Skocz do zawartości

A- A A+
A A A A
Zdjęcie

Niezrozumienie rodziny.

rodzina rehablitacja

  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
21 odpowiedzi w tym temacie

#1 Diana_95

Diana_95

    Statysta

  • Użytkownik
  • PipPip
  • 5 postów

Napisano 17 sierpień 2019 - 00:27

Hej. Mam prawie  24 lata. Mam MPD. Od dwóch lat robię duże postępy w rehabilitacji. Ćwiczę sama w domu od poniedziałku do soboty, a co drugi tydzień od poniedziałku do piątku, w czwartek mam trzy godziny z rehabilitantką, i czasami uda  jej się mnie wcisnąć w inne dni tygodnia. No i cztery razy do roku jeżdżę na intensywne turnusy rehabilitacyjne gdzie ćwiczy się całe dnie. Efekty? Wróciłam  po 10 lat przerwy do kul, i powoli zaczynam dreptać  z jedną.

Jestem na rencie, bo chcę osiągnąć chodzenie bez kul. Niestety  moja rodzina nie do końca to rozumie.  Z rodzeństwem, czuli młodszym i starszym bratem mam rożne relacje. O ile młodszym mam typowe relacje jak to z bratem, to starszy się do mnie wcale nie odzywa.

Ostatnio dowiedziałam się, że zaciekle  o mnie dyskutują z młodszym. Starszy jest mną zawiedziony, głównie dlatego, że nie mam pracy. Od razu oświadczył młodemu, że nie będzie ze mną o tym gadał, bo do mnie i tak nie dotrze, jest mną zawiedziony też dlatego, że mało mówię i nie pytam co u niego, ale najbardziej go boli brak mojej pracy. No i stwierdził, że ze mną nie ma o czym gadać bo nie pracuję, nie mam męża ani dzieci. On natomiast   ma dziecko oraz żonę, która jest moją rówieśniczką. Próbowałam nawiązać z nim jakiś kontakt, co patrząc na  moją aspołeczność to niemal jak bieg z przeszkodami, ale nie wyglądał na zainteresowanego. A kiedyś sam mi sugerował bym ograniczyła kontakty z koleżankami bym więcej ćwiczyła, miałam wtedy z 12 lat. No i nawet kiedy jestem obok, to pyta o to co u mnie mamę, a nie mnie.

Teraz  od młodszego ciągle słyszę te  nagabywania o pójście do pracy, bo przecież na moje postępy poczeka się ładne parę lat. Mama też jest po ich stronie.

Oczywiście zamierzam pracować kiedy zacznę dreptać bez kul, bo na razie do samodzielności mi jeszcze dalej niż bliżej. Może wtedy jakaś prosta zdalna praca, by wszystko pogodzić? Na nic innego chyba nie mogę liczyć, bo  matury nie mam pomimo pięciu podejść.

No i poza tym mam swoją rentę, i z mamą zbieramy pieniądze na moją rehabilitację na subkonto w fundacji. Mama jednak mówi żebym pracowała by czuć się potrzebną, no ale bez przesady, ja natury społecznika nie mam.

No i z mamą jest ten problem że krytykuje każdy mój ruch, zawsze jest coś za krzywo albo za prosto, nawet gdy rehabilitanci mnie chwalą. Najchętniej nie chodziłabym z nią na te spacery, ale nie mam z kim bo moich dwóch przyjaciół widuje na turnusach które są około 600 km od miejsca mojego zamieszkania.

Czuję się tak jakby nikt nie zauważał moich postępów

Co robić z tymi sytuacjami?


Użytkownik Diana_95 edytował ten post 17 sierpień 2019 - 00:30

  • 0

#2 Agnieszka27W

Agnieszka27W

    Milczek

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 21 postów
  • Skąd:Radomsko

Napisano 17 sierpień 2019 - 10:09

Cześć Diana 

Ja mam 28 lat i też mam MPD Powiem Ci coś co sama zrozumiałam... Musisz sobie uświadomić jedną rzecz, że jesteś dorosłą kobietą.

 

Nie pozwól, by ktoś ciągle Ci sugerował co masz robić, bo, to  jest Twoje życie. Mamie jak zacznie zrzędzić powiedz na przykład mamo nie poprawiaj mnie tak ciągle  bo mi jest przykro  i  zwracaj jej uwagę że już jesteś dorosła ( swojej też muszę o tym przypominać)

 

Kwestia starszego brata  - musisz zdać sobie sprawę z tego, że brat NIGDY nie zrozumie Twojej sytuacji bo on jest zdrowym facetem, który z łatwością ma to po co Ty stajesz na palcach, nie zabiegaj na siłę o kontakt - nie chce to nie, zapytaj siebie, czy on Ci jest do czegoś potrzebny? Jak zacznie pouczać Cię co masz robić  powiedz np. jedno krótkie zdanie Nie dyryguj mną  zajmij się sobą 

Czy Twój brat jest idealny ?  Poszukaj czegoś co można mu wytknąć i wykorzystaj to  :devil: taki prztyczek w nochal przebrzydły

 

Młodszego brata też ustaw pomyśl jakie on ma prawo żeby Cię pouczać ? 

 

Kwestia pracy i matury Maturę zdać MUSISZ  bez tego nie dostaniesz  żadnej biurowej pracy....

Spróbuj nie żyć tylko rehabilitacją, może na przykład jakieś dobre technikum dla dorosłych... albo jakiś kurs

Spotkanie ze zdrowymi ludźmi , którzy nie wiedzą co to rehabilitacja dobrze Ci zrobi Praca jest ważnym elementem dzięki niej nabierzesz pewności siebie zaczniesz inaczej mówić i myśleć ...

 

Wiesz jakie to jest super uczucie gdy 10-tego na koncie w banku pojawia się kasa, której nie dostałaś od Państwa za to, ze jesteś chora?

 

Zbuduj swoją pewność siebie zobacz ile już osiągnęłaś...Zdystansuj się trochę od swojej rodzinki, pokaż, że nie  zawsze obchodzi Cię co myślą lub mówią

 

Rozumiem Cię jeśli chciałabyś porozmawiać mój skype. Publicznie nie podajemy danych- patrz Regulamin pkt 15  


Użytkownik kuba edytował ten post 17 sierpień 2019 - 15:36
Usunięcie nicka komunikatora

  • 1

#3 Monia74

Monia74

    Narrator

  • Moderator
  • 1356 postów

Napisano 17 sierpień 2019 - 10:52

Diano, przede wszystkim to Ty sama musisz się wewnętrznie poukładać i wyznaczyć sobie priorytety. Póki co jesteś w samym środku domowego cyklonu i chyba się w tym wszystkim sama pogubiłaś. Nie próbuj na siłę budować relacji z braćmi, tym bardziej, że są to dorośli faceci, mający swoje życie. Ty też powinnaś mieć swoją przestrzeń życiową, którą muszą uszanować. Mama, jak to mama, pomarudzić musi. Spokojnie wysłuchaj, przytakuj i... rób swoje, to, co jest dla Ciebie najlepsze.

 

Fajnie, że stawiasz na intensywną i systematyczną rehabilitację, bo w naszym przypadku jest ona ważna. Natomiast musisz zdać sobie sprawę, że pewnych rzeczy nie przeskoczysz. Innymi słowy określonych granic fizycznych nie przejdziesz i tyle. Trzeba to zaakceptować.

 

Na Twoim miejscu bardziej skupiłabym się na rozwoju intelektualnym. Piszesz, że ileś tam razy nie udało Ci się zdać matury. Spróbuj jeszcze raz tylko podejdź do tego z głową. Poszukaj dobrych korepetytorów i sama też weź się ostro do roboty. Jakby nie patrzeć, to matura to jest nie tylko niezbędne minimum, by myśleć o przyszłości, ale jest też furtką, otwierającą różnorakie możliwości pracy i dalszej nauki. Niestety, z naszych ciał niewiele "wyciśniemy", więc trzeba inwestować w umysł :).

 

Myślę, że gdy pokażesz rodzince na co Cię stać, to być może zmienią swój stosunek do Ciebie. A jeśli nie, to trudno. Najważniejsze, abyś Ty osiągnęła swoje cele.

 

Powodzenia :)


  • 2

#4 Diana_95

Diana_95

    Statysta

  • Użytkownik
  • PipPip
  • 5 postów

Napisano 17 sierpień 2019 - 10:55

Rozumiem Cię jeśli chciałabyś porozmawiać mój skype

Wszystko okej, ale ja myślę o pracy zdalnej, czyli takiej wykonywanej w domu w domu. Wątpię bym nabrała kontaktów z ludźmi , skoro przez całe gimnazjum i liceum nie odpowiadałam nikomu na "cześć" bo nie mieliśmy wspólnych zainteresowań, no i uznawałam ich za głupszych ode mnie, i tak wiem, że to niezbyt szlachetna postawa, a praca w grupach to dla mnie skrajna głupota.
I to nie tak że moi obaj przyjaciele z turnusów są niepełnosprawni - jeden to całkowicie zdrowy facet :)


Użytkownik kuba edytował ten post 17 sierpień 2019 - 15:37
Zmniejszenie cytatu oraz usunięcie nicka z cytatu.

  • 0

#5 adalberto

adalberto

    Statysta

  • Użytkownik
  • PipPip
  • 7 postów

Napisano 17 sierpień 2019 - 15:43

Wątpię bym nabrała kontaktów z ludźmi , skoro przez całe gimnazjum i liceum nie odpowiadałam nikomu na "cześć" bo nie mieliśmy wspólnych zainteresowań, no i uznawałam ich za głupszych ode mnie

co ma zainteresowanie do odwzajemnienia przywitania?  


Użytkownik adalberto edytował ten post 17 sierpień 2019 - 15:45

  • 1

#6 kuba

kuba

    Narrator

  • Super Moderator
  • 1702 postów

Napisano 17 sierpień 2019 - 15:43

Diana, no dobra, a jaki masz pomysł na siebie? Sama rehabilitacja nie jest lekiem na wszystko... Kurczowe trzymanie się tylko telepracy nie rozwiązuje sprawy. Zazwyczaj telepraca jest dla osób ze znacznym stopniem niepełnosprawności, chyba, że chcesz pracować jako tzw. wolny strzelec, ale to musisz mieć ku temu określone umiejętności i kwalifikacje... Tak, matura jest przepustką do wielu różnych kierunków studiów. Chyba, że pójdziesz do szkoły branżowej z konkretnym zawodem, ale wtedy telepraca może stanąć pod znakiem zapytania...  


  • 2

#7 Boginka

Boginka

    Sufler

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPipPip
  • 373 postów
  • Skąd:Warszawa

Napisano 17 sierpień 2019 - 16:12

Kilka długich uwag od "obcej baby z Internetu" (z MPD, po trzydziestce), :)

 

A kiedyś sam mi sugerował bym ograniczyła kontakty z koleżankami bym więcej ćwiczyła

 

Czyli dwanaście lat temu. Po pierwsze on był sam pewnie niezbyt dorosły, po drugie miał prawo np. pomyśleć, że jeśli „ograniczysz kontakty” teraz, to za rok, no góra dwa, będzie dużo lepiej – bez specjalistycznej wiedzy trudno ocenić, ani jakie postępy będą możliwe w rehabilitacji, ani jak szybko lub wolno będą następować, można więc zachęcać lub zniechęcać nierealistycznie.

 

Po drugie, ludzie mają prawo do zmieniania poglądów w ciągu tak długiego czasu. Nie ma sensu tego wypominać.

 

No i stwierdził, że ze mną nie ma o czym gadać bo nie pracuję, nie mam męża ani dzieci.

 

Wielu ludzi buduje relacje na podstawie tego, że mają podobne doświadczenia życiowe i jeśli Ty ich nie masz, „nie będą mieli o czym z Tobą gadać”. Mam ponad trzydziestkę bez męża i dzieci i widzę, że część moich krewnych ma problem z tym, o co właściwie mnie zapytać, jak mnie widzą. Moi dobrzy przyjaciele wiedzą – a skoro przyjaźń się utrzymuje, to znaczy że kontakty są dla nich wystarczająco interesujące – ale ktoś, kto mnie nie zna tak dobrze, nie wie. Bo to, co zajmuje mnie, nie zajmuje jego i odwrotnie. Więzy krwi nie są przy tym najistotniejsze.

 

Czuję się tak jakby nikt nie zauważał moich postępów

 

Pracuję w całkiem dobrze płatnym, specjalistycznym zawodzie – mój Ojciec jednak jest zawiedziony, że nie zostałam pracownikiem naukowym ani nie mam pracy na klasycznym etacie na prestiżowym stanowisku. Ja podjęłam decyzję, że nie robię ani jednego ani drugiego, bo ograniczenia wynikające z niepełnosprawności utrudniałyby mi dobre wykonywanie takiej pracy (nie mogłabym np. tak po prostu wyjechać na zagraniczną konferencję, a jako pracownik naukowy powinnam móc). Musiałam się pogodzić z tym, że on być może zawsze będzie podskórnie niezadowolony. Od tego, żeby mnie doceniać mam np. ludzi, którzy są w tym samym zawodzie. Mojej koleżance w tej samej branży mogę powiedzieć „Hej, wiesz jakie fajne mam teraz zlecenie” i się pochwalić. Ona nie będzie odruchowo reagować „No tak... ale to nie etat.” :)

 

Ty opisujesz siebie jako „aspołeczną”, a do tego twierdzisz, że uznałaś prawie wszystkich swoich rówieśników, z którymi miałaś kontakt, „za głupszych”. Jednocześnie zaś masz potrzebę akceptacji – gdybyś nie miała, brak akceptacji w rodzinie by Cię nie bolał i nie potrzebowałabyś się radzić obcych z Internetu co z nim zrobić.

 

Ludzi, którzy są w podobnym miejscu w życiu i mogą z jednej strony cieszyć się z naszych sukcesów, a z drugiej strony motywować do rozwoju potrzebujemy wszyscy. Ty też. I często to nie będzie, a wręcz nie może być rodzina. Izolowanie się od innych jest nie tyle „mało szlachetne”, co głupie właśnie. Bo potem są potrzebni rówieśnicy na podobnym etapie życiowym... i się ich nie ma. Krótko: Twoja aspołeczność nie jest powodem do dumy i należałoby raczej nad nią popracować, bo potrzeba akceptacji jest normalną cechą ludzką i gdzieś ją trzeba zaspokajać

 

Ba, nawet krytycyzm rodzicielski jest rzeczą normalną. Całe lata rodzice mówili mi, że mam „ładniej chodzić”. Niby wiedziałam jak to się robi, ale nie byłam w stanie. Dwa lata temu przypadkiem rehabilitant powiedział mi, że mam bardzo niesprawną pewną grupę mięśni, zapytałam go co z tym robić; po dwóch latach ćwiczeń coś się gdzieś tam w biodrze odblokowało i chodzę „ładniej”. Rodzice chcieli dobrze, ale nieważne jak bardzo zwracali uwagę – nie mogłam chodzić lepiej tylko dlatego, że ktoś mi to powiedział, bo od mówienia mięśnie nie rosną.

 

W tym sensie jest niezbyt pożyteczne ale bardzo normalne, że rodzice starają się motywować krytyką – bo mogą nawet nie wiedzieć co innego mieliby powiedzieć. Po to właśnie są znajomi na podobnym etapie życia oraz specjaliści, żeby doceniać za postępy (znajomi) i oceniać przyszłe możliwości rozwoju (specjaliści).

 

Oczywiście zamierzam pracować kiedy zacznę dreptać bez kul, bo na razie do samodzielności mi jeszcze dalej niż bliżej. Może wtedy jakaś prosta zdalna praca, by wszystko pogodzić? Na nic innego chyba nie mogę liczyć, bo matury nie mam pomimo pięciu podejść.

 

Po tym co napisałaś, nie jest „oczywiste”, że zamierzasz pracować. Wygląda to bardziej tak, jakbyś starania o pracę odkładała na bliżej nieokreśloną przyszłość. Przypomina mi to sytuację, w której ktoś narzekał, że nigdy nie będzie miał żony bo nie stać go na wykup mieszkania.... po czym wyszło w rozmowie, że od dziesięciu lat nie ma kompletnie żadnych znajomych. W takiej sytuacji on nie będzie miał żony dlatego, że jej nie pozna i nawet gdyby mógł kupić mieszkanie, nic by mu to nie pomogło. Ale zwalając winę na coś odległego (ceny mieszkań) nie musi się zajmować tym, co ma bliżej (że nie ma żadnego życia towarzyskiego).

 

Piszesz, że szukałabyś pracy zdalnej – czyli takiej, w  której sprawność poruszania się nie jest najważniejsza. I że pięć razy oblałaś maturę. Pytanie za sto punktów: dlaczego? Czy masz takie trudności w uczeniu się, że nie jesteś w stanie matury zdać, czy też mogłabyś to jednak osiągnąć? Należałoby to uczciwie ocenić.

 

To ważne dlatego, że jesteś już na takim etapie życia, kiedy odkładanie kwestii pracy na później utrudnia jej znalezienie. Powiedzmy, że za pięć lat byłabyś zadowolona z wyników rehabilitacji – ale okazałoby się, że masz już prawie trzydziestkę i nie masz matury: znalezienie pracy lub zdanie matury nie będzie wtedy prostsze niż jest teraz. W takiej sytuacji zajmowanie się tylko jednym aspektem życia naraz nie bardzo ma sens. Lepiej jest założyć nie do czego masz dojść najpierw, a ile czasu i energii chcesz / możesz poświęcać na obie rzeczy jednocześnie.

 

Oczywiście są ludzie, którzy z powodu swoich dysfunkcji nigdy pracy nie znajdą. Ale wtedy ważne jest, żeby mieli o tym realistyczne pojęcie. I pogodzili się ze stratami, które z tego wynikają oraz starali się ograniczyć ich skutki.

 

Jestem obcą babą z Internetu i Cię nie znam, ale gdybym miała coś sugerować: zastanów się nad tym, czemu oblałaś maturę pięć razy, może spróbuj wyjechać na jakiś turnus łączący rehabilitację z oceną zdolności zawodowych i popracuj nad nastawieniem do kontaktów międzyludzkich. Bo w tej chwili opisujesz siebie jako osobę aspołeczną, co teoretycznie powinno oznaczać „niezainteresowaną kontaktami” (w tym akceptacją)... a jednocześnie wspominasz, co brat Ci powiedział 12 lat temu, żeby uzasadnić, że to Ty masz rację (a brat powinien Cię akceptować).

 

[Ostatni akapit usunięty - mój błąd.]


Użytkownik Boginka edytował ten post 17 sierpień 2019 - 16:22

  • 4

boginka (rzecz. mit.) – duch opiekuńczy lub wiedźma; jakże to ludzkie. :)


#8 Monia74

Monia74

    Narrator

  • Moderator
  • 1356 postów

Napisano 17 sierpień 2019 - 16:20

Wątpię bym nabrała kontaktów z ludźmi , skoro przez całe gimnazjum i liceum nie odpowiadałam nikomu na "cześć" bo nie mieliśmy wspólnych zainteresowań, no i uznawałam ich za głupszych ode mnie, i tak wiem, że to niezbyt szlachetna postawa, a praca w grupach to dla mnie skrajna głupota.
Będę złośliwa: teraz większość z tych osób zapewne zdała maturę i kontynuuje naukę lub podjęła pracę. A Ty?
  • 3

#9 Diana_95

Diana_95

    Statysta

  • Użytkownik
  • PipPip
  • 5 postów

Napisano 17 sierpień 2019 - 16:31

No i co z tego, że pracują i mają maturę? mi na tym nigdy nie zależało i nie rozumiem czemu ludziom na tym zależy? Co za różnica czy kasę dostaje się za bycie chorym czy jako pensje? Ja i tak mam awersje do wydawania pieniędzy, nawet na ubrania czy jedzenie.

W szkole nigdy nie odrabiałam lekcji, nigdy nie uczyłam się  nawet do sprawdzianów, zakończyłam edukacje tylko dzięki litości, ale mi to nie przeszkadza.

Co do przyjaciela to był tylko kontrargument  na to, że powinnam pójść do pracy,by poznać zdrowych ludzi, co jest bezsensem.

A praca zdalna, bo nienawidzę gdy ktokolwiek oprócz mnie narzuca mi ramy czasowe, godziny pracy. Już w czasach szkolnych się nad tym buntowałam i to tej pory nie zmieniałam zdania.

A na powitania nie odpowiadałam , bo po co tracić energię na zwykłych, szarych ludzi?


  • -1

#10 Boginka

Boginka

    Sufler

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPipPip
  • 373 postów
  • Skąd:Warszawa

Napisano 17 sierpień 2019 - 16:45

Nie tolerujesz narzucania czegokolwiek, a inni ludzi są zwykli, szarzy i niewarci Twojej uwagi, ale niektórzy powinni Cię doceniać za to, za co akurat chcesz być doceniona?

 

Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie, młoda damo. Jeśli Ty możesz się wypinać na ludzi (obronno-zaczepnie), uważasz to za rozsądne i sprawiedliwe, to oni na Ciebie też.


Użytkownik Boginka edytował ten post 17 sierpień 2019 - 16:46

  • 2

boginka (rzecz. mit.) – duch opiekuńczy lub wiedźma; jakże to ludzkie. :)


#11 adalberto

adalberto

    Statysta

  • Użytkownik
  • PipPip
  • 7 postów

Napisano 17 sierpień 2019 - 16:47

A na powitania nie odpowiadałam , bo po co tracić energię na zwykłych, szarych ludzi

 

i dlatego każdy ma Cię w .... kultury 0 

Pozdrawiam Szary "Ludź"


  • 1

#12 kuba

kuba

    Narrator

  • Super Moderator
  • 1702 postów

Napisano 17 sierpień 2019 - 17:16

Do póki sama nie będziesz chciała się zmienić i swojego nastawienia do świata, to nasze uwagi oraz sesje u 1000 psychologów Ci nie pomogą... Chciej to zrozumieć...
 

No i co z tego, że pracują i mają maturę? mi na tym nigdy nie zależało i nie rozumiem czemu ludziom na tym zależy? Co za różnica czy kasę dostaje się za bycie chorym czy jako pensje? Ja i tak mam awersje do wydawania pieniędzy, nawet na ubrania czy jedzenie.


Jest coś takiego jak ambicja, motywacja, rywalizacja w granicach normy, spełnienie, plany życiowe - każdy z nas chce coś osiągnąć w życiu. Matura jest taką przepustką do dorosłego życia oraz otworem do realizowania się na studiach. A to chyba Tobie jest obce. Oczywiście, że można żyć z renty, ale to jest wegetacja.
 

W szkole nigdy nie odrabiałam lekcji, nigdy nie uczyłam się nawet do sprawdzianów, zakończyłam edukacje tylko dzięki litości, ale mi to nie przeszkadza.

 

Czyli z wiedzą, też jesteś na bakier... Ogólnie to nie jest sposób na życie, bo litość ludzka ma swoje granice...
 

A praca zdalna, bo nienawidzę gdy ktokolwiek oprócz mnie narzuca mi ramy czasowe, godziny pracy. Już w czasach szkolnych się nad tym buntowałam i to tej pory nie zmieniałam zdania.


Ty uważasz, że w pracy zdalnej nie ma ustalanych godzin pracy, terminów, obowiązkowości? To grubo się mylisz...


  • 2

#13 cv25

cv25

    Mruk

  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 57 postów

Napisano 17 sierpień 2019 - 17:26

Piszesz o  tym, że rodzina Ciebie nie rozumie, ale im więcej piszesz, to mam wrażenie, że i ja Ciebie nie rozumiem. Jak możesz uważać, że inni ludzie są gorsi od Ciebie?  Chcesz pracować czy nie, bez wykształcenia nie masz na to większych szans. Wiem, co mówię, sama mam MPD i pracuję zdalnie. Wcale nie było mi łatwo znaleźć pracy, mimo  wyższego wykształcenia. Praca daje mi dużo satysfakcji, ale nie wiem, czy da ją Tobie, bo z tego, co piszesz, to w życiu masz inne priorytety. I właściwie nie wiem, czego oczekujesz? Porady? Wsparcia? Zrozumienia? Chyba nie, bo wszystko negujesz i na wszystko masz gotową odpowiedź. 


Użytkownik cv25 edytował ten post 17 sierpień 2019 - 17:28

  • 3

#14 Agnieszka27W

Agnieszka27W

    Milczek

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 21 postów
  • Skąd:Radomsko

Napisano 17 sierpień 2019 - 19:13

Co za różnica czy kasę dostaje się za bycie chorym czy jako pensje?

 
a taka prozaiczna - w wysokości... Pytanie za 100 punktów: jak zamierzasz utrzymać się za 1100 zł renty?


Użytkownik kuba edytował ten post 18 sierpień 2019 - 14:28
Dodanie interpunkcji

  • 4

#15 __ANIOLEK__

__ANIOLEK__

    Orator

  • Super Moderator
  • 5997 postów
  • Skąd:home

Napisano 17 sierpień 2019 - 21:20

Co za różnica czy kasę dostaje się za bycie chorym czy jako pensje?

To, po co tak narzekasz, skoro zmienić nic nie chcesz w sobie?? Skoro wolisz być ta chora, ta rencistka, biedna i skromnie żyjąca, bez perspektyw? Ludzie czasem nie mają nóg, czy rąk, mają inne schorzenia, które eliminują ich z określonej aktywności fizycznej (w zależności od ograniczeń), a mimo to mają rodziny, kończą studia, pracują, czy prowadzą samochód bez żadnych przeszkód, sprawnie i zgodnie z przepisami.
Nie masz podejścia do ludzi i do siebie, za bardzo wszystko traktujesz, jako pewnik. Nie znam Cię, ale jesteś albo zbyt wygodna, albo kompletnie jeszcze niedoświadczona, ale z czasem zrozumiesz, jak bardzo..... Nie odpowiadasz na przywitanie to nie oczekuj reakcji jakiejkolwiek. Murem na mur nie da się odpowiedzieć. Czego Ty teraz chcesz? Samo przyjdzie i spadnie Ci pod nogi? Obudź się, stracona okazja już nie wróci. Życie to nie taśma, którą możesz cofnąć i spróbować jeszcze raz, bo nie wyszło. Ono przeleci Ci przez palce, a utraconych chwil nie przeżyjesz. Nikt za Ciebie nie zda matury i nie zmierzy się z Twoimi problemami. Jeśli myślałaś naiwnie, że wszystkim i wszystko przychodzi bardzo łatwo i na skinienie głowy to rzeczywiście musisz poczuć beton, by zrozumieć, że z najniższego poziomu da się podnieść, tylko Ty musisz sama chcieć wstać i zawalczyć o siebie...
  • 3

"Stań twarzą zwróconą do słońca, a cień pozostanie za tobą". /Teresa Lipowska/


#16 kaska_zaborze

kaska_zaborze

    Narrator

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1267 postów
  • Skąd:z wnętrza.

Napisano 18 sierpień 2019 - 13:31

 bo z tego, co piszesz, to w życiu masz inne priorytety. I właściwie nie wiem, czego oczekujesz? Porady? Wsparcia? Zrozumienia? Chyba nie, bo wszystko negujesz i na wszystko masz gotową odpowiedź. 

 

Jakie priorytety??? Priorytetem diany (mała litera celowa, w końcu jestem zwykły ludź :P ) jest praca (mimo żadnych podstaw do  niej) i rozstawianie ludzi po kątach.


  • 0
Wciąż ma się mało lat a już się tyle przeżyło.Powoli dogasa blask tych co już nie wrócą dni.
Piotr Bukartyk.

#17 Gość_Hircyn_*

Gość_Hircyn_*
  • Gość

Napisano 19 sierpień 2019 - 12:17

Jak już napisano wyżej, praca zdalna jest fajna, ale tez trzeba swoje godziny wypracować. Kontrola też jest. Opcją, którą bym widział dla koleżanki jest zostanie wolnym strzelcem, ale to już Kuba pisał wymaga pewnych umiejętności. Pracy w Internecie jest dużo. Jednak dla kogoś kto chce się czegoś nowego nauczyć. :)


  • 4

#18 szach900

szach900

    Milczek

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 28 postów

Napisano 28 sierpień 2019 - 07:59

Nie zgadzam się ,ze praca zdalna ma jakieś wymagania. Wystarczy poświęcić trochę czasu i zaangażowania i już.  Oczywiście dobrze mieć wykształcenie i maturę. Są kursy dla dorosłych możesz się do nich zapisać jak poprzednicy mówią. Ale jeśli nauczysz się np robienia stron, a do tego nie  trzeba mieć matury, to mozesz wyrobić markę w internecie.Bo wystarczy mieć te umiejętności, jak masz poświęc na to 2 godziny , znjadz kogoś kto będzie przyjeźdzał do domu lub zdalnie. Tylko zanim nauczysz się robić stron to zapisz się na kurs, dają taką mozliwośc zostania grafikiem: Są różne pomoce ,które dają taką możliwość w różnych województwach, a maturę możesz w każdym wieku zrobic, ja zrobiłem za 3 podejściem, a nie miałem matematyki Ja nie mam super kwalifikacji, a znalazłem bardzo fajną pracę mimo, ze naprawdę myślałem, że w ogóle nic nie będę robił. Rentę dopiero zaczęliśmy się ubiegać jak pracowałem, bo jednak sama renta to człowiek się nie rozwija. Znam ludzi na wózkach nawet mają kierownicze stanowisko i mają własną firmę ,bo są informatykami, bo znałem historię z fundacji maltańskiej

Mam orzeczenie o stopniu umiarkowanym.

 

JA też miałem podobną do Ciebie sytuacje, też mi kazali iść do pracy, ale z drugiej strony rodzicie mnie nie zmuszali do pracy od razu. Nie wymagali od mnie 

jakiś prac fizycznych. Ja co prawda mam inną sytuację, ale lepiej sobie znaleźć zajęcie bo jednak można zwariować jak człowiek nie ma jakiegoś zajęcia. Dobrze, ze masz takich znajomych. Też ze mna rzadko kto rozmawia, ale prawie każdy wie o moich problemach zdrowotnych, choć wyglądam na zdrowego. Szkoda, ze miałem tylko jednego starszego brata, a nie więcej rodzeństwa.

 

Mi wszyscy mówili żebym pracował stacjonarnie nawet Pani doktor kazała iść do pracy od razu po liceum, ale ja się nie nadawałem nawet do pracy w sklepie. Praca zdalna nie jest dla wszystkich, jeśli lubisz towarzystwo i nie masz problemu to się odnajdziesz w pracy stacjonarnej. Dopiero poszedłem do pracy wieku 27 lat. Ostatecznie znalazłem pracę formie telepracy w godzinach 13:30 do 17:30. Bo stacjonarnej nie wytrzymywałem , Praca polega na przepisywaniu danych ze skanów. Lepszej pracy ja przynajmniej dla siebie nie znajde, Ja mam chorobę genetyczną i też muszę jeździć na rehabilitacje, ale nie zawsze. Tylko jakby ja mogę wszystko robić, chodzić ale już do pracy dojeżdząc nie mogę. Znam gościa, który ma stopień znaczny i całkiem dobrze zarabia, a choruje na poważniejszą chorobę ode mnie. Studia nie są dla wszystkich, Ja 7 lat studiowałem i miałem dosyć. Bo mam chorobę przewlekłą nie zawsze mogę się nauczyć, potem nie zaliczałem.Ale można się dogadać z doktorami i ułatwiają zaliczanie.Dobrze, ze masz rodzeństwo, próbuj zagadywać ich, nie przejmuj się czasem, ze się ciągle Ciebie pytają o pracę. Próbuj walczyć i zmieniaj temat,jeśli np nie chcą z Tobą rozmawiać o tym. Powiem Ci ,ze zdrowy człowiek nie zrozumie nigdy chorego dopiero jak ktoś nie zachoruje, 


Użytkownik szach900 edytował ten post 28 sierpień 2019 - 08:03

  • -1

#19 Gość_Hircyn_*

Gość_Hircyn_*
  • Gość

Napisano 28 sierpień 2019 - 09:24

Nie zgadzam się ,ze praca zdalna ma jakieś wymagania. Wystarczy poświęcić trochę czasu i zaangażowania i już. 

Koleżanka wyraźnie napisała poniżej, że nie znosi narzucania ram czasowych, itp. Proponujesz jej robienie stron dla Klientów. Z tego co mi wiadomo z własnego doświadczenia, Klienci bardzo przestrzegają ustalonych terminów. Przykład klient właściciel firmy ruszył z działalnością, dlaczego chciałby płacić komuś za stronę i nie wiedzieć kiedy właściwie zostanie ona skończona. I to przypadek wolnego strzelca. A jeżeli jeszcze jest na Tobą szef, który pili?

 

A praca zdalna, bo nienawidzę gdy ktokolwiek oprócz mnie narzuca mi ramy czasowe, godziny pracy. Już w czasach szkolnych się nad tym buntowałam i to tej pory nie zmieniałam zdania.

Użytkownik Hircyn edytował ten post 28 sierpień 2019 - 09:25

  • 0

#20 szach900

szach900

    Milczek

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 28 postów

Napisano 28 sierpień 2019 - 12:35

Koleżanka wyraźnie napisała poniżej, że nie znosi narzucania ram czasowych, itp. Proponujesz jej robienie stron dla Klientów. Z tego co mi wiadomo z własnego doświadczenia, Klienci bardzo przestrzegają ustalonych terminów. Przykład klient właściciel firmy ruszył z działalnością, dlaczego chciałby płacić komuś za stronę i nie wiedzieć kiedy właściwie zostanie ona skończona. I to przypadek wolnego strzelca. A jeżeli jeszcze jest na Tobą szef, który pili?

Ok.Ale przecież można się zapisać do firmy ,a nie być wolnym strzelcem. Są elastyczne godziny. A ja mam inne doświadczenie i szukałem takich ogłoszeń gdzie były elastyczne godziny i nawet można się dogadać z firma :). Mogłem pracować o której chciałem. Widze, ze jak coś napiszę to zawsze się ktos przyczepi :(


Użytkownik szach900 edytował ten post 28 sierpień 2019 - 12:38

  • 0



Również z jednym lub większą ilością słów kluczowych: rodzina, rehablitacja

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych