Skocz do zawartości

A- A A+
A A A A
Zdjęcie

pytanie do mężczyzn


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
32 odpowiedzi w tym temacie

#1 tomek87

tomek87

    Statysta

  • Użytkownik
  • PipPip
  • 7 postów

Napisano 28 luty 2016 - 15:55

Panowie wiem, że tego typu wątki pojawiały się już na iponie, ale chciałbym poruszyć pewną kwestię już pod kątem osób z porażeniem mózgowym. Jak układają się wasze relacje z kobietami? Chodzi zarówno o kobiety ON jak i pełnosprawne. Macie już jakieś związki za sobą czy jeszcze szukacie? Ja pomimo 28 lat na karku i pewnej aktywności w poszukiwaniu partnerki, muszę stwierdzić z przykrością, że rezultaty są mizerne. Niby stopień mojej niepełnosprawności nie jest znaczny, mogę wykonywać większość czynności w życiu codziennym, poruszam się samodzielnie. Nic to jednak nie znaczy, bowiem w oczach kobiet jestem całkowicie aseksualny, wręcz niewidzialny. Nie jestem osobą skrajnie nieśmiałą, podejmuję inicjatywę, ale wszystkie moje działania kończą się wiadomym rezultatem. Próbowałem w świecie realnym - żadna interesująca dla mnie dziewczyna nie umówiła się ze mną na kawę, wykręcając się jakimiś bzdurnymi powodami. Założyłem konto na najpopularniejszym portalu randkowym(wiadomo o jaki chodzi) - zero odzewu. Nie wiem już co mam robić, kończą mi się pomysły.

Pytanie do mężczyzn którzy mają na koncie związki - w jakich okolicznościach poznaliście partnerki, podrywaliście je czy byliście bierni poddając się ślepo losowi? A jeśli już jesteście w związkach to kochacie swoje dziewczyny czy jesteście z nimi "z rozsądku". Proszę o szczere odpowiedzi :)

 


  • 0

#2 iwo1

iwo1

    Widz

  • Użytkownik
  • Pip
  • 1 postów

Napisano 29 luty 2016 - 00:01

Pytanie do mężczyzn którzy mają na koncie związki - w jakich okolicznościach poznaliście partnerki, podrywaliście je czy byliście bierni poddając się ślepo losowi? A jeśli już jesteście w związkach to kochacie swoje dziewczyny czy jesteście z nimi "z rozsądku". Proszę o szczere odpowiedzi :)

 

Ja jestem w związku stałym ze swoja partnerką tylko z rozsądku. Również miałem duży problem znaleźć dziewczynę.


Użytkownik kuba edytował ten post 29 luty 2016 - 00:41
Skrócenie cytatu i poprawa literówek

  • 0

#3 IRENEUSZELA

IRENEUSZELA

    Statysta

  • Użytkownik
  • PipPip
  • 6 postów
  • Skąd:Warmii Mazury

Napisano 29 luty 2016 - 17:17


Pytanie do mężczyzn którzy mają na koncie związki - w jakich okolicznościach poznaliście partnerki, podrywaliście je czy byliście bierni poddając się ślepo losowi? A jeśli już jesteście w związkach to kochacie swoje dziewczyny czy jesteście z nimi "z rozsądku". Proszę o szczere odpowiedzi :)


Mam problem z poruszaniem się na tym portalu,gdyż jestem nowym.A więc sprawa się ma tak.Jesteś młody,wszystko przed tobą.Nie załamuj się tak szybko,widocznie potrzebujesz więcej czasu na znalezienie swojej wybranki.Idzie wiosna,dni stają się coraz dłuższe;idą "żniwa". Nie siedź w domu ruszaj w miasto,do ludzi.Spacery są jedną z form rehabilitacji, a przy odrobinie szczęścia, masz szansę,że któraś z Pań zwróci na Ciebie uwagę; być może ONA TEŻ SZUKA DRUGIEJ POŁÓWKI. Głowa do góry! Pozdrawiam ! Ireneusz.


Użytkownik __ANIOLEK__ edytował ten post 29 luty 2016 - 17:45
tagi i zmniejszony cytat.

  • 0

#4 Gość_conrado21_*

Gość_conrado21_*
  • Gość

Napisano 29 luty 2016 - 17:42

Osobiście nie rozumiem jak można być z kimś z rozsądku to wynika chyba z jego braku :P Wygląd jest pomocny ale w dużej mierze większość zależy od Twojej osobowości i tego gdzie mieszkasz :P  Praca, zainteresowania, komunikacja interpersonalna tzw zadowolenie z życia, poczucie humoru i wiele innych :P Traktuj każdą relacje z kobietą na luzie a wszystko pójdzie dobrze :P Ona już sama dokończy dzieła jeśli zobaczy w Tobie wartościowego człowieka :P       


  • 0

#5 Gość_Tommy_*

Gość_Tommy_*
  • Gość

Napisano 29 luty 2016 - 19:06

Ja jestem w związku stałym ze swoja partnerką tylko z rozsądku.

Muszę spytać bo nie rozumiem, Z rozsądku to czyli seks uprawiacie a tak to relację koleżeńskie macie?


  • 3

#6 Gość_conrado21_*

Gość_conrado21_*
  • Gość

Napisano 29 luty 2016 - 20:21

To nie to tak mi się wydaje inaczej kolega by napisał że jest w otwartym związku :P 


  • 0

#7 Banerx

Banerx

    Mruk

  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 129 postów

Napisano 29 luty 2016 - 22:27

Temat rzeka tak naprawdę, można by pisać profesurę z tego (żart), ale to fakt jako mężczyzna byłem w 1 poważnym związku, nie wyszło ponieważ różnił nas charakter, teraz jakoś nie potrafię się pozbierać po wszystkim. Owszem my faceci czy to z mpd, czy też nie mamy gorzej, dziś świat jest skonstruowany tak, że patrzą na wygląd, ale nie poddawajmy się i walczmy, przecież tutaj chodzi o nasze życie i szczęście :).


  • 0

#8 kjkj

kjkj

    Mruk

  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 74 postów

Napisano 01 marzec 2016 - 15:05

Owszem my faceci czy to z mpd, czy też nie mamy gorzej, dziś świat jest skonstruowany tak, że patrzą na wygląd, ale nie poddawajmy się i walczmy, przecież tutaj chodzi o nasze życie i szczęście :).

 

Uogólnię, ale kobiety patrzą głównie na kasę. To stara prawda. Ciągle aktualna. I z pewnością jeszcze trochę czasu aktualna będzie.

 

Kasa jest dostrzegana przez kobiety na wielu płaszczyznach. Nierzadko podświadomie (same mogą nie być świadome, że lecą w danym momencie tak naprawdę na kasę, a nie na mężczyznę jako takiego).

 

Przykładowo kobieta leci na tzw. poczucie bezpieczeństwa. Ale co to oznacza? Dom, wygodne życie (nie piszę o luksusowym), poczucie pewności jutra. Czyli co? KASA.

 

Kobieta leci na wygląd? Czy aby na pewno? Rzeczywiście są skrajne sytuacje ludzi mocno poparzonych itp. Ale nierzadko łysy, grubasek ma blond lalunię u boku. No ale wozi ją najnowszą beemką na zakupy do galerii handlowych. No i ma willę... ;). A tatuś dość dobrze prosperującą firmę. Co z tego że typek jest chamski, nieokrzesany i chełpi się swoim bogactwem. Ale ma kasę, co sprawia, że kobieta przymyka oko na jego wady, których by nie zniosła gdyby nie miał kasy. No i się może pochwalić przed koleżankami najnowszym wdziankiem i życiem na wyższym poziomie (co prawda jedynie bogactwa, ale jednak).

 

Poza tym mając kasę, łatwiej jest ładniej się prezentować. Łatwiej jest być bardziej okrzesanym. Obytym towarzysko. Sprawiać lepsze wrażenie itp. To mogą być trochę pozory. Ale to jest to na co kobiety lecą. Nierzadko podświadomie.

 

To wszystko można mieć dzięki kasie. Niekoniecznie zarobionej przez siebie. Bogaty tatuś? Albo bogata rodzinka. Ależ to jeszcze lepiej! :).

 

Wygląd pomaga. Ale jeśli ktoś wyglądu nie wykorzysta do wzbogacenia się, to może mieć problem utrzymać partnerkę. Bo nie zdziwiłbym się, gdyby odeszła do tego mniej przystojnego, ale zaradniejszego lub po prostu z bogatej rodziny.

 

 

Muszę spytać bo nie rozumiem, Z rozsądku to czyli seks uprawiacie a tak to relację koleżeńskie macie?

 

 

To nie to tak mi się wydaje inaczej kolega by napisał że jest w otwartym związku :P

 

Hmm, raczej odwrotnie. Otwarty związek, to często typowe relacje małżeńskie, ale z pewnym wyjątkiem. Seks już niekoniecznie na zasadzie wyłączności małżeńskiej.

 

Często takie związki są z powodu dzieci. Gdyby nie one, to rozsądek nie musiałby utrzymywać tego związku. Poza tym bywają inne komplikacje rodzinno-finansowe. Niezwiązane z alimentami na dzieci. Ludzie miewają rodzinne firmy, działalności gospodarcze. Udziały w ruchomościach i nieruchomościach. Wspólne kredyty. Poręczenia itp.

 

Tacy partnerzy nie są zazdrośni o seks jak młodzi nastolatkowie, których tak naprawdę jedyne co łączy to właśnie seks. Brak skomplikowanych i poważnych powiązań rodzinno-finansowych sprawia, że młodzi ludzie są o seks bardzo zazdrośni. Bo to jedyne ich wspólne dobro.

 

Dojrzałe pary, które są sobą znudzone zarówno seksualnie jak i emocjonalnie mają gdzieś czy partner(ka) uprawia z kimś tam seks. Są ze sobą z rozsądku.


Użytkownik __ANIOLEK__ edytował ten post 01 marzec 2016 - 18:57
poprawiono błędy.

  • -3

#9 __ANIOLEK__

__ANIOLEK__

    Orator

  • Super Moderator
  • 5401 postów
  • Skąd:home

Napisano 01 marzec 2016 - 18:22

Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że pytanie to jest do mężczyzn. Moi Drodzy Panowie nie miejcie mi tego za złe, ale postanowiłam się tym nie zrażać i mimo wszystko odezwać się. W końcu nikt nikomu ust nie może zakleić :P (żart)
 

Uogólnię, ale kobiety patrzą głównie na kasę. To stara prawda. Ciągle aktualna. I z pewnością jeszcze trochę czasu aktualna będzie.

 
Strasznie łatwe, bardzo proste i jakże szybko wypowiedziane to uogólnienie. Prawda zbyt płytka, bo przecież wszystko to jest bardziej skomplikowane niż na pierwszy rzut oka może się wydawać. Przede wszystkim, pieniądz od zawsze rządzi światem. Silnym, zamożnym, a przede wszystkim rządzącym pozwolił zmienić bieg wydarzeń, a innym własne życie. ONE nie mają płci, a co za tym idzie doskonale wpasowują się w życie kobiet jak i mężczyzn. I tak mamy dopełnienie tej starej prawdy. Niestety, nie da się tego zmienić, bo nie można płacić inaczej, jak tylko określonym nominałem. Tego nawet najbardziej wielcy i mądrzejsi nie przeskoczą...
 

Przykładowo kobieta leci na tzw. poczucie bezpieczeństwa. Ale co to oznacza? Dom, wygodne życie (nie piszę o luksusowym), poczucie pewności jutra. Czyli co? KASA.

 
Mężczyźni też mają domy, samochody, wygodne życie, czy po prostu pracę, która daje im kasę i pewną niezależność czyli umiejętność panowania nad sytuacją, która nie jest bez znaczenia. Myślę, że tu chodzi o coś bardziej ważniejszego. W życiu po prostu trzeba wiedzieć, czego tak naprawdę się chce i dążyć do tego. Nie raz, nie dwa, ale do skutku. Pieniądze to środek (płatniczy), a nie cel do szczęścia. Szczęścia tak łatwo nie da się osiągnąć, jego nie można kupić lub sobie wsiąść wtedy, kiedy akurat ma się na niego ochotę. Do szczęścia trzeba dać coś z siebie wartościowego, czyli uczucia. Jeśli, jest ktoś choć trochę zakłamany i nastawiony na materię, to, prędzej czy później, tego pożałuje. Bliskości i uczuć każdy potrzebuje, tylko nie każdy potrafi się do tego przyznać lub tego docenić. Ale doświadczenia uczą, a twarde błędy, (od których nie można uciec) tym bardziej ...
Sama na własnej skórze wiem i jestem świadoma, że nie wszystko mi się w życiu udało, nie ze wszystkiego też jestem dumna, ale nie zniechęciło mnie to na dobre. W życiu poznałam blaski i cienie, gorycz i słodycz, ale dzięki temu łatwiej mi docenić to, co mam.
 
Znam osoby nastawione na materializm i od takich osób staram trzymać się z daleka. Nie sugeruję się ich myśleniem i podejściem do życia. I choć to doświadczenie nie należało do pozytywnych, bo straty były bolesne, to nie oceniam innych przez pryzmat tego, co mnie spotkało. Każdy człowiek jest inny i za nim wyrobię sobie o nim zdanie - musi upłynąć sporo czasu... Bo dla mnie nadal uczucia są najważniejsze, by ich nie ranić i by o nich nie zapominać. Nie sprawdzać do roli drugiego planu.
 

Ale nierzadko łysy, grubasek ma blond lalunię u boku.

 
A, żeby tylko jedną lalunię, to byłoby dobrze. Pieniądze potrafią rozpuścić każdego, do granic możliwości. Nadmiar szkodzi we wszystkim, więc nic nowego. Po prostu taki "grubasek" korzysta z życia, a skoro druga strona się na to zgadza, to jest to świadomy wybór i decyzja. Nic nikomu do tego.
 

Poza tym bywają inne komplikacje rodzinno-finansowe. Niezwiązane z alimentami na dzieci. Ludzie miewają rodzinne firmy, działalności gospodarcze. Udziały w ruchomościach i nieruchomościach. Wspólne kredyty. Poręczenia itp.

 
Każde tego typu zależności od siebie można rozdzielić. Najczęściej rozsądek Nas tego pcha, bo nie chcemy mieć nic wspólnego z tą drugą osobą. Bo wszystko inne jest lepsze od takiej właśnie sytuacji. Skoro można było coś zawiązać, to i można po połowie potraktować w wariancie formalnie lub nieformalnie. Same pieniądze na to się, jak trzeba też znajdą - pod warunkiem, że oboje tego chcą.
 

Dojrzałe pary, które są sobą znudzone zarówno seksualnie jak i emocjonalnie mają gdzieś czy partner(ka) uprawia z kimś tam seks. Są ze sobą z rozsądku.

 

Skoro jest wszystko jedno i ma się gdzieś, co, gdzie, i z kim, to i rozsądku tutaj mało, bo go już nie ma... Obojętność zdominowała wszystko i z czasem słowo "dojrzała para" straci na aktualności. To już droga tylko w jedną stronę...

 

Na koniec bardzo osobiście. Znam pary z długoletnim stażem, które ani czas, pokusy, pieniądze, czy też okazje (tak, jak w przypadku złodzieja) nie zepsuły. Są zakochani i zapatrzeni w siebie tak, jak przed laty. Uczucia iskrzą równie mocno i właśnie takie momenty uświadamiają mi, że ten świat wcale taki zepsuty nie jest. Są jeszcze osoby, które tak samo jak, ja cenią sobie takie wartości. I niezależnie od tego, jaki mają bagaż doświadczeń (duży, czy mały), czy dotknięcie chorobą (mpd) twardo stoją przy swoim i śmiało idą przez życie razem. Bo prawdą jest, że "chcieć to móc", móc to chcieć...".

 

Więc odwagi i siły, by robić to, co się kocha, wbrew wszystkiemu i wszystkim. Takie jest moje skromne zdanie...


  • 1

Prawdziwą miarą osoby jest to jak traktuje tych, którzy nie mogą wyświadczyć jej żadnej przysługi — Ann Landers —


#10 tomek87

tomek87

    Statysta

  • Użytkownik
  • PipPip
  • 7 postów

Napisano 01 marzec 2016 - 22:04

Dziękuję za odpowiedzi, choć jestem trochę zawiedziony, że odezwało się tak mało mężczyzn mających za sobą jakieś doświadczenia. Ta sytuacja pokazuje jednak, że wśród MPDowców nie jestem wyjątkiem, po prostu  w relacjach z kobietami mamy zwyczajnie ciężko. Niezależnie od  tego czy chodzimy czy jeździmy na wózku nasza sytuacja niewiele się w tym względzie różni.

Oczywiście zgadzam się z jednym z forumowiczów, który poruszył znaczenie "poczucia bezpieczeństwa". Dla kobiet jest ono ważne i nie ma co się o to kłócić. To twierdzenie to nie jakieś bajania sfrustrowanego mężczyzny a fakt wynikający z biologii ewolucyjnej. Na ile poczucie bezpieczeństwa jest ważne z punktu widzenia doboru partnera nie będę roztrząsał. Nie podejmuje się też osądzania czy wygląd, czy może pieniądze są ważniejsze. Z moich obserwacji wynika jednak, że na samym wyglądzie można dość daleko zajść. Koledzy których można obiektywnie określić jako wyróżniających się wyglądem nie muszą robić praktycznie nic a od życiu dostają sporo nie tylko zresztą w sferze uczuciowej.Gdybym miał możliwość ponownych narodzin i wyboru życia, z pewnością chciałbym w miarę dobrze wyglądać i być zdrowy. Jeśli chodzi o pozostałe cechy vide mądrość, dojrzałość, rozsądek wyrobiłbym już je sobie sam ;)


  • 0

#11 Gość_Tommy_*

Gość_Tommy_*
  • Gość

Napisano 02 marzec 2016 - 15:29

Uogólnię, ale kobiety patrzą głównie na kasę. To stara prawda. Ciągle aktualna.

 

 

1245.gif

 

Czy kasa jest ważna w życiu? Oczywiście, że jest. Tylko frajer powie, że nie. Dla mnie to podstawa życia. Ale jak Wy piszecie że kobiety wszystkie lecą na kase tu się nie zgodzę. Przecież to można wyczuć co dla danej dziewczyny jest ważne, jakie wartości pielęgnuje itp. Z tego co piszesz kjkj, żaden facet niepełnosprawny, który ma socjalną rentę nie ma co liczyć na miłość. Również można napisać, że kobiety szukają zdrowych i bogatych


  • 2

#12 Gość_Forest_82_*

Gość_Forest_82_*
  • Gość

Napisano 08 marzec 2016 - 12:51

Dziękuję za odpowiedzi, choć jestem trochę zawiedziony, że odezwało się tak mało mężczyzn mających za sobą jakieś doświadczenia. Ta sytuacja pokazuje jednak, że wśród MPDowców nie jestem wyjątkiem, po prostu  w relacjach z kobietami mamy zwyczajnie ciężko. Niezależnie od  tego czy chodzimy czy jeździmy na wózku nasza sytuacja niewiele się w tym względzie różni.

Jak to czytam to tylko jedno przychodzi mi do głowy. Muszę to napisać - pieprzysz głupoty pisząc coś takiego ! Nie rozumiem dlaczego osoby niepełnosprawne mają takie niskie poczucie swojej wartości i uważają że mają ze wszystkim ciężko. Urodziłem się z MPD, sam byłem w kilku związkach, z różnych względów one się rozpadały, nie będę o tym pisał, ale nigdy nie miałem specjalnie problemu z relacjami z kobietami, być może dlatego że nigdy nie przyszło mi do głowy, że mam ciężko w życiu. Aha i jeszcze jedno, ktoś tu wspomniał, że kobiety są z nami dla pieniędzy - większej głupoty już nie można było wymyślić? Jakoś nigdy tego nie zauważyłem...


  • 1

#13 tomek87

tomek87

    Statysta

  • Użytkownik
  • PipPip
  • 7 postów

Napisano 08 marzec 2016 - 15:21

krótka piłka - czy byłeś w związku z pełnosprawną kobietą?

 

Dlaczego mamy niskie poczucie własnej wartości? Może dlatego, że to społeczeństwo nam uświadamia (niekoniecznie werbalnie), że jednak się od nich różnimy? Widać to zwłaszcza w relacjach damsko - męskich, choć nie tylko. Wystarczy być dobrym obserwatorem, aby to zauważyć.


  • 0

#14 __ANIOLEK__

__ANIOLEK__

    Orator

  • Super Moderator
  • 5401 postów
  • Skąd:home

Napisano 08 marzec 2016 - 15:32

Dlaczego mamy niskie poczucie własnej wartości? Może dlatego, że to społeczeństwo nam uświadamia (niekoniecznie werbalnie), że jednak się od nich różnimy?

 
Różnimy?? A niby czym?? Jeśli płcią to ok ;) Kurde, jak masz takie podejście, to już nie dziwi mnie, że Twoje relacje damsko-męskie są tak trudne. Kobiety nie znoszą "wiecznie narzekających i nieszczęśliwie, nieszczęśliwych mężczyzn". Przecież od tego można dostać migrenowego bólu głowy. Sam siebie dzielisz w ten sposób - tam są lepsi, ja należę do tych gorszych. Mężczyzna musi mieć jaja i znać swoją wartość inaczej zginie w tłumie ludzi.
 
Jeśli ktoś nie toleruje mnie takiej jaką jestem, to po prostu zmieniam towarzystwo. Nie lubię się, ani dusić, ani kisić z ludźmi niewartymi uwagi. Więcej wiary w siebie, w końcu nie masz nic do stracenia. Więc zamiast tak sobie narzekać, zacznij działać :)
  • 1

Prawdziwą miarą osoby jest to jak traktuje tych, którzy nie mogą wyświadczyć jej żadnej przysługi — Ann Landers —


#15 Gość_Forest_82_*

Gość_Forest_82_*
  • Gość

Napisano 08 marzec 2016 - 20:42

krótka piłka - czy byłeś w związku z pełnosprawną kobietą?

Nie rozumiem dlaczego pytasz ale odpowiem, tak byłem w takim związku

 

.Mężczyzna musi mieć jaja i znać swoją wartość inaczej zginie w tłumie ludzi.

dokładnie tak :) Facet musi być facetem a nie za przeproszeniem pizdą, która to to się ciągle użala jak to ma źle, jest gorszy od innych itp. Kobiety widzą takie rzeczy i raczej nie będą chciały się wiązać z takim factem


  • 0

#16 tomek87

tomek87

    Statysta

  • Użytkownik
  • PipPip
  • 7 postów

Napisano 08 marzec 2016 - 21:59

Mężczyzna musi mieć jaja i znać swoją wartość inaczej zginie w tłumie ludzi.


Aniołek, ty naprawdę myślisz, że ja podchodząc do kobiety mówię coś w stylu" cześć, jest Tomek i bardzo cierpię z tego powodu, że żadna mnie nie chce. Zostaniesz moją żoną?" :hehe:. Może mam porażenie mózgowe, ale insynuując, że na narzekam na swój los w kontaktach z kobietami obrażasz moją inteligencję. Wiadomo, że w rozmowie nikt nie wylewa swoich żali, ale w czterech ścianach mogę narzekać ile mi się tylko podoba i nic nikomu do tego. Tym bardziej, że mam ku temu powód :D

Co do twierdzenia, że mogę unikać ludzi z którymi jest mi nie po drodze też nie masz do końca racji. W pracy tych ludzi nie uniknę, sama świadomość, że muszę przebywać z ludźmi mającymi klapki na oczach, a co gorsza z nimi rozmawiać, jest dobijająca :/

Użytkownik kuba edytował ten post 08 marzec 2016 - 23:31
Połączono posty

  • 0

#17 Gość_vrillee_*

Gość_vrillee_*
  • Gość

Napisano 08 marzec 2016 - 22:53

I ja pozwolę sobie na dołączenie do Twojego wątku. Jestem osobą całkowicie sprawną i jestem od roku w szczęśliwym związku z chłopakiem z porażeniem czterokończynowym. Chodzi o lasce, mówi niewyraźnie, ale jest pełen życia. Czasem wydaje mi się, że ma go w sobie zdecydowanie więcej aniżeli ja, a jest sporo starszy ode mnie (mam 25 lat).

 

Co mnie w nim zafascynowało? Inteligencja, wiedza, ciekawość świata, poczucie humoru, troska, zaradność, samodzielność - mogłabym wymieniać i wymieniać. Czy fizycznie wygląda jak inni mężczyźni? Nie. Czy ludzie się za nim oglądają na ulicy? Tak. Czy nie rozumieją co do nich mówi? Zdarza się. Nierzadko się gdzieś potknie i leży jak długi na podłodze. Zdarza się, że czasem mi to przeszkadza, jednak jeżeli na kimś Ci zależy, to pomimo faktu, że zwracasz uwagę na takie sprawy, nie przejmujesz się nimi tak bardzo jak wydawałoby się, że powinieneś się przejmować.

 

Kasa? Myślę, że szybko się nudzi. W szczególności wtedy, kiedy zdajesz sobie sprawę z tego, że Twój partner nie jest w stanie zrobić niektórych rzeczy samodzielnie, albo, że ludzie non-stop go obserwują. Wbrew pozorom - na początku nie jest łatwo się przyzwyczaić. Ale z czasem dochodzi się do wprawy i już się tego nie zauważa. W końcu, gdyby za bardzo mi to doskwierało nie zdecydowałabym się na związek z tą osobą.

 

Myślę, że i ja I On jesteśmy wobec siebie na tyle szczerzy, że nie zdecydowalibyśmy się na bycie ze sobą 'z zasiedzenia' czy 'z braku alternatywy'. A poznaliśmy się właśnie przez portal randkowy. Więc myślę, że warto szukać tam swojego szczęścia.


Użytkownik vrillee edytował ten post 08 marzec 2016 - 22:56

  • 3

#18 __ANIOLEK__

__ANIOLEK__

    Orator

  • Super Moderator
  • 5401 postów
  • Skąd:home

Napisano 09 marzec 2016 - 10:26

Aniołek, ty naprawdę myślisz, że ja podchodząc do kobiety mówię coś w stylu" cześć, jest Tomek i bardzo cierpię z tego powodu, że żadna mnie nie chce. Zostaniesz moją żoną?" :hehe:.

Skoro startujesz z pułapu żony, to nic dziwnego. Na miejscu tej niewiasty uciekałabym nie w samą kapustę, ale tam, gdzie pieprz rośnie :P Nie zamierzałam nikogo i niczego obrażać, reaguje jedynie na to, co piszesz. I im dłużej to czytam, tym bardziej dochodzę do wniosku, że sam się zapędziłeś w kozi róg. Bo jak się ma ta wypowiedź:
 

Ja pomimo 28 lat na karku i pewnej aktywności w poszukiwaniu partnerki, muszę stwierdzić z przykrością, że rezultaty są mizerne. (...).... Nic to jednak nie znaczy, bowiem w oczach kobiet jestem całkowicie aseksualny, wręcz niewidzialny.

 
I jeszcze ta:

Ta sytuacja pokazuje jednak, że wśród MPDowców nie jestem wyjątkiem, po prostu  w relacjach z kobietami mamy zwyczajnie ciężko. Niezależnie od  tego czy chodzimy czy jeździmy na wózku nasza sytuacja niewiele się w tym względzie różni.

 
W stosunku do tej jednej:

Może mam porażenie mózgowe, ale insynuując, że na narzekam na swój los w kontaktach z kobietami obrażasz moją inteligencję. Wiadomo, że w rozmowie nikt nie wylewa swoich żali, ale w czterech ścianach mogę narzekać ile mi się tylko podoba i nic nikomu do tego. Tym bardziej, że mam ku temu powód :D

Jeśli nie jest to narzekaniem, to w takim razie czym?! Jakbyś to nie nazwał, to i tak odnosi się takie, a nie inne wrażenie. Jest Ci źle i nie kryjesz się z tym w czterech ścianach tylko (teraz) publicznie. Więc czemu w tym momencie zaprzeczasz faktom? Jak dla mnie, nie tylko obrażasz swoją inteligencję, ale moją również. Ja naprawdę umiem czytać ze zrozumieniem i nie mam problemu z wyciąganiem wniosków z tego, co ktoś pisze.

 

Na początku nawiązałeś do kobiet (pierwszy post), potem do społeczeństwa (post nr 13), by na końcu poruszyć relacje w pracy. W tym miejscu stykają się tak różne charaktery i osobowości, że o idealność jest najtrudniej. To nie kawiarenka towarzyska, że będziemy sobie spijać piankę. Wypracowanie odpowiednich relacji wymaga czasu i zaangażowania w to. Nastawienie nie jest bez znaczenia, ono jest kluczowe. Ja jakoś nie czuję pozytywnego pierwiastka w Twoich wypowiedziach, wręcz przeciwnie. Na razie wszyscy są źli, bo tak negatywnie mnie oceniają, nie akceptują i nie rozumieją. A tym czasem Ty sam masz nie za pozytywne podejście do innych myśląc właśnie tak, w ten konkretny sposób. Ludzie to wyczuwają i odpowiednio reagują. Nikt głupi nie jest i nie da się zamydlić. Jak to się mówi "jak Cię widzą, tak Cię piszą".

 

Najwięcej zależny od Ciebie, ale w Ciebie w tym wszystkim póki, co jest jak najmniej. Zrobisz, jak zechcesz w końcu to Twoje życie, tylko później się nie dziw, że jest tak, a nie inaczej.

 

Dziękuję @Vrille za Twój post, w którym nie brak walki, determinacji i zaangażowania. Pewnie nieraz będzie ciężko, ale konkretnie Im chce się chcieć. Właśnie o to mi chodzi. Wszystkiego dobrego Kochani :)


  • 1

Prawdziwą miarą osoby jest to jak traktuje tych, którzy nie mogą wyświadczyć jej żadnej przysługi — Ann Landers —


#19 tomek87

tomek87

    Statysta

  • Użytkownik
  • PipPip
  • 7 postów

Napisano 09 marzec 2016 - 21:52

Widzisz twój argument o narzekaniu mający wykazać, że problem leży po mojej stronie jest nic nie warty. Twój argument jest inwalidą i teraz wytłumaczę tobie dlaczego. Otóż ty wychodzisz z założenia, że narzekanie na forum = narzekanie w realnym świecie. To podejście jest nie tylko głupie, ale świadczy o małej wyobraźni danej osoby. Skoro więc nie narzekam wśród ludzi, to twój wywód ląduje w koszu. Uczepiłaś się tego narzekania a prawda jest  taka, że pisząc w ten sposób można zbagatelizować każdy problem. Rozwiązania zaś problemu brak, to pewnie przez to mityczne narzekanie na forum. To nic, że przebywając z koleżankami jestem inną osobą, to na pewno wina narzekania na iponie.

Twoje wywody o znaczeniu nastawienia są jakby wyciągnięte z kiepskiego poradnika o rozwoju osobistym. To nieprawda, nie mamy wpływu na reakcje innych ludzi, możemy być do nich przyjaźnie nastawieni a oni mogą mieć nas zwyczajnie w d*pie. Ergo jeśli oni mają mnie w d*pie to ja też ma ich w d*pie. Prosta filozofia a jaka skuteczna ;) Jestem przyjaźnie nastawiony, jeśli inni odpłacają się  tym samym. Nic na siłe. 


  • 1

#20 __ANIOLEK__

__ANIOLEK__

    Orator

  • Super Moderator
  • 5401 postów
  • Skąd:home

Napisano 10 marzec 2016 - 11:42

Może i się czepiam, ale nie bez powodu. Wszystko bowiem, jest w naszych głowach. I żadnej wielkiej filozofii w tym nie ma. Nie zakrzątam sobie głowy tym, na co nie mam wpływu, czego zmienić nie mogę. Bo co mi to da? Zupełnie nic. Doskonale wiem i mam świadomość, że nie uzdrowię swojego ciała i nie zacznę raptem biegać, jak sprinter, mogę je jedynie usprawnić. Na to już, co myślę i w jaki sposób mam wpływ i to bardzo duży. Dlatego resetuję swoją głowę od negatywnych myśli, użalań nad sobą, czy narzekań. Nie obwiniam świata i innych za mój los, za niepowodzenia, błędy, czy też porażki. Im lżejsza jest moja głowa tym bardziej jestem szczęśliwsza :) Znam swoją wartość i zawdzięczam to sobie. Może nieprosty to sposób, ale bardzo skuteczny.


  • 3

Prawdziwą miarą osoby jest to jak traktuje tych, którzy nie mogą wyświadczyć jej żadnej przysługi — Ann Landers —



Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych