Skocz do zawartości

A- A A+
A A A A
Zdjęcie

Jaką książkę obecnie czytacie i jaką polecacie


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
536 odpowiedzi w tym temacie

#441 Al_Bundy

Al_Bundy

    Sufler

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPipPip
  • 510 postów

Napisano 07 wrzesień 2020 - 13:28

izrael-oswojony-29516822.jpg

Na bezludną wyspę przypływa statek i odnajduje tam Izraelczyka. Uszczęśliwiony rozbitek pokazuje kapitanowi, czego dokonał w ciągu dziesięciu lat pobytu na wyspie. Najbardziej chwali się trzema niepozornymi barakami.
– Proszę się dobrze przyjrzeć – mówi – tu zbudowałem trzy przepiękne synagogi.
– Trzy?! – dziwi się kapitan. – Po co aż trzy?
– Jedna dla Żydów aszkenazyjskich, druga dla sefardyjskich, a trzecia to ta, do której nie jestem gotów wejść za żadną cenę.

                                                                                                 

                                                                                                        ****

Aszkenazyjska pani domu wystawia na stół bogatą zastawę, świeczki, kwiaty i zaledwie kilka, tych samych co zawsze, potraw. Broń Boże, nie za dużo, by się nie zmarnowało. Goście zamiast rozmawiać – celebrują jedzenie i słuchają koncertu. Stół sefardyjskiej gospodyni ugina się od rozmaitego rodzaju kolorowych sałatek, zwykle ostro przyprawionych, kilku gatunków mięs, ryb oraz obfitości rozmaitych kolorowych dodatków. Nieważne, czy potrawy stać będą w garnku na stole lub zostaną wyłożone na papierowe talerze. Koniecznie musi ich być dużo, by wszyscy mieli w czym wybierać, czuli się nasyceni i głośno wychwalali dania oraz pracowitą gospodynię, która zawsze gotowa jest pracować dzień i noc, aby zadowolić innych.
Wszyscy Izraelczycy są co do tego zgodni: jeśli nawet kuchnia aszkenazyjska nie odwołuje się do powonienia, a sefardyjska zabija smak, to obie dopełniają się wzajemnie, tworząc mieszankę prawdziwie izraelską.

                                                                 

                                                                                                         ****

I tak oto żaden garnek nie jest zwykłym garnkiem, lecz garnkiem „mlecznym” albo „mięsnym”. Ten sam podział dotyczy sztućców i talerzy,
zlewozmywaków i pieców do pieczenia, lodówek, palników kuchenek gazowych, a nawet ręczników do wycierania talerzy „mięsnych” i „mlecznych”. W izraelskim wojsku wszystkie naczynia do potraw mięsnych są w jednym kolorze (obecnie czerwonym), a do potraw mlecznych w innym (białym). Olbrzymie pieczątki na sztućcach informują, do jakich potraw są one przeznaczone, tak żeby nikt, broń Boże, nie popełnił błędu, mimo że większość żołnierzy to Żydzi świeccy, nieprzestrzegający praw religijnych.
Zabronione jest przyrządzanie ryb w naczyniu po mięsie, bo wtedy neutralne danie rybne staje się mięsne. W święto Pesach wolno używać tylko
przeznaczonych specjalnie na ten okres garnków i zastaw stołowych „koszernych na Pesach”. Oczywiście podzielonych na „mięsne” i „mleczne”.
Zakazane jest spożycie mleka od krów dojonych w soboty i przez nie-Żydów, podobnie jak jedzenie owoców pochodzących z nieprzesadzanych
okresowo drzew.

                                                                                                 ****

 

W gazetach cenzurowanych przez specjalną komisję rabiniczną pisze się, w artykułach podpisanych przeważnie męskimi nazwiskami, o tym, co się dzieje w jesziwach, a gwiazdami są nie aktorzy czy piosenkarze, ale rabini, megagwiazdami admorzy. Nie ma w nich niekoszernych tekstów

o kobietach, erotyce, wojnach, szczegółowych informacji o morderstwach, gwałtach, przemocy, rozwodach i niebogobojnym życiu. W nayes (jidysz) -
wiadomościach dla
charedim, pisze się, że prezydent Izraela, Mosze Kacaw, „zakończył urzędowanie z przyczyn niegodziwych” i ani słowa o tym, że
został skazany na siedem lat więzienia za molestowanie seksualne i gwałty.

„Świeccy Żydzi twierdzą, że prawem publicznym jest wiedzieć o tym, co dzieje się w świecie, a my uważamy, że każdy człowiek ma również prawo

nie wiedzieć”, tłumaczą charedim, którzy kategorią koszerności objęli nawet telefony komórkowe. Te koszerne oznaczone specjalnymi numerami służą do telefonowania i odbierania telefonów. Nie da się z nich wysłać (ani przyjąć) SMS-a ani wejść do nieocenzurowanego internetu, ale można co dziesięć minut wysłuchać „na żywo” koszernych wiadomości o tym, co się dzieje w Bnei Braku, Jerozolimie i dzielnicach ortodoksyjnych.

 

                                                                                               ****

 

Dlaczego w raju nie ma dwóch „Polek”? Bo to byłoby piekło. Dlaczego ten, kto żeni się z „Polką”, ma zapewniony raj po śmierci?
Ponieważ za życia będzie miał piekło. Dlaczego mężczyzna, który powtórnie ożeni się z „Polką”, nigdy nie wstąpi do nieba? Skoro aż dwa razy miał piekło za życia, to czyściec po śmierci będzie dla niego prawdziwym rajem.
Co mówi niezadowolona ze swego wyglądu „Polka”, kiedy patrzy w lustro i myśli o mężu? „Należy mu się!”
Jaka jest różnica pomiędzy „Polką” a terrorystą? Z terrorystą można negocjować.
A pomiędzy matką „marokańską” a „polską”? Ta pierwsza mówi dziecku: „jeśli nie zjesz, zabiję cię!”; ta druga: „jeśli nie zjesz, zabijesz 
mnie!”.
Co to jest „polska” kanapka? Dwie kromki czarnego chleba przełożone kromką białego.
Co to jest: osiem „Polek” siedzi w jednym kręgu? Igloo.
Co robi „Polka”, jak wstanie rano w dobrym humorze? Czeka, aż jej przejdzie.
Co przynosi „Polka” do szpitala umierającemu mężowi? Ciasto. A dlaczego nie pozwala wziąć z niego mężowi ani kawałka? Bo ciasto jest „na  potem”. Dlaczego „Polka” budzi w środku nocy swojego męża? Bo trudno jej zrozumieć, jak można spokojnie spać z tak małą pensją.


 


Użytkownik Al_Bundy edytował ten post 08 wrzesień 2020 - 15:28

  • 0
Bóg dał z kalectwem pokusę nam - i głód,
By się związać w pokręconych sektę.
Partia Potworków! Rząd zatrutej krwi!
Ach, cóż za ulga - unormalnić skazy!
Nakaz szacunku, a nie gest odrazy,
Wystarczy - ja! ja! ja! - zmienić w - my!

#442 Monia74

Monia74

    Narrator

  • Moderator
  • 1371 postów

Napisano 07 wrzesień 2020 - 19:44

Rosja to dziwny kraj. Jednocześnie przeraża i śmieszy. Nieustanie mnie fascynuje, może dlatego, że nie można go jednoznacznie zdefiniować. Tym razem sięgnęłam po reportaż Alberta Jawłowskiego "Miasto biesów. Czekając na powrót cara".

 

840049-352x500.jpg


  • 0

#443 marder

marder

    evil admin

  • Administrator
  • 3340 postów
  • Skąd:/home/marder

Napisano 12 wrzesień 2020 - 19:28

Czytam teraz smutną, miejscami przerażającą lekturę, o dorastaniu wśród świadków jehowy. ta książka, to kolejny dowód świadczący o tym że fanatyzm religijny, jest czymś na wskroś złym, niezależnie od tego czy wyznaje się islam, judaizm, buddyzm, czy którykolwiek z odłamów chrześcijaństwa...

 

"Niegodna" Marty Paw.

 

d30842-large.jpg


  • 0

Nierozwiązywalność jest zawsze stanem przejściowym. 

 

Ziewanie, to cichy krzyk o kawę.


#444 Al_Bundy

Al_Bundy

    Sufler

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPipPip
  • 510 postów

Napisano 13 wrzesień 2020 - 14:11

pol_pl_Izrael-juz-nie-frunie-Pawel-Smole
Dlaczego Żydom nie udało się stworzyć izraelskiego narodu?
Bo co wspólnego ma ze sobą żydowski pasterz kóz z Jemenu z żydowskim urzędnikiem z Polski? Jak może dogadać się kramarz
z Maroka z karczmarzem z Ukrainy? O czym może rozmawiać niepiśmienny Żyd z Etiopii z oczytanym w europejskich filozofach Żydem z Niemiec? O niczym. Bo nic ich nie łączy, a wszystko dzieli. Nawet kolor skóry.

[....]

Przecież ci z Polski jechali do Izraela budować nowy kraj. Żydzi z krajów arabskich wracali do ziemi przyrzeczonej przez Boga. Ci z Europy mieli wykutą na pamięć wielką ideę świeckiego, demokratycznego państwa, budowaną przez dziesięciolecia w politycznych sporach i debatach, opisaną na stronach gazet warszawskich czy wiedeńskich i w płomiennych syjonistycznych manifestach, drukowanych gotycką czcionką. Uchodźcy z Jemenu czy z Maroka słuchali tylko słów rabina, a rabin mówił, że żydowskie państwo nastanie, gdy nadejdzie oczekiwany Mesjasz. Ci z Europy byli wykształceni i światli, choć często dobrowolnie szli do pracy na roli. Ci z Maghrebu, z Azji i Afryki nie znali nawet liter. Aszkenazyjczycy stworzyli izraelską elitę, zostali premierami, dyrektorami, generałami.
Sefardyjczyków nazwano czarnymi, nie tylko od karnacji skóry. Elita miała władzę; nie odda jej przez pierwsze trzy dekady niepodległości. Czarni sprzątali aszkenazyjskie urzędy, ich kobiety pomagały europejskim paniom podawać do europejskich stołów.
Tak było kiedyś. Dziś sefardyjczycy mają większość w parlamencie. I co z tego, skoro symbolem elity jest nadal biały aszkenazyjczyk.

[...]

A na to wszystko nałożyła się alija rosyjska. Milion świeżych imigrantów: wspaniali filharmonicy, reżyserzy i aktorzy, ale też pijacy i narkomani, posowieccy urzędnicy, bandyci i ojcowie mafii. Zasiedlili całe miasteczka,
zapisali cyrylicą dziesiątki ulicznych szyldów, niektórzy pracują na kilku etatach, inni wyciągają rękę po datki. Trzeba było stworzyć, specjalnie dla nich, oddziały wojskowe.

[...]

Dlaczego religijni nie służą w wojsku, a żądają, by armia ich broniła? Dlaczego nie pracują i żyją z państwowych zasiłków, a nie płacą podatków? Przecież nawet w najbardziej zapuszczonym i ciemnym sztetlu nie wszyscy chłopcy studiowali w jesziwie do późnej starości. Nie wszystkim wmawiano, że mają zadatki na rabinów. Dlaczego każdemu, kto myśli inaczej, religijni potrafią ubliżyć od hitlerowców? Dlaczego świeckich Żydów nazywają niemowlętami skradzionymi przez gojów? A czemuż to religijni, znakomita większość osadników z Gazy, dostaną tak wysokie odszkodowania za porzucone domy? Czy dlatego, że są ulepieni z superżydowskiej gliny? To okupanci, mimo że kreują się na pionierów i obrońców Erec Israel.
Dlaczego dziś tak modne jest okazywanie im wsparcia i szacunku.
Dlaczego wreszcie religijni mają swoje partie, a nie uznają państwa Izrael?


Użytkownik Al_Bundy edytował ten post 13 wrzesień 2020 - 14:25

  • 0
Bóg dał z kalectwem pokusę nam - i głód,
By się związać w pokręconych sektę.
Partia Potworków! Rząd zatrutej krwi!
Ach, cóż za ulga - unormalnić skazy!
Nakaz szacunku, a nie gest odrazy,
Wystarczy - ja! ja! ja! - zmienić w - my!

#445 Al_Bundy

Al_Bundy

    Sufler

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPipPip
  • 510 postów

Napisano 15 wrzesień 2020 - 12:10

25496826d2.jpg

W kwietniu roku pańskiego 2008 nad Gdańskiem pojawił się Głódź. Arcybiskup Leszek Sławoj Głódź. Kiedy już się na nowym miejscu troszeczkę otorbił, postanowił oficjalnie nawiedzić gospodarza miasta i pewnego dnia pojawił się w Urzędzie Miejskim. Kiedy wkraczał do sekretariatu prezydenta, akurat tam sobie stałem. Przypadkowo chyba. Prezydent powitał Dostojnego Gościa i – chcąc nie chcąc – przedstawił mnie arcybiskupowi.
Arcybiskup zamknął moją dłoń w swoich dłoniach jak w tabernakulum i z niezwykłą starannością zaczął badać wzrokiem moją twarz: uszy, oczy, nos...
– No tak – westchnął w końcu z gryzącą ironią. – Od razu 
widać, Prawdziwy Polak.
[...]

Kiedyś, jakoś w początkach lat 80., byli jeszcze ideowi hipisi. Przynajmniej w Gdańsku.
Czterech moich kolegów oszukał koleś, który twierdził, że ma dostęp do leków. Zaufali mu i dali pieniądze. A on zniknął. Po kilku tygodniach przypadkowo spotkali go w kolejce SKM we Wrzeszczu.
Wyprowadzili na trawniczek przed budynek dworca i się zawahali. Mieli ochotę spuścić mu maleńki wpierdol, ale przecież byli hipisami, pacyfistami, wrogami przemocy,
make love, not war. Więc jak tu bić kolesia?

Po krótkiej naradzie wpadli na dość proste rozwiązanie tego dylematu etycznego. Położyli oszusta na trawie, trzech trzymało go przy ziemi, a czwarty go obsikał. Potem była zmiana. Potem jeszcze dwie zmiany.
Olali go.

[...]

Lata 90., w Domu Literatury obchody rocznicy Marca ’68. Po części oficjalnej na mównicę wchodzi adwokat Lejb Fogelman.
– Szanowni państwo, przed chwilą usłyszeliśmy, że na naszej uroczystości są ministrowie, posłowie, prezydent Warszawy i tak dalej. Mnie to bardzo cieszy. Mnie jest z tego powodu bardzo przyjemnie. Więcej – ja jestem z tego powodu bardzo dumny. Ale ja chciałbym zapytać z troską: to kto w tej chwili rządzi tym krajem?
Ja jestem tym szczerze zaniepokojony.

[...]

Przyznano mi Order Odrzucenia Polski. Nie odrzuciłem.

[....]

