Skocz do zawartości

A- A A+
A A A A
Zdjęcie

Co robić?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
5 odpowiedzi w tym temacie

#1 markonator0710

markonator0710

    Widz

  • Użytkownik
  • Pip
  • 1 postów

Napisano 07 październik 2020 - 06:21

Moi drodzy, chciałbym przede wszystkim powitać was wszystkich.
- Mam niespełna 37 lat poruszam się samodzielnie umiarkowany stopień. W życiu jako tako daję sobie radę, lubię w wolnych chwilach robić róźne rzeczy oglądać tv spacerować jeździć na rowerze, czytać, majsterkować. Jednak mam drobne wady które ograniczają mnie w życiu, mieszkam z rodzicami na wsi. Ze względu na wiele drobnych wad nie pracuję. Zamarzyło mi się w przyszłości a raczej na stare lata mieszkać w mieście już jako 15 latek słyszałem w domu zapewnienia, że ja nie mogę tu na wsi mieszkać gdyż nie poradzę sobie - noszenie drzewa na opał (nie mogę dźwigać) dbanie o podwórko - pielęgnacja zieleni koszenie podlewanie itp. A podwórko wcale nie takie małe. 
No i czar prysł z mieszkaniem w kawalerce, dlatego że moi rodzice jak by zatrzymali się w latach 90tych gdzie to kawalerkę można było kupić do 60 tys zł. Ceny wystrzeliły więc wiem że już nie kupią mi nigdy jej a kobiety też już nie szukam po kilku nieudanych związkach poddałem się.
- Kilka lat temu poznałem kolegę (pełnosprawny) o rok starszego ode mnie, zaprzyjaźniliśmy się i mamy dobry kontakt aczkolwiek potrafimy się pokłócić o byle co i kilka dni nie odzywać się, powiedziałbym że są to kłótnie o nic. Kolega mieszka w mieście ma swoje mieszkanie - swoją kawalerkę i mieszka z babcią. Babcia ma się świetnie mimo wieku 80+. Kilka lat temu powiedziałem koledze że pozazdroszczę mu takiego fajnego mieszkania, bo faktycznie fajne miejsce ciche jak na miasto z okna widok m.in. na sklepy aptekę przychodnię wszędzie blisko. Już dawno tzn. kiedyś powiedzia że do dziś jak nie znajdę ani ja ani on kobiety  jak babki nie będzie to będę mógł z nim mieszkać bo On boi się samotności. 
- Niestety mam na dzień dzisiejszy sporo dylematów, gdyż fajnie byłoby mieszkać w mieście nawet z kimś tym bardziej że po za moimi w/w dolegliwościami od trzech lat budzą się u mnie bóle reumatyczne i na zmiany pogody, a bolą mnie często więc nawet lekarz powiedziała mi że z upływem lat bedzie coraz gorzej. Więc nawet gdybym tu został sam na wsi będzie mi ciężko cokolwiek robić z takimi bólami. 
Kilka dni temu ponownie poruszył temat czy chciałbym mieszkac z nim czy ma szukać innego lokatora i też ON. Nie wiem co mam zrobić gdyż jest w nas wiele różnic On by cały dzień coś w domu robił sprzątał gotował sprzątał i tak w koło a to dlatego że nie lubi spacerować, czytać ogląśdać tv w sensie programy rozrywkowe polityczne czy filmy i jak przyjeżdzam do niego na weekendy coś robimy ja muszę odpocząć włączam tv lub wieczorem chce obejrzeć jakis film dobry to woła mnie do kuchni bym pomógł mu w czymś podobnie jest z innymi rzeczami, gdy coś robimy nawet w dzień ja musze odpocząć z godzinę siadam lub kładę sie na godzinę chcę wziąć książkę krzyżówkę to zaraz woła mknie do kuchnni bym pomógł w czyms
Zapytałem wprost czy nie widzi ze jestem niepełnosprawny że muszę odpocząć z godzinę bo boli mnie to czy tamto to uważa że moje leżenie plus książka, tv czy krzyżówki to tracenie czasu na głupoty.
- Niestety kolega nie interesuje się niczym a wszystko to co ja robię w domu czy u niego czyli po za rozmowami z nim i obowiązkami domowymi (tv,internet,słuchanie muzyki radia, czytanie,jazda rowerem) To dla niego głupota i nie potrafi zrozumieć mnie że ja to lubię.Rozumiem, że ma prawo nie lubić czegoś ale nie rozumiem że przeszkadza mu to że ja to coś robię i daje mi do zrozumienia że chce żeym miesział z nim ale angażował się w dom i obowiązki a nie głupoty. 
- Moi drodzy, muszę jeszcze do końca roku dać jemu odpowiedź czy chcę mieszkać z nim. Nie mogę na stara lata mieszkać sam już tera zze względów na wiele bólów musi mi ktoś czasami pomagać. Ja sam zaczynam mieć sporo dylematów bo gdybym mieszkał i po za obowiązkami nie mógłbym spokojnie godzinę poooglądać tv czy poczytać coś czy w internecie bo jemu to przeszadzało to boję się że moge nie tylko przestać lubic i interesować się tym wszystkim ale boję się że później będę miał problem z rozmowami z ludźmi gdyż nie będę potrafił rozmawiać bo nie będę wiedział co się dzieje. Co mam zrobić?


Użytkownik markonator0710 edytował ten post 07 październik 2020 - 06:48

  • 0

#2 kaska_zaborze

kaska_zaborze

    Narrator

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1213 postów
  • Skąd:z wnętrza.

Napisano 07 październik 2020 - 09:50

Wady nie wykluczają pracy (pewnie boisz się oceniania), zwłaszcza, że masz stopień umiarkowany.

Masz rację, przy domu jest pełno roboty, ale w mieszkaniu też - tylko innej.

Mieszkając z kolegą musieli byście dzielić się obowiązkami. On będzie prał, sprzątał i gotował, a Ty leżał i czytał... no chyba nie.

Nawet gdy byś szukał innego współlokatora na swoich warunkach, to nie licz na sukces.


  • 0
Wciąż ma się mało lat a już się tyle przeżyło.Powoli dogasa blask tych co już nie wrócą dni.
Piotr Bukartyk.

#3 __ANIOLEK__

__ANIOLEK__

    Orator

  • Super Moderator
  • 5709 postów
  • Skąd:home

Napisano 07 październik 2020 - 10:50

Witaj na forum :) Na początku chciałabym zaznaczyć, że moja odpowiedź nie jest wyrocznią. Ja jedynie bazuje na tym, co zostało przez Ciebie napisane, ale nie znam Was i mogę nie być do końca obiektywna. Wasze relacje ewidentnie się pokomplikowały i poszły w złym kierunku. W tym momencie również chcę zaznaczyć, że dla mnie jest to kolega, a. nie przyjaciel. Choćby dlatego, że przyjaciele akceptują nas takimi, jakimi jesteśmy, a nie próbują zmienić nas pod swój wizerunek. Tutaj przyjaciel w moim odczuciu ewidentnie próbuję Tobą kierować. Nie jest to zdrowe psychicznie dla nikogo, dlatego trzeba to uzdrowić lub zmienić na inny wariant. Ty masz być współlokatorem nie dżojstikiem. Potrzebna jest Wam szczera rozmowa, w której to zaznaczysz swoje wątpliwości. Ja rozumiem, że może ktoś nie przepadać za telewizją i nie akceptować przekazywanej przez niej treści, ale zniechęcać do książki, relaksu, czy przyjemności z krzyżówki, roweru, czy spaceru to już lekka przesada. Dzień jest długi, można go tak rozplanować, że wszystko da się pogodzić. Kwestia tylko zorganizowania się i wyznaczenia sobie priorytetów. Kolega wkracza za bardzo w Twoją prywatną przestrzeń. Tym bardziej że jest właścicielem mieszkania, a nie Twoim właścicielem i Twojej osoby. Pomyliły mu się ewidentnie role. Dlatego musisz stanowczo podkreślić, że jeśli masz z nim mieszkać, to on nie może Cię ograniczać...  On nie musi się na to zgodzić i może mieć innego współlokatora. Oto one, tak na pierwszy rzut oka:
- przede wszystkim kolega-przyjaciel musi zaakceptować, że jesteś osobą niepełnosprawną i potrzebujesz odpoczynku częściej niż osoba zdrowa. Mogą Ci się zdarzać pauzy i chęć przespania się w ciągu dnia. Dla Ciebie jest to coś normalnego, bo taki już jesteś. Wszyscy, którzy Cię znają wiedzą, że tak jest i nie próbują tego zmienić. Twoja choroba i Twoje problemy zdrowotne nie znikną i nie ma co, udawać, że będzie inaczej. Rzeczywistość jest, jaka jest i tak właśnie wygląda. Zwyczajnie jesteś z dodatkowym "bagażem". Poza tym z czasem możesz potrzebować lekarza specjalisty i będziesz częściej chodzić po lekarzach, co również jest rzeczą normalną. Nigdy nie będziesz nim i nie będziesz taki sam jak on – ten kolega. Jesteście dwoma indywidualnościami.
- w następnej kolejności "pociąg" do książek jest czymś jak najbardziej właściwym. Nie należy tego zmieniać ani gasić w zarodku. Czytanie nas rozwija - nasze słownictwo i wyobraźnię. To czynność bardzo istotna i bardzo pożyteczna. Krzyżówki również są rodzajem przyjemności. Poszerzają słownictwo oraz umiejętność kojarzenia słów i zapamiętywania.. Każdy ma prawo do "swoich odskoczni". W końcu podkreśliłeś, że jest to raptem kwestia GODZINY, a to nie jest tak dużo, jeśli weźmie się pod uwagę dobę, ale to zlało się z treścią. Mnie Twoje tłumaczenie przekonuje, przynajmniej na tym etapie :)
- kolega musi zrozumieć, że współlokator to nie MAŁPA z zoo, że sobie ją ułoży, jak tylko zechce w danej chwili. I tutaj zastanawiają mnie dwa cytaty, które podkreślę po sobie. Ten...:

Kilka dni temu ponownie poruszył temat czy chciałbym mieszkac z nim czy ma szukać innego lokatora i też ON.

 (....), w odniesieniu do tego cytatu:

gdy coś robimy nawet w dzień ja musze odpocząć z godzinę siadam lub kładę sie na godzinę chcę wziąć książkę krzyżówkę to zaraz woła mknie do kuchnni bym pomógł w czyms

Kompletnie nie rozumiem tego, że bycie O.N., go nie zniechęca, niestety godzina odpoczynku i spędzanie oddzielnie czasu wolnego już tak? Może się czepiam, ale nie kupuję tego. Nie przekonuje mnie taka postawa. Tutaj zostawiam ogromny znak zapytania??? Po kiego grzyba taka rozbieżność??! Jedno na tak, a drugie na nie. Dlaczego tak do tego podchodzi? Jaki ma w tym cel? Zostawiam to do namysłu  :dodgy: Przecież, może zawsze mieć wypełni sprawnego lokatora, a mimo to nie chce i nie przejawia takiego zainteresowania. Dalej, czyli w tej małej kawalerce ma mieszkać - babcia + 80, osoba O.N. i osoba sprawna? Hmmm, ciekawe? Jak on chce tego dokonać? A, może ma inne plany wobec babci i dlatego upiera się przy osobie O.N.?! Mam coraz więcej wątpliwości i pytań.

                                                                                                           *************

W odniesieniu do samej akceptacji,  lub jej braku w różnych sytuacjach to:

- jeśli masz z kimkolwiek mieszkać, to musicie zaakceptować się wzajemnie i nie stawiać sobie warunków na każdym kroku i pod każdym pretekstem. Warunki, jakiekolwiek możliwe to, te dotyczące obowiązków (nie zapominając o wszelkich opłatach za mieszkanie). Od nich nikt nie ucieknie. Tylko zasada jest jedna - "najpierw obowiązki, potem przyjemności", bo gdy "olejesz" obowiązki to może okazać się, że sobota to zdecydowanie za mało na zaległości z tygodnia.
I tak lista powinna być podzielona na trzy podgrupy (nazwy wymyślone pierwsze z brzegu):
1. "Codzienne minimum" jakie musisz wykonać, tak, by to kolega nie był za mocno wykorzystywany. Wszystko musi być jasne. Warto od razu wspomnieć, czego nie jesteś wstanie zrobić samodzielnie i tego nie przeskoczysz.
2." Ponad minimum obowiązkowe" – czyli Twoja wola i chęć, kiedy to zdecydowanie masz więcej czasu. Starasz się wygospodarować ten czas i robisz to, bo tak po prostu trzeba. Nie ma leniuchowania.
3. Ostatnia podgrupa - "Szczyt moich możliwości", czyli coś ponad wszystko. Rzadko może się to wydarzyć, ale nie wykluczasz takiej możliwości. Ten ostatni podpunkt to podkreślenie chęci i gotowości do działania, jeśli tylko jest taka konieczność. I tak mamy pewnego rodzaju grafik, który będzie obowiązywał was oboje. Właśnie on ma na celu unikanie konfliktów na tym tle.
Jeśli tego nie zaakceptuje, któraś ze stron to po prostu mieszkanie razem nie ma sensu. Przecież Ty chciałeś uwolnić się od rodziców i nie trafić do kogoś, kto będzie Ci ich przypominał swoim zachowaniem. Nie piszesz się na "matkowanie" i decydowanie za Ciebie, bo każdy ma swoje plany. Tym samym Ty również nie licz na to, że Twój kolega stanie się "Twoim opiekunem". Jeśli po to, chcesz się wyprowadzić to błędne koło. On może Ci pomóc, ale nie musi. On nic nie musi, bo to Ty bardziej musisz sobie poradzić i dać radę w życiu, gdyż to Twoje życie i tylko Twoje. Pozdrawiam, M.


  • 0

Prawdziwą miarą osoby jest to jak traktuje tych, którzy nie mogą wyświadczyć jej żadnej przysługi — Ann Landers —


#4 Boginka

Boginka

    Sufler

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPipPip
  • 328 postów
  • Skąd:Warszawa

Napisano 07 październik 2020 - 19:13

Co mam zrobić?

 

Najpierw moje kwalifikacje: po trzydziestce, ~8 lat samodzielnego mieszkania w Dużym Mieście (lub, jak kto woli „największej wsi w Polsce :))”, trwała niepełnosprawność neurologiczno-ruchowa od dzieciństwa.

 

Po pierwsze, mieszkając w czyimiś mieszkaniu jesteś w pełni zależy od dobrej woli tej osoby, bo to jego własność – ma prawo rozporządzać nią jak zechce. Może więc też np. Cię wyprosić, gdyby sytuacja zrobiła się nieprzyjemna. To szczególnie istotne, jeśli nie masz swojego własnego kąta, a trochę tak to z Twojego opisu wygląda (tj. na wieś wracać byś nie chciał).

 

Istnieje ponadto fundamentalna różnica między zamieszkaniem z rodziną, a zamieszkaniem z jakąkolwiek inną osobą. Szczególnie w przypadku osób niepełnosprawnych rodzice często są w pewien sposób „miękcy” i pozwalają na pozostanie w częściowo dziecinnym stanie („ja za ciebie zrobię, bo sobie nie poradzisz”). Dla większości innych ludzi to nie jest atrakcyjny układ – jakby chcieli mieć dzieci do opieki, to pewnie raczej własne. :)

 

Całkiem sporo ludzi ma taki etap w życiu, że ma współlokatorów (np. na studiach), ale współlokator to nie jest osoba, która się Tobą opiekuje. Dlatego ON chcącym zamieszkać poza rodziną raczej radziłabym się zorientować najpierw, czy będą umieli żyć samodzielnie, czy też (może nieświadomie) zamierzają się na swoim współlokatorze uwiesić, bo z prowadzeniem codziennego życia sobie zwyczajnie nie poradzą. To drugie raczej źle się skończy.

 

Poza tym część ludzi z charakteru lub z powodu upływu lat staje się bardziej „sztywna” niż przeciętnie – tj. mają swój konkretny pogląd na to, jak mają stać rondle w kuchni, czym się warto interesować i o czym rozmawiać, itd. (a życie nie zmusiło ich nigdy do poszerzenia tych opinii). Znam na przykład kobietę, która musi cały czas być zajęta i prędzej przemaluje całą piwnicę pod domem niż odpocznie i taki sam stosunek ma też do innych ludzi (że powinni być "produktywni"). Z opisu wynika, że Twój kolega ma tego typu charakter. To oznacza, że zamieszkanie z nim w jego własności jest równoznaczne z dostosowaniem się do jego sztywnego sposobu funkcjonowania.

 

Owszem, można próbować w takiej sytuacji negocjować czy rozmawiać, ale Ty jesteś z definicji na słabszej pozycji. To zresztą pokazuje Ci kolega, mówiąc że powinieneś się zdecydować teraz, bo on może znaleźć innego współlokatora. To on ma coś, czego Ty chcesz, a nie odwrotnie.

 

Zatem: jeśli pełne dostosowanie się do kolegi na bliżej nieokreślony czas w zamian za życie w jego własności Ci pasuje, bierz. Ale dobrze się zastanów, bo Ty w tym układzie nie masz żadnych zabezpieczeń. Oczywiście możesz też świadomie pójść w taki układ nie „na zawsze”, a tylko na próbę – żeby zobaczyć, co z tego wyjdzie (a w razie czego jednak na wieś wrócić).

 

Co zaś zrobić, jeśli nie zamieszkać z tym kolegą? Z Twojego opisu wynika, że jesteś przed czterdziestką, a nigdy nie prowadziłeś sam domu. Jeśli dobrze rozumiem sytuację, to skoncentrowałabym się najpierw na przećwiczeniu, czy fizycznie dajesz sobie radę z własnym kątem w mieście.

 

Można spróbować zaoszczędzić pieniądze na kilka miesięcy czynszu w kawalerce i wyjechać na próbę, można też skorzystać z programów tzw. „mieszkań treningowych”, które są organizowane w różnych miejscach Polski. Idealnym czasem na takie eksperymenty jest okres, kiedy jeszcze żyją rodzice i ma się w razie czego "dokąd wrócić".

 

Jeśli eksperyment z samodzielnym zamieszkaniem by się powiódł, można spróbować wynająć mieszkanie wspólnie z innymi (tak, jak robią to np. zamiejscowi studenci na stancji), o ile Cię na to stać. Można również starać się o tzw. mieszkanie komunalne (państwowy lokal o dosyć niskim standardzie ale i niskim czynszu), choć jest to zwykle kwestia wielu lat czekania. Jeśli zaś okaże się, że nie dajesz rady, to raczej wskazanie, że zamiast własnego mieszkania należy raczej szukać miejsca w ośrodku opiekuńczym.

 

Oczywiście najmowanie mieszkania (czy to wspólnie, czy z innymi) daje mniej bezpieczeństwa niż własność, ale nie ma za bardzo innej możliwości na szybkie rozwiązanie problemu, jeśli na wykup własnego kąta Cię nie stać.


Użytkownik Boginka edytował ten post 07 październik 2020 - 19:20

  • 3

boginka (rzecz. mit.) – duch opiekuńczy lub wiedźma; jakże to ludzkie. :)


#5 __ANIOLEK__

__ANIOLEK__

    Orator

  • Super Moderator
  • 5709 postów
  • Skąd:home

Napisano 11 październik 2020 - 11:51

Regulacja prawna: https://e-prawnik.pl...-cywilnego.html

Może komuś się przyda.


  • 0

Prawdziwą miarą osoby jest to jak traktuje tych, którzy nie mogą wyświadczyć jej żadnej przysługi — Ann Landers —


#6 __ANIOLEK__

__ANIOLEK__

    Orator

  • Super Moderator
  • 5709 postów
  • Skąd:home

Napisano 14 październik 2020 - 11:53

Do poczytaniahttp://www.niepelnos...ledge/x/1112401


  • 0

Prawdziwą miarą osoby jest to jak traktuje tych, którzy nie mogą wyświadczyć jej żadnej przysługi — Ann Landers —



Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych