
Książę chudy, sztywny jak kawał suszonego mięsa, wbity w czarny surdut, mieszka w tym pałacu starodawnym, chodzą do niego w korowodach, w lansadach, płaszczą się, spiskują jedni przeciw drugim, jakby mieli tu prawdziwy dwór, jakby cokolwiek znaczyło, co powie, jakby mógł jednym zmarszczeniem brwi wysłać tego na Sybir, tamtego na gubiernatora, a przecież nie może nic, nic, tylko wydać przyjęcie, parę godzin ze srogą miną posiedzieć na krześle z wysokim zapleckiem; przyjmuje ponoć francuskich posłów i dyplomatów zamorskich, chce się z tureckim sułtanem przeciwko Rosji sprzymierzać, może jeszcze z cesarzem chińskim i królem amerykańskim – dość, że knuje. Zresztą tu każdy, jeden w drugiego, knuje, planuje, snuje projekta, jak Polskę wskrzesić. A wszystko to pustota, wszystko to z nudów, bo siedzą tu, wybiedzeni, wymęczeni, jedni lat piętnaście, inni więcej jeszcze – są i tacy, że od czasów cesarza i wyprawy moskiewskiej; wszyscy niemal bez kobit, bo jak szlachcicowi się żenić z córką francuskiego bednarza albo krawca? A przecież żaden bogatszy nie weźmie gołodupca, choćby i herbowego. Francuskiego nawet się nie uczą, bo to jak Polskę obrazić, że się już o niej zapomniało, że się nie wróci, że się ją zarzuciło, wzgardziło; są więc i tacy, co język poznali, ale przed drugimi się wstydzą i mówią po francusku, tylko kiedy są pewni, że żaden rodak nie słyszy. Jak który wreszcie poślubi dziewuszkę, to szepcą po kątach, że hańba, że w domu rodzice by go prześwięcili za taką narzeczoną, że najgorsza partia w całym Paryżu, choć sami ostatni grosz oddadzą najtańszym ladacznicom; a jak się jeszcze, nie daj Boże, do pracy weźmie, jak zacznie franki zarabiać – o, nie ma gorszej dla nich obrazy! Zagryzą, zaszczują.
Użytkownik Al_Bundy edytował ten post 19 czerwca 2025 - 12:47