Telefon zadzwonił. Ekran nie poinformował, kto pragnie kontaktu ze mną. Odebrałem.
– Pawlak?
– Nie inaczej, dzień dobry.
– Panie Pawlak, pan jest obrzezany... – Ni to pytanie, ni stwierdzenie.
– Chwileczkę, pozwoli pan, że sprawdzę


 


Użytkownik Al_Bundy edytował ten post 15 wrzesień 2020 - 14:53

  • 0
Bóg dał z kalectwem pokusę nam - i głód,
By się związać w pokręconych sektę.
Partia Potworków! Rząd zatrutej krwi!
Ach, cóż za ulga - unormalnić skazy!
Nakaz szacunku, a nie gest odrazy,
Wystarczy - ja! ja! ja! - zmienić w - my!

#446 __ANIOLEK__

__ANIOLEK__

    Orator

  • Super Moderator
  • 6044 postów
  • Skąd:home

Napisano 15 wrzesień 2020 - 13:34

Z wielką przyjemnością sięgnęłam po propozycję Grazii Honegger Fresco. "Maria Monntesorii. Historia aktualna". Publikacja nietrywialna, bo biografia, autobiografia i pamiętnik w jednym. Wszystko to wzbogacone o notatki własne, bliskich (ojca) i przyjaciół/współpracowników tej wszechstronnej pedagog lubiącej pisać, która w okresie dzieciństwa kochała teatr, a pasjonowały ją nauki humanistyczne. Trafia do średniej szkoły dla chłopców, bo nie było dla kobiet innych dróg edukacji, które by ją pociągały. Rozpoczyna studia matematyczne, mając pierwotnie zamiar zostać inżynierem, potem przyrodnikiem, aż w końcu decyduje się na studia medyczne. Często powtarzane stwierdzenie, że to ona była pierwszą, kobietą-lekarką jest nieprecyzyjna, gdyż była jedną z nielicznej garstki kobiet w porównaniu do tysięcy mężczyzn. Tutaj mamy kolejny przykład na to, że kobiety od zawsze musiały wywalczać swoje miejsce i przestrzeń społeczno-zawodową, a nie było to łatwe ze względu na uprzedzenia płci przeciwnej panujące w tamtym okresie. Jej wytrwałość przekuwa się w coraz ciekawsze i poszerzone curriculum, przede wszystkim w dziedzinach, które staną się podstawą jej kolejnych wyborów: higiena, psychiatria i pediatria. Medycyna była dla niej ukierunkowaniem wielu walk prowadzonych na rzecz emancypacji kobiet, a także na rzecz najmłodszych oraz osób najsłabszych i najbardziej marginalizowanych społecznie. Następnie psychiatra wkracza w jej życie równie mocno i staje się wielką siłą napędową.  Szczególnie bliskie stają jej się zaburzenia psychiczne. Dzięki ogromnemu wkładowi i wysiłkowi elity młodych psychiatrów zaczyna powszechnym być termin "wrodzonej niepełnosprawności intelektualnej" oddzielany od licznych form obłędu, czyli osoby upośledzone umysłowo od tych, które straciły rozum. Życie osobiste Marii nie układa się tak, jak powinno. Za to na polu zawodowym staje się sławna jako silna kobieta, która zostawi trwały ślad w pedagogice i podejściu do dzieci. Śmiało i z zacięciem obala zakorzeniony model dorosłego dominującego nad dzieckiem. Czytam z zapartym tchem do ostatniego zdania... Polecam!
P.s. Oczywiście wygrała wersja e-książki, gdyż najszybciej i wygodniej  ;)
 


maria-montessori-historia-aktualna-w-iex


  • 1

"Stań twarzą zwróconą do słońca, a cień pozostanie za tobą". /Teresa Lipowska/


#447 marder

marder

    evil admin

  • Administrator
  • 3340 postów
  • Skąd:/home/marder

Napisano 16 wrzesień 2020 - 19:38

Kolejny dzień, kolejna książka... Tym razem o okresie międzywojennym i absurdach sanacyjnej Polski...

 

702642-352x500.jpg


  • 0

Nierozwiązywalność jest zawsze stanem przejściowym. 

 

Ziewanie, to cichy krzyk o kawę.


#448 Al_Bundy

Al_Bundy

    Sufler

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPipPip
  • 510 postów

Napisano 20 wrzesień 2020 - 14:28

.
Ksiegi-Jakubowe_%5B406285%5D_1200.jpg

Anzeige, czyli doniesienie
Maria Teresa Habsburg – z bożej łaski cesarzowa rzymska, królowa Niemiec, Węgier, Czech, Galicji i Lodomerii,
arcyksiężna Austrii, księżna Burgundii, Styrii, Karyntii, Krainy, księżna Siedmiogrodu etc.

Jako poddany Waszej Cesarskiej Mości, urodzony w Glinnie, o cztery mile od Lwowa oddalonym, i tamże
wychowany, byłem w tym mieście rabinem. Zdarzyło się, że w 1759 roku pojawił się tam niejaki Jakub Frank,
mniemany neofita, obecnie w Brünn mieszkający, który był synem żydowskiego bakałarza. Ojciec jego,
podejrzany o przynależność do sekty szabtajczyków, z gminy został wypędzony i osiadł w Czerniowcach na
ziemiach mołdawskich. Ów Jakub Frank, choć urodzony w Korolówce, wielce się po świecie najeździł, ożenił się
i miał córkę, po czym przyjął mahometańską wiarę i okrzyknięty został między szabtajczykami chachamem.
Wstydzę się przyznać, iż i ja należałem do tej sekty i zaliczałem się do grona jego czcicieli. Uważałem go
w swojej głupocie nie tylko za mędrca wielkiego, ale za wcielenie ducha Szabtaja i za cudotwórcę.
W początkach 1757 roku przybył rzeczony Frank do Polski i wezwał wszystkich wiernych, aby się do Iwania,
włości biskupa kamienieckiego, przenieśli. Tam ogłosił, że pan król Szabtaj Cwi musiał przejść na wiarę
Izmaelitów, że bóg Baruchja również przez nią musiał przejść, jak i przez prawosławną, lecz on, Jakub, musi
przejść na wiarę nazareńską, gdyż Jezus Nazareński był powłoką i łupiną owocu i przyjście jego dlatego tylko
spełnionym zostało, by utorować drogę prawdziwemu Mesjaszowi. I dlatego to my wszyscy musimy pro forma
przyjąć tę wiarę i celebrować ją baczniej w oczach chrześcijan niż sami chrześcijanie. Musimy przeto żyć
pobożnie, lecz nie żenić się z żadną chrześcijanką, gdyż chociaż Señor Santo, czyli Baruchja, mówił:
„Błogosławiony ten, który zezwoli na wszystkie zakazane rzeczy”, mówił też, że córa obcego Boga jest zakazaną.
Nie należy więc żadnymi sposobami mieszać się z innymi narodami, lecz pozostawać w głębi serca wiernymi
trzem węzłom królów naszych: Szabtajowi Cwi, Baruchji i Jakubowi Frankowi.
Po wielu prześladowaniach nas ze strony Żydów, chronieni protekcją biskupów kamienieckiego i lwowskiego,
jesienią 1759 roku przyjęliśmy chrzest.
Frankowi, który przybywszy z Turcji, był biedny, dano zaraz dużo pieniędzy, do czego i ja się przyłożyłem,
ofiarując mu najpierw 280 dukatów.
Potem pojechał rzeczony Frank do Warszawy i tam głosił wszem wobec, że jest panem życia i śmierci i że ci,
którzy w niego z całego serca uwierzą, nigdy nie umrą.
Gdy jednak mimo to niektórzy z jego najbliższych oraz największych zwolenników umarli i pytano go
o wyjaśnienie, mówił, że widać nieszczerze w niego wierzyli.
Niektórzy z jego grona, chcąc go wystawić na próbę, donieśli o wszystkim władzom kościelnym...


  • 1
Bóg dał z kalectwem pokusę nam - i głód,
By się związać w pokręconych sektę.
Partia Potworków! Rząd zatrutej krwi!
Ach, cóż za ulga - unormalnić skazy!
Nakaz szacunku, a nie gest odrazy,
Wystarczy - ja! ja! ja! - zmienić w - my!

#449 Monia74

Monia74

    Narrator

  • Moderator
  • 1371 postów

Napisano 22 wrzesień 2020 - 08:40

Dla odprężenia sięgnęłam po trylogię "Codex Millenarius" autorstwa Marcello Simoni. Jego pierwsza część nosi tytuł "Opactwo stu grzechów".

 

Główny bohater, Maynard de Rocheblanche, ledwie uchodzi z życiem z bitwy pod Crécy. W pobitewnym chaosie trafia na umierającego króla Czech Jana Luksemburskiego, który powierza mu cenną relikwię. Odtąd życie zacnego rycerza będzie zagrożone, a on nieświadomie wplątuję się w niezłą kabałę.

 

Tytuły cyklu:

"Opactwo stu grzechów", "Opactwo stu zbrodni", "Opactwo stu oszustw".

 

544750-352x500.jpg


  • 0

#450 Al_Bundy

Al_Bundy

    Sufler

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPipPip
  • 510 postów

Napisano 24 wrzesień 2020 - 14:09

i-frank-i-frankisci-polscy-1726-1816-moni-frank-i-frankisci-polscy-1726-1816-mon

Mistycyzm żydowski, uprawiany na Wschodzie przez sektę Zoharystów czyli kabalistów, zogniskował się w po­ łowie XVII. wieku w osobie Sabbataja Cwi, a następnie wśród uczniów mędrca Berachji w Salonikach.
Uważano tę sektę za przeciwniczkę Talmudu, ponieważ krzewiła zasadę gruntowania wierzeń religijnych na Piśmie świętem, z pominięciem talmudycznych jego wykładni i głosiła niewyraźną teoryę teozoficzną o Troistości Bóstwa.
Obeznawszy się powierzchownie z zasadami kabalistycznemi, zapragnął Frank, „mądrym Jakóbem" między tureckimi żydami zwany, podzielić się wynikami swoich dociekań z nieliczną zrazu garstką zwolenników, bez zamiaru oderwania się od judaizmu, lecz fanatyczne zwró­cenie się przeciw nowatorom ze strony rabinów, pobudziło go do zerwania z tradycyą przodków i popchnęło najprzód do przyjęcia islamu (w r. 1756), następnie do przedstawienia się uczniom w roli duchowego ich przewodnika w tłumnem przyjęciu chrystyanizmu, w końcu zaś dopiero nasunęło mu myśl zuchwałą — skorzystania ze ślepej uległości licznych prostaczków i narzucenia się im w charakterze wrzekomego Mesyasza.


Użytkownik Al_Bundy edytował ten post 24 wrzesień 2020 - 14:10

  • 1
Bóg dał z kalectwem pokusę nam - i głód,
By się związać w pokręconych sektę.
Partia Potworków! Rząd zatrutej krwi!
Ach, cóż za ulga - unormalnić skazy!
Nakaz szacunku, a nie gest odrazy,
Wystarczy - ja! ja! ja! - zmienić w - my!

#451 kaska_zaborze

kaska_zaborze

    Narrator

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1287 postów
  • Skąd:z wnętrza.

Napisano 25 wrzesień 2020 - 09:52

Może Tokarczuk z książek z postu powyżej czerpała inspiracje...


  • 0
Wciąż ma się mało lat a już się tyle przeżyło.Powoli dogasa blask tych co już nie wrócą dni.
Piotr Bukartyk.

#452 Monia74

Monia74

    Narrator

  • Moderator
  • 1371 postów

Napisano 12 październik 2020 - 10:05

Czytając tę książkę jest mi zimno :D . Nic dziwnego, skoro "Wyspa niebieskich lisów. Legendarna wyprawa Beringa" Stephena Bowna jest monografią opisującą wyprawy w połowie XVIII W., pod przewodnictwem Beringa, mające odkryć przejście ze wschodniej części Syberii do Ameryki Płn.

 

712620-352x500.jpg


  • 1

#453 Monia74

Monia74

    Narrator

  • Moderator
  • 1371 postów

Napisano 18 październik 2020 - 12:34

Tym razem sięgnęłam po literaturę norweską, a konkretnie po powieść Kiran Millwood Hargrave "Kobiety z Vardø".

Jest rok 1617, w czasie silnego sztormu giną wszyscy mężczyźni, mieszkańcy pewnej norweskiej wyspy. To; nie jest dobry prognostyk dla kobiet, które zostają same. Bez męskiego wsparcia stają się łatwą ofiarą manipulacji. Oskarżenie o czary staje się faktem...

 

833060-352x500.jpg


  • 0

#454 marder

marder

    evil admin

  • Administrator
  • 3340 postów
  • Skąd:/home/marder

Napisano 18 październik 2020 - 18:05

Kiedy tylko Monia skończyła czytać "Wyspę niebieskich lisów", ja się za nią zabrałem:

 

712620-352x500.jpg

 

I kurczę, mi też jest zimno, kiedy ją czytam...


  • 0

Nierozwiązywalność jest zawsze stanem przejściowym. 

 

Ziewanie, to cichy krzyk o kawę.


#455 Al_Bundy

Al_Bundy

    Sufler

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPipPip
  • 510 postów

Napisano 20 październik 2020 - 09:41

skanowanie0003%5B69%5D.jpg

Panna Regina, narzeczona Lejbusia, była dość przystojną Żydóweczką i ku wielkiej uciesze pani Hapergeld, posiadała wysoką edukację. Istotnie dziewica ta, od biedy, bez zbyt rażących błędów, potrafiła napisać list i umiała kilkadziesiąt wyrazów po francusku.
Zwolenniczka postępu i cywilizacji europejskiej, wymogła stanowczo na swoim narzeczonym, że nie będzie używał imienia Lejbusia Berka, lecz będzie dla narzeczonej, a przyszłej żony swej — Leosiem. Dla swojej rodziny musi pozostać, tern, czem był: Lajbele, bo opór takich zacofanych ludzi, jak stary Hapergeld i dziadzio Gancpomader, bywa zwykle nieprzełamany.
Wymogła też narzeczona na Lejbusiu, że o ile możności, stopniowa, żeby starszych nie drażnić, będzie systematycznie skracał kapotę od dołu, a cholewy butów od góry, że zamiast czapki używać będzie lśniącego cylindra, a na nosie osadzi parę binokli w talmigoldowej oprawie, Co nada mu wszelkie pozory poważnego bankiera i finansisty.
Lejbuś przyrzekł te życzenia spełnić

[...]

Państwo Lufterman wysadzili się na bardzo wspaniałe przyjęcie, było dużo gości, a w tej liczbie i Izrael Meir Zwanzig, który miał zastrzeżone w umowie, że niezależnie od honorarium pieniężnego, dwa razy jeszcze skorzysta ze służebności w naturze, to jest, że na zarę­czynach i na weselu będzie mógł jeść i  pić bez żadnego ograniczenia, ile tylko przełknąć potrafi, z tym wszakże warunkiem, żeby pchał tylko w usta, nie zaś w kieszeń.

Zwanzig stosował się do umowy, a że czasem wziął w sekrecie do kieszeni parę garści makaroników, to nie dla siebie lecz dla dzieci.[

[....]

Pan Lufterman nie żałował trunków; miał on znajomość i stosunki z kilkoma oficjalistami większych dystylarni, a ci go tak kochali, tak mu byli za jego usłu­żność i dobre serce wdzięczni, że każdy z przyjemnością ułatwiał mu nabywanie wszelkich spirytualiów po cenie kosztu... szkła.

Z ludźmi trzeba żyć, gdyż rękę ręka wspiera.
 


Użytkownik Al_Bundy edytował ten post 20 październik 2020 - 10:16

  • 0
Bóg dał z kalectwem pokusę nam - i głód,
By się związać w pokręconych sektę.
Partia Potworków! Rząd zatrutej krwi!
Ach, cóż za ulga - unormalnić skazy!
Nakaz szacunku, a nie gest odrazy,
Wystarczy - ja! ja! ja! - zmienić w - my!

#456 Monia74

Monia74

    Narrator

  • Moderator
  • 1371 postów

Napisano 24 październik 2020 - 11:34

Pomimo, że niemal mamy nieograniczony dostęp do informacji, to paradoksalnie o współczesnym świecie, o zmianach, jakie w nim zachodzą wiemy bardzo mało albo nic.  "Strona świata. Reporter o świecie, który gwałtownie się zmienia" Wojciecha Jagielskiego, którego bardzo cenię jako reportera, to zbiór reportaży pisanych na bieżąco, które ukazywały się w "Tygodniku Powszechnym". Czy wiedzieliście np., że w czerwcu 2019 była wojna pomiędzy Chinami i Indiami w dolinie rzeki Galwan w Himalajach? Była to kuriozalna wojna, w której nie padł ani jeden wystrzał (!), a żołnierze tłukli się między sobą kijami, kamieniami itp. sprzętem. Dlaczego? Sięgnijcie po książkę, a się dowiecie :). Warto wiedzieć co się dzieje na świecie, nawet jeśli bezpośrednio nie dotyczy naszego, polskiego grajdołka, który coraz bardziej przypomina bagienko. Nawet rzeczy, które dzieją się tysiące kilometrów stąd, mniejszym lub większym stopniu mają wpływ również na nas.

 

839884-352x500.jpg  


  • 0

#457 Al_Bundy

Al_Bundy

    Sufler

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPipPip
  • 510 postów

Napisano 28 październik 2020 - 11:04

352x500.jpg

Car postanowił pojechać na otwarcie Wystawy Światowej do Paryża, gdzie mieli się zjechać wszyscy monarchowie Europy, i tam zademonstrować wujaszkowi Willy'emu wsparcie Rosji dla Francji. Przed podję­ciem decyzji o wyjeździe do Paryża długo konferował z ministrem wojny, Dmitrijem Milutinem. Ich poglądy okazały się zbieżne: Francję należy wesprzeć.
Wszelako wieczorem, przy herbacie, cesarzowa urządziła scenę.
Błagała Aleksandra, by nie jechał do Paryża rojącego się od polskich emigrantów. Były to dzieci tych, których spacyfikował jego ojciec, oraz ci, którzy tak niedawno powstali przeciwko niemu. Zechcą niechybnie się mścić. Maria Aleksandrowna zaklinała go, by wysłał do Paryża księcia Gorczakowa. Ale on postanowił jechać za wszelką cenę.

[....]

Powóz dosłownie pełzł w Lasku Bulońskim pośród gęstego tłumu. Kiedy wspięli się na Grande Cascade, z tłumu, od strony gdzie siedział cesarz francuski, wyłonił się człowiek.
Człowiek ten nagle podniósł pistolet... i Aleksander usłyszał świst kuli. Następnie drugi wystrzał. Stangret smagnął konie. Kareta szybko ruszyła przed siebie, tłum się rozpierzchnął.
Pozostawało tylko dziękować Bogu i dziwić się, że strzelający nie trafił z takiej odległości! Cesarzowi wyjaśniono, że berejter Napoleona w porę dostrzegł niebezpieczeństwo i podbił strzelającemu rękę.
Wieczorem Aleksander II przyjął cesarzową Eugenię. Rozpłakała się, błagając, by nie skracał wizyty. Po niej przybył cesarz Francuzów - poinformował o szczegółach. Przestępcą, oczywiście, okazał się Polak - emigrant, dwudziestoletni Antoni Berezowski. Już od kilku dni czyhał na odpowiednią okazję. Na szczęście Polak po prostu nie umiał strzelać...
jego dwulufowy pistolet wybuchnął od zbyt silnego ładunku, co sprawiło, że pocisk chybił. Zatem berejter nic do tego nie miał. Nazajutrz przyniesiono zeznania przestępcy. Berezowski przyznał się do wszystkiego. Zeznał, że odkąd pamięta, nosił się z zamiarem zabicia cara. Nikomu jednak o tym nie mówił i działał sam.

[...]

Już w Petersburgu dowiedział się o wynikach procesu w sprawie zamachu. Car był przekonany, że winowajca zostanie skazany na karę śmierci, i wtedy będzie mógł okazać miłosierdzie - prosić o jej uchylenie. Francuzi jednakże uniemożliwili mu ten obłudny gest. Adwokat Berezowskiego, wśród oklasków publiczności, lżył Rosję. Polaka skazano na dożywocie.
Prasa z radością donosiła, ze Berezowski z pewnością wkrótce zostanie zwolniony z więzienia'.


  • 2
Bóg dał z kalectwem pokusę nam - i głód,
By się związać w pokręconych sektę.
Partia Potworków! Rząd zatrutej krwi!
Ach, cóż za ulga - unormalnić skazy!
Nakaz szacunku, a nie gest odrazy,
Wystarczy - ja! ja! ja! - zmienić w - my!

#458 Al_Bundy

Al_Bundy

    Sufler

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPipPip
  • 510 postów

Napisano 29 październik 2020 - 14:58

352x500.jpg
Rosja poraża umysły śmiertelną chorobą. Bolszewicy realizowali tylko politykę założoną w genach poddanych imperium. Nie stworzyli żadnej nowej jakości. To Rosja, asyryjski potwór jak nazwała ją Achmatowa, narzuciła im odwieczny stereotyp myślenia i działania. Lenin i jego drużyna ulegli temu samemu procesowi co Tatarzy Kubiłaja, którzy przyjęli obyczaje podbitych Chińczyków, albo Rzymianie, ucywilizowani kulturą Grecji. Tylko że tutaj
działa to w odwrotnym kierunku. Rosja wtłacza najświetniejsze umysły w koleinę nieodmiennie wiodącą do stóp szafotu. Kremlowski satrapa miał zawsze tylko jeden dylemat: trzeba pomyśleć ilu ludzi zostawić. Kat z toporem ociosuje pokolenia – oto ustrój państwowy Rosji. W istocie bizantyjskostepowa apoteoza łajdactwa i chamstwa. Odwieczna materializacja koszmaru Szygalewa opisanego w „Biesach”, które nie są bynajmniej przestrogą, lecz protokołem wiwisekcji. Od tysiąca lat rozbójnik Kreml gotuje w kotle gorący bulion z dziecięcych pępków. Lód chrzęści w oczach. Mózgi wylizuje ostry język – bicie zegara na Spasskiej wieży. Rosja myśli krwawymi kośćmi porzuconymi w sybirskiej koleinie, strzaskaną czaszką rozpaczliwie stara się wspomnieć swoje ludzkie oblicze. „Kim są te owadopodobne istoty, kipiące wzburzonym tłumem na ulicach naszych miast? Czyżby były także ludźmi, a nie szarymi, strasznymi wszami?” – pytała ze zgrozą Zinaida Gippius. W gnijącym ciele Rosji lęgnie się zaraza, którą szare wszy roznoszą po  świecie. Tylko fosfor może ją wypalić.

[...]

– Mamy dwóch odwiecznych, naturalnych wrogów – Rosję i Niemców. Nie ma w nas nienawiści do Rosjan. My rozumiemy, że Rosjanie padli ofiarą Rosji. To Rosjanie nas nienawidzą, bo czują się gorsi. Suworin powiedział, że cudzoziemcy demoralizują Rosjan już przez samo to, że przez nich zaczynają się uważać za upośledzonych, za niewolników, i tracą poczucie własnej godności. Natomiast Niemcy w głębi duszy nami gardzą, bo czują się lepsi. Oczywiście, sami przed sobą, a tym bardziej przed nami, nie przyznają się do tego. Taka jest zasadnicza różnica między naszymi historycznymi wrogami.


Użytkownik Al_Bundy edytował ten post 29 październik 2020 - 15:14

  • 0
Bóg dał z kalectwem pokusę nam - i głód,
By się związać w pokręconych sektę.
Partia Potworków! Rząd zatrutej krwi!
Ach, cóż za ulga - unormalnić skazy!
Nakaz szacunku, a nie gest odrazy,
Wystarczy - ja! ja! ja! - zmienić w - my!

#459 Monia74

Monia74

    Narrator

  • Moderator
  • 1371 postów

Napisano 02 listopad 2020 - 19:11

Marię Dąbrowską chyba wszyscy kojarzą - to, ta od "Nocy i dni". Annę Kowalską to już trudniej mimo,że była autorką kilku książek. Obie panie łączyła mocna, momentami destrukcyjna więź emocjonalno-erotyczna. "Kowalska. Ta od Dąbrowskiej" Sylwii Chwedorczuk, to nie tylko biografia jednej kobiety, którą los połączył z jedną z najsłynniejszych pisarek I połowy XX wieku. To przede wszystkim panorama życia społecznego okresu międzywojennego we Lwowie i Warszawie. Grozy II wojny przetrwanej głównie w stolicy oraz czasu odbudowy życia wszelakiego po 1945 r. we Wrocławiu. Biografia Kowalskiej to też wspaniałe i dogłębne studium kobiecości i budowania relacji nie tylko homoseksualnej, ale również heteroseksualnej (Kowalska miała męża, a Dąbrowska stałego partnera). Książka jest dobrze napisana, oparta przede wszystkim na listach i pamiętnikach, zostawionych przez obie panie.

 

834839-352x500.jpg


  • 1

#460 marder

marder

    evil admin

  • Administrator
  • 3340 postów
  • Skąd:/home/marder

Napisano 13 listopad 2020 - 18:02

365548-352x500.jpg

 

Przeczytałem, ale nie polecam. Marna książka, na którą szkoda czasu.


  • 0

Nierozwiązywalność jest zawsze stanem przejściowym. 

 

Ziewanie, to cichy krzyk o kawę.



Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych