Skocz do zawartości

A- A A+
A A A A
Zdjęcie

Kocham Problemy a One mnie


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
7 odpowiedzi w tym temacie

#1 xehit83

xehit83

    Widz

  • Użytkownik
  • Pip
  • 2 postów

Napisano 18 kwiecień 2021 - 07:04

Dzień dobry.
- W życiu nieraz miałem różne problemy z ludźmi, ze sobą z instytucjami, ze zdrowiem. Mimo że większość z nas osób niepełnosprawnych stara się żyć by nie pakować się w problemy, moi rodzice, starszy brat zawsze mówili jak żyć by nie mieć problemów, ja czasami robiłem na odwrót.
- Tym razem problem jaki być może się zbliża zaczyna mnie przerastać. Zanim przejdę do sedna sprawy trochę napiszę na swój temat.
   Mam 38 lat. Urodziłem się z wadami, główne wady dotyczą narządu ruchu, ale jest też kilka drobnych oczywiście chodzę samodzielnie.
Mieszkam od dzieciństwa na wsi, nigdy nie brałem pod uwagę przeprowadzki do miasta, dopiero parę lat temu rodzice zaczęli mnie uświadamiać że mogę kiedyś mieć problemy mieszkajac tu sam na stare lata, za duże podwórko że trzeba w zimie palić w piecu że z noimi problemami kręgosłupa i ręki sam nie dam rady sobie nanieść opału itp. No i genialny pomysł ich aby szukać gdzieś w pobliżu naszego miasta kawalerki do kupienia do 60 tys. Im intensywniej zaczęliśmy jej szukać tym bardziej wychodziło na jaw ze rodziców nawet na takie pieniądze nie stać że sporo musieliby się zadłużąć. Przymknąłem na to oko ale czasami wraca ta myśl, że może jednak mieszkać na stare lata w bloku tym bardziej że ponad 12 lat temu bylem o wiele zdrowszy niż dziś, coraz bardziej zaczynają dokuczać pewne bóle.
- Moje życie towarzyskie od 20 do 30 roku życia była fajne, miałem wielu znajomych z kim można było spotkać napic się piwa, pogadać pośmiać się. Z tych wszystkich zostało dwóch kolegów z którymi lubię rozmawiać i spotykać się i nigdy nie kończą nam się tematy. Dzięki takim znajomościom przez kilka lat znalazłem wiele zainteesowań dzięki którym nie znam słowa nuda, bo nawet te zainteesowania mogę rozwijać bez żadnych znajomych.
     Przez jednego z kolegów 3 lata temu poznalem innego kolegę. Na początku wydawał mi się dziwny bo przestał utrzymywać kontakty z innymi i chciał tylko ze mną. Ja jako że lubiłem życie towarzyskie nie zamierzałem utrzymywać tylko z nim kontaktu czyli Maćkiem o rok starszym ode mnie. 
Od początku wydawał mi się dziwny gdyż był zazdrosny o to że mam koleżanki, kolegów, utrzymuje realne kontakty z kuzynostwem. Ale też utrzymywałem z Mackiem znajomość. 
- Kolega Maciek od początku wydawał mi się dziwny, gdyż próbował wywrócic mi życie do góry nogami, nie wiem czy mnie az tak polubił pokochał itp ale dziwny jest a ja zamiast dawno zerwać znajomość z nim, ciągnę to dalej i własnie moje problemy wiążą się z Maćkiem.
     Maciek opowiqdał mi sporo o swojej rodzinie i ma niepełnosprawną mamę oraz młodszą siostrę niepełnosprawną i sam często zastanawiam się czy On sam nie powinien mieć renty. 2 lata temu zaprosił mnie do mieszkania gdzie mieszka wraz z ciotką bo jak twierdził chciał kiedyś wyprowadzić się od rodziców. Ciotka jego ma 83 lata. Gdy poznaliśmy się jakiś czas później gdy go odwiedziłem podsunąłem jemu pomysł, że skoro mieszka tu niech gada z ciotką by za opiekę nad nią przepisała mu kawalerkę. Oczywiście po jakimś czasie oficjalnie pochwalił się że jest już jego, ja zaczałem trochę zazdrościć tego mieszkania i sam dopowiadałem czasami ze zazdroszczę jemu, tym bardziej że w ruchliwym mieście fajnie usytuowane to mieszkanie jest. Zaczął mi podsuwać pomysł że na stare lata jak bym chciał mogę mieszkać z nim u niego i mi ten pomysł się spodobał. Nieraz zdarzało się że zapraszał mnie na noc, fajnie się czułem nie tylko w mieście ale w jego mieszkaniu. Podbierał mnie nieraz o wspólnym mieszkaniu a ja coraz śmielej mówiłem że chcę mieszkać z nim On mówił że przepisałby połowę tego mieszkania na mnie bo chciałby wprowadził się do mieszkania gdzie mieszkaja jego rodzice by keidyś móc tam mieszkać a to rodziców mieszkanie jest spółdzielcze to sam mówi że oboje jak umrą to straci je gdyby tam nie mieszkał. 
     Niestety Maciek jest dziwny, dlatego że nie lubi oglądać tv, słuchać radia, czytać nie ma żadnych zaintereoswań, nie toleruje pewnych poglądów politycznych jakie ja mam co nieraz mnie wyzywał od poje...nych gdy więcej wypił a ja zawse przymykałem oko na to. Nienawidzi świat oraz wielu zwyczajów, które od lat są piętnowane u mnie w domu i sam powiedział nieraz że będzie zakaz u niego wywieszania flagi, uberania choinki, itd. Nieraz twierdzilem że mozemy się dogadać jakoś i zawsze mimo tych zakazów pytał się czy nadal chce mieszkać ja przytakiwałem że tak. Nawet znajomych pytałem się co mi się dzieje że mimo ogromnych różnic między nami ja się z nim kumpluje, przecxież mam też innych znajomych. Maciek nie wierzy w lekarzy, w choroby ale mimo to uważa że mi jako osobie niepełnosprawnej by pomagał tylok nie wiem samw czym skoro nie ma dla niego chorób. Od listopada ub. roku nie widzieliśmy się realnie gdyż ja wierzę w choroby boję się o swoje zdrowie gdyż nie chciałbym złapać Covida. Niestety Maciek uważa ze jestem po...ny bo nie ma żadnego wirusa, nawet nieraz potrafił wyzywać ludzi gdy ktoś zwracał mu uwagę o maseczkę. Nakręcał nawet własną ciotkę na to że nie ma wirusa, niestety Ona niedawno przekonała się na własnym ciele że jest covid. W czasie gdy Ona leżała w szpitalu Maciek chciał potwierdzenia czy nadal chce mieszkać z nim i u niego po śmierci ciotki, mi jakoś w całej sytuacji w emocjach posiedziałem że chcę. Mimo to że sam mam już obawy czy na pewno chcę. Gdy ciotka leżała w szpitalu On powiedział że ponad 10 lat jest alkoholikiem, co prawda pije samo piwo ale też dużo pali, powiedział że zarabia 1200 naa śmieciówkach, przyznał się że do problemów rodzinnych że jego niepełnosprawna mama, niepełnosprawna siostra mają po dwa kredyty, co siostra musiała iść do pracy, On sam ma dwa kredyty i juz zapowiedział że jak będę mieszkał z nim to da mi jeden do spłacania a On będzie musiał eszcze jeden wziąć. To wszystko co mi powiedział o tych kredytach, te jego nienawidzenie świat problemy z alkoholem doprowadziły do tego że już odechciało mi się mieszkać z nim skoro otwarcie powiedizał że musiałbym i ja jakiś kredyt jeszcze wziać i On coś tam gdzie wyliczylem że nawet nie mógłbym nic odłożyć sobie, chcę się jakoś wykręcić z tego potwierdzenia że chce mieszkać z nim u niego. Tym bardziej wada jego jaka jest to oszczędza na ogrzewaniu w domu, a ja znów mam słabą odporność. 
- Nie wiem co powiedzieć mu by sobie nie zrobi krzywdy przeze mnie, że nie chce z nim jednak mieszkać. Nawet kolezanka która mieszka w 2pokojowym mieszkaniu sama żyje z renty, twierdzi że może co jakiś czas ciucha sobie kupić i coś odlożyć. A kolega nicmimo że ciotka jego ma wyższą emeryturę niż moje świadczenia. 
Co jemu powiedzieć, jak się wycofać ze swoich obietnic wspólnego mieszkania?


  • 0

#2 __ANIOLEK__

__ANIOLEK__

    Orator

  • Super Moderator
  • 5998 postów
  • Skąd:home

Napisano 18 kwiecień 2021 - 10:55

Witaj na forum :)

Historia długa, ale dotrwałam do końca. Jestem przekonana, że nie musisz się gęsto tłumaczyć, bo nie podpisałeś z nim żadnych zobowiązań, ani umowy. Zwyczajnie zmieniłeś zdanie, bo masz do tego prawo. Czytając Twój post, odnoszę wrażenie, że Wasza relacja jest toksyczna. Nie obraź się, ale jeszcze nie zdążyłeś się wprowadzić, pomieszkać, a Twój uroczy kolega już wspomina Ci o kredycie. To zdecydowanie nie jest normalne. Ja doskonale rozumiem, że życie kosztuje i należy się do niego dokładać, ale to nie oznacza spłacanie cudzego kredytu. Nie jest Ci potrzebne takie obciążenie, bo to nie jest Twój kredyt. Poza tym kolega ma poważne problemy zdrowotne. Nie od dziś wiadomo, że choroba alkoholowa to ogromna huśtawka nastrojów, ze stanami depresyjnymi włącznie. Nie pakuj się w coś takiego, nie musisz i nie warto. Na Twoim miejscu, jeśli tak bardzo pragniesz się usamodzielnić i zobaczyć jak to jest żyć na swoim, to pozostaje Ci wynajęcie kawalerki, na krótki czas. Bądź poszukanie innego współlokatora, ale nie na gwałt.

Twój kolega Maciek za bardzo wywiera na Tobie presję. Kontroluje Cię i jeszcze chce, byś myślał jak on, a najlepiej był taki jak on. Tak się nie da żyć. Nikt nie może traktować drugiego człowieka, jak pilot do telewizora - tylko ja wiem najlepiej i tylko ja decyduję o wszystkim, czyli o mnie i o Tobie. Być może kolega ma większe problemy, niż publicznie się do nich przyznaje i nie dowiesz się nigdy do końca wszystkiego. Musisz mieć to na uwadze. Powinieneś wszystko przemyśleć na spokojnie, poukładać sobie w głowie priorytety i zdecydować, jakie pierwsze kroki podjąć najpierw. Pamiętaj, nie musisz się gęsto tłumaczyć, bo nic złego nie robisz - odmawiając koledze. To najlepsze, co możesz zrobić w tej sytuacji. 

Podobne tematy na forum i niekiedy bardzo cenne uwagi. Ja cenię sobie te wątki:

https://www.ipon.pl/...ie/#entry230119

https://www.ipon.pl/...mienie-rodziny/

 

A przypadkiem Ty już nie pisałeś o tym na forum?

https://www.ipon.pl/...20353-co-robić/

 

Pozdrawiam, M.


  • 1

"Stań twarzą zwróconą do słońca, a cień pozostanie za tobą". /Teresa Lipowska/


#3 kaska_zaborze

kaska_zaborze

    Narrator

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1267 postów
  • Skąd:z wnętrza.

Napisano 18 kwiecień 2021 - 11:03

Nie pakuj się w żadne kredyty. Kolega pewnie chce żebyś mu podżyrował,a to tylko problemy. Jeśli myślisz o kredycie to weź swój,aczkolwiek ja bała bym się brać kredyt na rentę.

Maciek nie lubi tradycji. I co? wyrzekniesz się wszystkiego w imię dachu nad głową?... Tacy ludzie bardzo narzucają swoją wolę.

Pytasz co masz robić Nie zazdrość mu tylko pomyśl jak ty możesz pokierować swoim (a nie kolegi) życiem by coś zmienić.


  • 0
Wciąż ma się mało lat a już się tyle przeżyło.Powoli dogasa blask tych co już nie wrócą dni.
Piotr Bukartyk.

#4 xehit83

xehit83

    Widz

  • Użytkownik
  • Pip
  • 2 postów

Napisano 18 kwiecień 2021 - 12:15

Aniołek dzięki za podpowiedź, zacznę od pytania jakiegoś podoobnego wątku do mojego, nie to nie mój był to wątek. No własnie za bardzo Maciek próbuje ustalać swoje reguły gry a ja głupio łudzę się że On wymięknie. 
Kasia sam zawsze bałem się pakowania w swoje dronbe zakupy ratalne, pamiętam gdy rentę miałem niecałe 700 zł chciałem kupić sprzęt elektroniczny wkurzałem się gdy musiałem 130 zł co miesiąc płacić przez dwa lata i z kilku spraw i przyjemności musiałem się wyrzec dopóki nie skończyły mi się raty.


  • 0

#5 marder

marder

    evil admin

  • Administrator
  • 3297 postów
  • Skąd:/home/marder

Napisano 18 kwiecień 2021 - 13:29

A przypadkiem Ty już nie pisałeś o tym na forum?

 

Pisał, pod nickiem .

Dlatego proszę założyciela wątku, aby w mailu na adres biuro@ipon.pl określił, którego z tych dwóch kont chce używać. Nadprogramowe konto zostanie usunięte.


  • 0

Nierozwiązywalność jest zawsze stanem przejściowym. 

 

Ziewanie, to cichy krzyk o kawę.


#6 kuba

kuba

    Narrator

  • Super Moderator
  • 1702 postów

Napisano 18 kwiecień 2021 - 15:29

Zacznę od pytania jakiegoś podobnego wątku do mojego, nie to nie mój był to wątek....


Wiesz, treść jest b. podobna i dotyczy tego samego problemu, IP komputera osoby piszącej też jest identyczne.
Natomiast co do porady - odpuść sobie tę relację i nie pchaj się w kłopoty. Bo będą...
  • 0

#7 Boginka

Boginka

    Sufler

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPipPip
  • 374 postów
  • Skąd:Warszawa

Napisano 18 kwiecień 2021 - 16:21

Co jemu powiedzieć, jak się wycofać ze swoich obietnic wspólnego mieszkania?

 

Skoro z postów moderatorów wynika, że prawdopodobnie to Ty założyłeś poprzedni wątek, nie będę już pisać o tym, czy mieszkanie z kimś z przymusu jest mądrym pomysłem (ani jak próbować sobie ułożyć samodzielność w mieście bez mieszkania z kolegą). Zajmę się tym, co w tym wątku jest nowe: lękiem, że kolega mógłby „coś sobie zrobić”, jeśli mu odmówisz.

 

Gdyby Maciek był w miarę normalny, nie byłoby wątpliwości czy „sobie coś zrobi”– bo w miarę normalni dorośli ludzie jak mają współlokatorów, którzy się wycofują, to po prostu szukają innych. Nikt w normalnej relacji nie zadaje sobie pytania „A jak ja już nie będę chciała z koleżanką mieszkać na stancji w następnym roku studiów, to czy ona się zabije?”

 

Jest to zresztą motywacja, na której właściwie nie da sie budować relacji. Bo teraz jest „czy on sobie coś zrobi, jak mu odmówię”, a później może być „czy on coś sobie zrobi, jak mu nie spłacę kredytu / jak mu nie kupię alkoholu.” Albo „Czy on coś zrobi mnie, jak będzie pijany.”

 

A jak mu powiedzieć, że się wycofujesz? Szybko i prosto. W tej chwili jak rozumiem jeszcze nie podjąłeś żadnych kroków żeby tam realnie zamieszkać, więc im szybciej zakończysz tę sprawę, tym lepiej.

 

Nie ma natomiast żadnej magicznej formuły, żeby mu o tym powiedzieć „dobrze”, tj. żeby mu z tego powodu nie „odbiło emocjonalnie”. Może go to nie obejdzie i znajdzie sobie inną „ofiarę” a może się wścieknie – nie kontrolujesz tej kwestii. Przy czym gdyby Maciek sobie coś zrobił dlatego, że odmówiłeś mieszkania z nim, to nie będzie Twoja odpowiedzialność moralna. Jeśli zaś gdzieś tam jest lęk, że mógłby coś zrobić Tobie, to trzeba realistycznie ocenić co może zrobić, a w razie nękania nastawić się na np. wzywanie policji albo zewnętrznej pomocy i to mimo faktu, że to były „kolega”.

 

Oczywiście można się spodziewać, że nawet jeśli sobie nic nie zrobi, to będzie Ci robił wyrzuty, że „przecież już się umówiliśmy” itd. Co z tym zrobić? Wziąć na klatę jako cenę za błąd (skumplowałeś się zbyt blisko z kimś niefajnym i to jest cena tego błędu). Czyli zaakceptować że tak będzie i nie reagować na to. Nie bronić się na zasadzie „Wcale nie jestem zły, nie jestem jak ten cały okropny świat”. Bo jedynym sposobem żeby Ci wyrzutów na pewno nie robił, jest podporządkowanie się mu, a to by był w tej sytuacji bardzo, bardzo zły pomysł w kilku różnych powodów.

 

Krótko mówiąc: o zmianie planów proponuję poinformować jak najszybciej, bez zbyt wielu dodatkowych wyjaśnień (żeby nie wdawać się w debatę), przygotowawszy się na to że „kolega” się może wściec, ale ze świadomością, że gdyby np. groził że sobie coś z tego powodu zrobi, to można mu podesłać numer telefonu zaufania dla osób w kryzysie psychicznym i tyle: nie Ty Maćkowi te wszystkie kłopoty stworzyłeś, nie Ty jesteś od ich rozwiązywania.


  • 1

boginka (rzecz. mit.) – duch opiekuńczy lub wiedźma; jakże to ludzkie. :)


#8 __ANIOLEK__

__ANIOLEK__

    Orator

  • Super Moderator
  • 5998 postów
  • Skąd:home

Napisano 18 kwiecień 2021 - 17:26

Aniołek dzięki za podpowiedź, zacznę od pytania jakiegoś podoobnego wątku do mojego, nie to nie mój był to wątek. No własnie za bardzo Maciek próbuje ustalać swoje reguły gry a ja głupio łudzę się że On wymięknie.


Sprawa podobnego wątku jest już definitywnie jasna. Wystarczy wybrać tylko jeden nick (nie można mieć kilku) i będzie po temacie. Ty się nie łudź i na nic nie licz, tylko zwyczajnie sobie daruj. Jak widać wszyscy tutaj pod tym względem jesteśmy zgodni. Lepiej czasem coś odpuścić, niż potem gorzko tego żałować.


  • 1

"Stań twarzą zwróconą do słońca, a cień pozostanie za tobą". /Teresa Lipowska/



Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych