Skocz do zawartości

A- A A+
A A A A
Zdjęcie

LGBT & KK (wydzielone z wątku "Kler")


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
6 odpowiedzi w tym temacie

#1 Rufin

Rufin

    Mruk

  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 50 postów

Napisano 27 wrzesień 2019 - 21:00

Może wsadzę kij w mrowisko, ale chciałbym tutaj podzielić się z Wami swoimi przemyśleniami. Jeśli post nie będzie pasować do tematu, proszę go przenieść, lub usunąć jeśli łamie regulamin. :)  Chcę też zastrzec, że nie mam zamiaru nikogo atakować. :D

 

Chodzi mi o ostatnie wypowiedzi hierarchów kościelnych na temat LGBT. Osobiście nie przepadam ani za jednymi ani za drugimi, jednak nie sposób oprzeć się wrażeniu że w narzekaniach biskupów na LGBT, jest trochę prawdy. Jednak nie w sposób jak postrzega to kolega który widzi marksistów, kilka postów wyżej.

Nie ma bezpośredniego ataku, jednak uważam że emancypacja LGBT stanowi zagrożenie dla kościoła. Pomyślcie, kiedyś gdy bycie gejem sprawiało że ktoś taki stawał się pariasem w społeczeństwie, co robił ktoś taki? No właśnie. Wybierał zawód, dzięki któremu nikogo nie raziło, że nie ma kobiety, dzieci, że obraca się wyłącznie w męskim towarzystwie. Teraz czasy się zmieniły. Człowiek będący gejem, odkrywa że nie musi iść do seminarium, żeby normalnie funkcjonować w społeczeństwie. Że może wybrać inny, ciekawszy rodzaj kariery, nie wstępując do skostniałej organizacji.

Pierwsze efekty, nie dały na siebie długo czekać: https://www.olsztyn....ydat,27670.html

Dla kościoła to bardzo groźna sytuacja. Gdy zabraknie im szeregowych kadr, proces utraty wpływów w społeczeństwie przyspieszy jeszcze bardziej. A bez wpływów w społeczeństwie, nie tylko nie pomnożą swego stanu posiadania, mam na myśli ziemię i nieruchomości, ale mogą nawet stracić to co już posiadają.

 

Ciekawi mnie, jak postrzega to Watykan? Na razie polscy hierarchowie zostali skarceni, poprzez brak nominacji kardynalskich, których się spodziewano. Ciekawe, czy miało to jakiś związek z ostatnimi wypowiedziami biskupów?


Użytkownik Rufin edytował ten post 27 wrzesień 2019 - 21:02

  • 0

#2 marder

marder

    evil admin

  • Administrator
  • 2900 postów
  • Skąd:/home/marder

Napisano 28 wrzesień 2019 - 17:23

Post niezbyt pasował do wątku o filmie fabularnym, wydzieliłem więc go, tworząc nowy wątek.
 

Teraz czasy się zmieniły. Człowiek będący gejem, odkrywa że nie musi iść do seminarium, żeby normalnie funkcjonować w społeczeństwie.

 
To zapewne jeden z powodów, ale myślę że nie jedyny. Laicyzacja społeczeństwa i skandale pedofilskie też były przyczynami tego stanu rzeczy.
 

Ciekawi mnie, jak postrzega to Watykan? Na razie polscy hierarchowie zostali skarceni, poprzez brak nominacji kardynalskich, których się spodziewano. Ciekawe, czy miało to jakiś związek z ostatnimi wypowiedziami biskupów?

 
A tutaj możemy sobie teoretyzować :D Prawdę zna tylko Franciszek. Mogła to być kara, ale przyczyny też mogły być inne, np. poprzez nominacje kardynalskie ludzi z Ameryki Łacińskiej i Afryki, papież pragnie wpłynąć na wybór następcy pochodzącego właśnie z tamtych rejonów, albo też ponieważ od czasów Wojtyły, Polacy mieli więcej kardynałów niż inne nacje tej samej wielkości, Franciszek próbuje przywrócić równowagę. Możliwości jest multum, a my możemy tylko zgadywać.


  • 0

Nierozwiązywalność jest zawsze stanem przejściowym. 


#3 kuba

kuba

    Narrator

  • Super Moderator
  • 1605 postów

Napisano 28 wrzesień 2019 - 23:28

Do refleksji...

 


  • 1

#4 kuba

kuba

    Narrator

  • Super Moderator
  • 1605 postów

Napisano 01 październik 2019 - 04:03

Pierwsze efekty, nie dały na siebie długo czekać: https://www.olsztyn....ydat,27670.html


W pierwszym terminie naboru do seminarium rzeczywiście nikt się nie zgłosił. Po wakacjach i naborze uzupełniającym zgłosił się aż jeden kandydat... https://olsztyn.wybo...byc-gorzej.html
  • 1

#5 Rufin

Rufin

    Mruk

  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 50 postów

Napisano 12 październik 2019 - 21:11

No to będzie mieć indywidualny tok studiów... :D


  • 1

#6 Boginka

Boginka

    Podpowiadacz

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPip
  • 262 postów
  • Skąd:Warszawa

Napisano wczoraj, 13:36

emancypacja LGBT stanowi zagrożenie dla kościoła. Pomyślcie, kiedyś gdy bycie gejem sprawiało że ktoś taki stawał się pariasem w społeczeństwie, co robił ktoś taki? No właśnie. Wybierał zawód, dzięki któremu nikogo nie raziło, że nie ma kobiety, dzieci, że obraca się wyłącznie w męskim towarzystwie.

 

Jeśli teza jest taka, że geje przed emancypacją zostawali księżmi na chwałę Kościoła Katolickiego, nie zgadzając się z nim, żeby się ukryć za koloratką... to mam poważne wątpliwości, na ile można mówić o czymś takim jako o statystycznie istotnym zjawisku. Nawet jeśli a priori założymy, że ludzie do seminarium idą bez wiary, a Kościołowi to pasuje, to:

 

- Historyczne kryzysy obyczajowości wśród duchownych (którym Kościół próbował przeciwstawiać przez różne reformy) dotyczyły raczej posiadania kochanek i nieślubnych dzieci, co wskazywałoby głównie na standardową orientację seksualną wśród duchowieństwa i problemy z celibatem.

 

- Sporo w zakresie układania sobie życia zależy od klasy społecznej – pan arystokrata może być wiecznie bezżenny. Rodzina będzie utyskiwać na brak potomka, będą śmichy chichy za plecami że wiadomo czemu, ale pan ma się za co utrzymać. Co do zasady, nie zostanie pariasem tylko dlatego, że jest gejem. Zaś biedny chłop... wcale nie musiałby mieć tak łatwo z pójściem do seminarium. Przypominam, że im dalej wstecz, tym całe społeczeństwo było bardziej kolektywistyczne – o drodze życia nie decydowało się samemu. I dlatego co jakiś czas w biografiach różnych ludzi, z różnych powodów pojawia się np. ucieczka z domu (bo rodzice nie zaakceptowaliby takiego czy innego wyboru dziecka).

 

- Strategia ukrywania się na takiej zasadzie, że mężczyzna jest z kobietą (a nawet ma z nią dzieci) pojawia się nawet dzisiaj. To, że mu to nie sprawia przyjemności, nie zmienia faktu że to najprostszy sposób na wtopienie się w społeczeństwo.

 

- A jeśli już ktoś chciał zastosować metodę „zniknięcia w męskim środowisku”, to oprócz zostania księdzem są inne opcje. Wojsko zaciężne albo załoga wyprawy morskiej jest np. dosyć męskim środowiskiem. Baby się tam plączą pokątnie, ale ani na wojnę, ani w morze nie idzie się z żoną.

 

Czy to się zdarzało? Pewnie tak. Ale tak na podstawie ogólnego obrazu społeczeństw z książek historycznych (w sensie podręczników akademickich i książek popularno-naukowych) nie wyciągałabym wniosku, że gej dawniej szedł w koloratkę i emancypacja homoseksualistów jest zagrożeniem kadrowym.

 

Oczywiście możesz zawęzić problem do czasów PRL, ale wtedy też mam wrażenie, że Partii Komunistycznej byłoby wygodniej znosić wiernego aparatczyka (o którym pokątnie wiadomo, że jest gejem) niż kandydata do kapłaństwa - jak już zakładamy cynizm, to wielostronny.

 

Zupełnie szczerze sądzę, że większym problemem dla Kościoła niż brak gejów w koloratkach są... małodzietne rodziny. Bo jak jest jedno dziecko, to szansa że to jedno dziecko zadecyduje o pójściu do seminarium lub zakonu (nawet jeśli jest wierzące), ze świadomością że zostawia rodziców jakoś samych i wygasza ród, jest niższa. Im mniej ludzie mają dzieci, tym jest z tym trudniej, bo na tym dziecku wisi cały "losy rodziny" w przyszłym pokoleniu.


  • 1

boginka (rzecz. mit.) – duch opiekuńczy lub wiedźma; jakże to ludzkie. :)


#7 marder

marder

    evil admin

  • Administrator
  • 2900 postów
  • Skąd:/home/marder

Napisano dziś, 05:29

Historyczne kryzysy obyczajowości wśród duchownych (którym Kościół próbował przeciwstawiać przez różne reformy) dotyczyły raczej posiadania kochanek i nieślubnych dzieci, co wskazywałoby głównie na standardową orientację seksualną wśród duchowieństwa i problemy z celibatem.

 

Bardziej, posiadania żon i ślubnych dzieci.  Celibat kościele zachodnim wprowadzono stosunkowo późno, a kościół wschodni nie wprowadził nigdy celibatu.

 

Sporo w zakresie układania sobie życia zależy od klasy społecznej – pan arystokrata może być wiecznie bezżenny. Rodzina będzie utyskiwać na brak potomka, będą śmichy chichy za plecami że wiadomo czemu, ale pan ma się za co utrzymać. Co do zasady, nie zostanie pariasem tylko dlatego, że jest gejem. Zaś biedny chłop... wcale nie musiałby mieć tak łatwo z pójściem do seminarium. Przypominam, że im dalej wstecz, tym całe społeczeństwo było bardziej kolektywistyczne – o drodze życia nie decydowało się samemu. I dlatego co jakiś czas w biografiach różnych ludzi, z różnych powodów pojawia się np. ucieczka z domu (bo rodzice nie zaakceptowaliby takiego czy innego wyboru dziecka).

 

To dwa  skrajne przykłady. Arystokraci i chłopi nie byli jedynymi klasami społecznymi, a coś co np. w XIX wieku uchodziło panu hrabiemu, stawiało np. syna drobnego kupca za nawiasem społeczeństwa...

 

A jeśli już ktoś chciał zastosować metodę „zniknięcia w męskim środowisku”, to oprócz zostania księdzem są inne opcje. Wojsko zaciężne albo załoga wyprawy morskiej jest np. dosyć męskim środowiskiem. Baby się tam plączą pokątnie, ale ani na wojnę, ani w morze nie idzie się z żoną.

 

Owszem, to męskie środowisko (aczkolwiek dziś w armii można spotkać więcej kobiet niż kiedyś), jednak zaciągnięcie się np. do Legii Cudzoziemskiej, lub innej formacji stwarzało ryzyko nagłej i gwałtownej śmierci. Druga opcja też nie była lepsza, wystarczy poczytać o wyprawie Magellana, lub z nowszych czasów o ekspedycji Franklina... Jednak opcja o której wspominał Rufin była mniej ryzykowna i wygodniejsza :hehe:

 

 

 

Czy to się zdarzało? Pewnie tak. Ale tak na podstawie ogólnego obrazu społeczeństw z książek historycznych (w sensie podręczników akademickich i książek popularno-naukowych) nie wyciągałabym wniosku, że gej dawniej szedł w koloratkę i emancypacja homoseksualistów jest zagrożeniem kadrowym.

 

A tutaj muszę się z Tobą zgodzić. To tylko jeden z wielu powodów, składających się na brak powołań.

 

Oczywiście możesz zawęzić problem do czasów PRL, ale wtedy też mam wrażenie, że Partii Komunistycznej byłoby wygodniej znosić wiernego aparatczyka (o którym pokątnie wiadomo, że jest gejem) niż kandydata do kapłaństwa - jak już zakładamy cynizm, to wielostronny.

 

A tutaj się nie zgodzę. Spójrz na to z innej strony: dla partii komunistycznej, ksiądz-gej byłby bardzo wygodny. Byłby przecież bardzo podatny na szantaż ze strony SB (swoją drogą ciekawi mnie fakt ilu księży było w PRL agentami SB. Fakt że Glemp podczas rozmów w Magdalence wymógł na Kiszczaku, aby nie ujawniać tych danych, pozwala się domyślać że nie były to odosobnione przypadki. To jednak odbiega trochę od tematu dyskusji).

 

Zupełnie szczerze sądzę, że większym problemem dla Kościoła niż brak gejów w koloratkach są... małodzietne rodziny.

 

To też. Jak pisałem wyżej powodów jest mnóstwo, małodzietność, laicyzacja społeczeństwa, upolitycznienie kościoła, wciskanie do szkół indoktrynacji religijnej co odstrasza młodzież od kościoła i wiele, wiele innych. Także wzrost poziomu życia i lepsza edukacja - zauważ że w wielu krajach tzw. trzeciego świata, ten problem dla kościoła nie istnieje.


  • 0

Nierozwiązywalność jest zawsze stanem przejściowym. 



Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych