zrobienia i jeśli spełniały ich wymagania, to wystarczał ogólnie dyplom magistra anglistyki: nikt nie pytał, czy słownictwo do instrukcji naprawy maszyny, do artykułu z zakresu sadownictwa albo do historycznych depesz dyplomatycznych pochodzi ze studiów czy z samokształcenia albo zdolności odnajdywania ich na bieżąco (pytaliby pewnie w szczególnie drażliwych dziedzinach, jak medycyna).

 

a oficjalnie nikt nie szuka do prowadzenia social mediów, chyba że chodzi Ci o pracę zdalną, ale ot tak nikt nie bierze kogoś bez doświadczenia

 

Ha – akurat jest nisza rynkowa (ogólnie, niekoniecznie w Twoim mieście), w której wręcz poszukiwani są kandydaci bez doświadczenia. Bo, mówiąc brutalnie, firma może im mniej płacić niż doświadczonym, a jednocześnie „urobić” ich wedle swoich oczekiwań w zakresie stylu / nawyków zawodowych. Przykład (link do ogłoszenia).

 

Oczywiście praca bez doświadczenia jest niszą rynkową. Oczywiście też spotkasz się z dumpingiem cenowym i obecnością nie-fachowców (np. licealistów z aspiracjami), tak jak ze mną teoretycznie konkurują ludzie używający Google Translate do tłumaczenia żywcem ważnych, oficjalnych dokumentów na angielski w stawce 5 zł strona (!).  Oczywiście też chętnych na te wejściowe stanowiska jest znacznie więcej niż ofert, bo uczelnia co roku wypuszczają nowe watahy absolwentów.  Ale zjawisko pracy dla niedoświadczonych w ogóle w tym sektorze istnieje i to już w jakimś sensie dobra wiadomość.

 

Problem zasadniczo jest taki, jak opisał Kuba: doświadczenie nie jest zastępowalne edukacją – nie można się dokształcić zamiast doświadczenia, a najwyżej kompletnie przebranżowić.Tu kluczowy wydaje mi się po prostu upór: jeśli chcesz pracować w wyuczonym zawodzie, to „szarp” temat tak długo, aż coś wyszarpiesz: jakieś pierwsze zlecenie na umowę cywilnoprawną, jakiś dobry wolontariat (nie wierzę, że żadna poważna fundacja nie chciałaby zawodowego korektora za darmo :)), cokolwiek żeby mieć wejście.


  • 2

boginka (rzecz. mit.) – duch opiekuńczy lub wiedźma; jakże to ludzkie. :)


#19 kuba

kuba

    Narrator

  • Super Moderator
  • 1700 postów

Napisano 05 wrzesień 2021 - 21:17

Grunt aby wskoczyć do pociągu z napisem "Praca" - zacząć nawet cokolwiek, rozpatrzyć się, poznać ludzi - i pracodawców i przyszłych klientów...
  • 0


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych